Fraternie

5/5 - (1 vote)

Pierwsza z nich powstaje bardzo wcześnie w 1951 r., kiedy Wspólnota liczy tylko dwunastu braci. Niedaleko od Taiz w Montceau-les-Mines w biednym regionie górników, dwóch braci wchodzi w środowisko robotnicze. Nie wszystkim jednak w owym czasie podobała się ich obecność i praca apostolska na rzecz ludzi nie tylko ciężko pracujących, ale także zdeterminowanych na skutek złych stosunków społecznych wynikających z nieuczciwości i wynaturzonych ambicji pracodawców. Bracia świadomi tych nieprawidłowości mogli uchodzić za opozycjonistów i wszystko wskazywało na upadek pierwszej misji. Brat Roger w swoim dzienniku wspomina: „Ale w tych stronach bramy fabryk zamknęły się przed nami kiedy żyjąc we fraterni trzydzieści kilometrów od Taiz, uznani zostaliśmy za zbyt świadomych warunków życia wielu robotników. Od tego czasu nie ma dla nas pracy w żadnej z okolicznych fabryk. Niemniej jednak są bracia, którzy codziennie wyruszają do innych prac niedaleko stąd.”3

Tymczasem bracia nie zamierzali podejmować akcji agitacyjnych wśród „proletariatu”; ich zadaniem apostolskim było bowiem przybliżenie się i umocnienie tych, którzy ciężko doświadczeni trudnymi warunkami pracy i życia codziennego pokolenia zranionego wojną próbowali ocalić swą ludzką godność.

Każda fraternia ma swoją własną, niepowtarzalną historię. One same zaś są odbiciem przeobrażeń wielu krajów nie tylko w Europie. Wojna  wprowadza zawsze i w każdym zakątku świata głębokie rany i spustoszenia. Uderza w egzystencjonalne prawo osoby ludzkiej do życia, do godności, pracy itd.

Wejście w tą „pustynię ludzką – jak to określa brat Roger – jest zadaniem bardzo trudnym. Jedna z pierwszych  fraterni powstała właśnie w czasie wojny algiersko- francuskiej w latach 1954-62.

W Algierii  bracia mieszkali w prostym drewnianym baraku dzieląc biedę z arabską ludnością najuboższych dzielnic. Sytuacja była napięta, a ich los niepewny. Tamtejsza ludność nie tolerowała w ogóle Europejczyków, żeby nie wspomnieć już o Francuzach, których kraj był stroną antagonistyczną w walce. Przedsięwzięcie  godne szaleńców Bożych, ufający bezgranicznie w jego miłość i moc. Jednak fraternia pozostała dla Algierczyków znakiem pokoju i nadziei. Była nawet ochraniana przez ludzi tej dzielnicy. Misja powiodła się. Fraternia przetrwała do końca wojny wspierając najbardziej dotkniętych skutkami wojny. Przez jakiś czas była jeszcze świadkiem odbudowy nowego państwa algierskiego. Potem bracia przenieśli się do innej dzielnicy. Brat Roger pisze: „Później w roku 1952, ledwie zgromadziło się nas tutaj dwunastu braci , kilku opuściło zaraz naszą siedzibę, by żyć w środowisku robotniczym, w samym sercu walki o sprawiedliwość. A dzisiaj, podobnie jak kiedyś,  kiedy czytam listy przychodzące z naszych rozmaitych fraterni, mogę ocenić, jak bardzo wielu spośród moich braci naraża życie.”4

Fraternie mają zawsze charakter tymczasowy. Ich powstanie jest aktem spontanicznej reakcji Wspólnoty na określone wydarzenia i równie szybko znikają, aby działać gdzie indziej. Są bowiem odpowiedzią na konkretne wezwanie. Idea „prowizorium” to inaczej tymczasowość wzmacniająca ducha ciągłego pielgrzymowania, nieustannego wznoszenia od podstaw.  Propozycje stałego pobytu braci zostały odrzucone (w Ameryce, Konstantynopolu i in.), gdyż owo rozproszenie zatraciłoby dążenie do jedności. Wszyscy bracia skupieni są w jednej, niepowtarzalnej Wspólnocie,  z którą utrzymują ścisły kontakt. Bracia przebywający  nawet w bardzo  odległych krajach (Chiny, Brazylia) utrzymują pełną łączność z macierzystą Wspólnotą.  m.in. poprzez listy odczytywane podczas  wspólnych posiłków w domu w Taiz. Praktykuje się też przesyłanie ich do innych fraterni, nie tylko w celach informacyjnych, co dzieje się z pozostałymi.

Listy rozwijają szczególny charyzmat jedności. Stanowią mocny element budujący i formacyjny. Funkcja listu została więc poszerzona o nowe wartości; nie jest już tylko formalną korespondencją, bywa świadectwem życia duchowego.5

Oto krótki fragment jednego z listów napisany przez Przeora  do brata zamieszczony w dzienniku: „Napisałem do Michela, do Recife: Gdyby pióro mogło wyrazić naszą komunię, musiałbym pisać do Ciebie ogniem.”6

Raz w roku,  jeśli nie ma poważnych przeszkód, każdy brat może powrócić do Taiz, aby odpocząć i nabrać sił. Nie zawsze jest to możliwe, ze względu na duże odległości dzielące niektóre fraternie  od Taiz (np. Indie).

