Boże Narodzenie w Tunezji

5/5 - (2 votes)

Kolejne święta Bożego Narodzenia w Tunezji nie budzą już zdziwienia. Ozdoby świąteczne w witrynach sklepowych, kolorowe girlandy rozwieszone w supermarketach i wzory namalowane sztucznym śniegiem na szybach zlewają się w całość z obrazami opatrzonymi surami koranicznymi czy wiszącym na podorędziu różańcem.

W nowoczesnych salonach sprzedaży w lepszych dzielnicach stoją ładnie przystrojone choinki i figurki Świętego Mikołaja we wszelkich formach. Świąteczna kolorystyka obowiązuje często w restauracjach i kawiarniach – nie tylko tych przeznaczonych dla turystów. Nieco uroczystej atmosferze pomaga fakt, że dwutygodniowe ferie szkolne rozpoczynają się mniej więcej na tydzień przed Bożym Narodzeniem i wszyscy, uczniowie, jak i nauczyciele, rozjeżdżają się do domów rodzinnych.

W domach wygląda to trochę inaczej. Mianowicie w pełni tunezyjskie rodziny nie obchodzą Świąt ani nie traktują ich jako swojej tradycji, mimo że świetnie zdają sobie sprawę z ich obecności dzięki francuskojęzycznym kanałom telewizyjnym. Odmiennie prezentuje się duch świąteczny wśród klasy wyższej, zwłaszcza jeśli rodzina posiada mieszane pochodzenie bądź mieszkała częściowo za granicą. W tym wypadku kultura popularna każe zakupić prezenty, by obdarować nimi członków rodziny lub przyjaciół bez większego kontekstu religijnego. Możliwe, że odbywają się spotkania w najbliższym gronie w miłych okolicznościach, by złożyć życzenia i podsumować kończący się rok. Obowiązkowo spotykają się mieszkający w Tunezji cudzoziemcy, którzy celebrują Boże Narodzenie we własnym kręgu i na własny niepowtarzalny sposób – francuski, angielski, włoski, rosyjski, polski… Odbywają się msze święte w językach narodowych w głównej katedrze w Tunisie oraz licznie rozsianych kameralnych kościołach. Nie można zapominać również o chrześcijańskiej społeczności czarnoskórych mieszkańców Tunezji, którzy zamieszkują tam na stałe lub tymczasowo.

Pseudoświąteczna atmosfera panuje głównie w stolicy i turystycznych miejscowościach, gdzie francuskie dziedzictwo jest silnie zauważalne i wciąż żywe wśród mieszkańców. Stanowi to niejako most między Tunezją i Europą, który podtrzymuje psychiczną więź tego w większości muzułmańskiego kraju z chrześcijańskim kontynentem. Jest to prawdopodobnie kolejny przykład tej tak subtelnej gry, w której Tunezja tkwi od lat i nie widzi z niej konkretnego wyjścia. Próba balansu między własnymi tradycjami a tymi zaimportowanymi przede wszystkim z Francji nie przyniosła dotąd jednoznacznych rezultatów – ani w pełni pozytywnych, ani całkowicie negatywnych. Nikt nie znalazł odpowiedzi na pytanie, jak sprawić, by ludzie byli dumni z lokalnych zwyczajów i przestali uważać podświadomie zachodnie zwyczaje za kulturę wyższą. Nawet postrewolucyjne przemiany nie są w stanie zmienić sposobu myślenia mas na ten temat. Może sukces polityczno-gospodarczy kraju pomógłby w przywróceniu szacunku do własnej ojczyzny, może jedynie podniesienie poziomu edukacji jest jedyną nadzieją na wyrobienie dumy narodowej.

Alicja Adala