Raz na rok odbywa się też  kilkudniowe spotkanie całej Wspólnoty zwane Radą. Dobrze jest, gdy z każdej fraterni przyjedzie jeden z braci. Podczas Rady pomija się raczej  sprawy administracyjno-organizacyjne, gdyż jest formą wspólnych rekolekcji w celu odnajdywania źródeł wiary i powołania. Rada jest więc ważnym filarem życia wspólnotowego szczególnie dla tych, którzy pracują w odległych fraterniach. Reguła Taiz wyraźnie określa jej charakter:”podczas rady, w wewnętrznym wyciszeniu, jako ubodzy należący do Chrystusa razem staramy się odkrywać w naszym wspólnym powołaniu świeżość Ewangelii.”7

W   tym kontekście słowa papieża Jana Pawła II: „Do Taiz przybywa się jak do źródła”8 wypełniają się z całą zawartą w nich głębią.

Rodzić może problem połączenia misji ewangelizacyjnej z daleko idącym zaangażowaniem ekumenicznym. Jest bowiem rzeczą znamienną – i po ludzku niezrozumiałą –  że fraternię zamieszkuje kilku braci wywodzących się z różnych Kościołów chrześcijańskich. Ów fenomen ekumeniczny byłby może problemem dla – mniej lub bardziej – ortodoksyjnych teologów, nie stanowi on jednak żadnej bariery dla intuicji przeora Wspólnoty, przechodzącej nieco ponad teoretycznymi rozważaniami.

Skutecznym pancerzem zachowującym braci przed podziałami doktrynalnymi jest  intensywna formacja ekumeniczna. Strzeżony charyzmat pojednania  kształtują przy tym osobowości otwarte, a eliminują postawy polemiczne. Aby fraternia stała się zaczynem komunii w świecie musi realizować ją najpierw sama w sobie, potem  przenosi to zadanie odkrywania nadziei w dzielnicach największej nędzy (Brazylia, Nairobia, Bangladesz, Kalkuta). Następnie przenosi misję tworzenia dróg pojednania w sytuacjach konfliktów międzynarodowych (Bejrut – Liban) Natomiast wobec rasizmu  i nietolerancji religijnej (Irlandia) przepowiadać natychmiastowe przebaczenie. Bracia podejmują trud towarzyszenia człowiekowi żyjącemu – nie z własnej winy – w skrajnych warunkach na granicy egzystencji.

Bracia nie posiadają żadnych funduszy, aby natychmiast „zaoferować” pomoc materialną. Zasada  „prostych środków” otwierająca drogę twórczej intuicji znajduje tu zastosowanie w pełnym wymiarze ludzkiej wrażliwości i wyobraźni. Zasada ta pozwala -a nawet zmusza- na szybką asymilację w środowisko, na dzielenie się i Ewangelią i miską ryżu. Fraternia jako miejsce pobytu nie wyróżnia się wśród innych „zabudowań” mieszkalnych. Może to być jedna z wielu chat w pływającej dzielnicy  Hong Kongu, drewniany barak w Algierii albo przybudówka z blachy i tektury w Kalkucie. W każdej fraterni jest mała kaplica z lampkami i ikonami oraz – za zgodą miejscowego biskupa – z Najświętszym Sakramentem. Tam w obecności Chrystusa codziennie umacnia się odwagę do wytrwania w miejscach trudnych, czasami wręcz niebezpiecznych.”

W Azji, Afryce, Ameryce Południowej i Północnej we fraterniach żyje ponad trzydziestu braci z Taiz. 9

Niezwykle ważnym znakiem solidarności z najuboższymi są liczne podróże misyjne samego Założyciela. Odwiedza miejsca gdzie głód paraliżuje poszczególne regiony  świata. Początek tych misji datuje się na połowę lat siedemdziesiątych. Pierwsza wyprawa  do Chile odbyła się w 1975 r.10

W 1976 r. brat Roger wyjeżdża do Kalkuty i wraz z braćmi pracuje u Matki Teresy.11 Rok później dzieli życie ubogiej dzielnicy na peryferiach  Hong Kongu. Następną podróż w 1978 r. odbywa po Afryce (Soweto, Crossroad, Kenia, Nairobia, w Mathare Valley powstaje fraternia). Z tych  trzech podróży (Kalkuta, Hong Kong, Afryka) brat Roger napisał Listy. List z Afryki został ogłoszony na I Europejskim Spotkaniu Młodych  w Paryżu (1979/80). Później staje się on stałym elementem poprzedzającym kolejne pielgrzymki zaufania.12

Gdyby zakreślić te podróże na mapie trasa pielgrzymki pojednania i pokoju połączyłaby  Nowy Jork z Moskwą, Berlin Wschodni z Warszawą, Liban z Madrasem, Kijów z Haiti lub Etiopią … itd.

Potwierdzeniem tego założenia niech będą słowa Arcybiskupa Canterbury – Roberta Runcie, który napisał do Wspólnoty:

„Pamiętam swoją wizytę w Taiz i liczne spotkania z braćmi Wspólnoty na całym świecie. Nie będzie przesadą, gdy powiem, że wszędzie tam, dokąd wyjeżdżałem, by cieszyć się wydarzeniem ekumenicznym, albo odwiedzać zrozpaczonych, dzieląc ich cierpienie, spotkałem Taiz.”13

W połowie lat ’80 powstały fraternie w Tokio i Seulu. Dla braci, żyjących we fraterniach odwiedziny Przeora są umocnieniem w ewangelicznej postawie bezinteresowności.14


3. R.Schutz. Niech twoje święto… dz.cyt., s.53.

4. tamże, s. 29.

5. zob.rozdz.III.paragraf 3: „List z Taiz”

6. R.Schutz. Niech twoje święto…, dz.cyt., s. 116.

7. reguła s.66.

8. K.Spink. …Założyciel.., przemówienie Jana Pawła II w Taiz 5.X.1986 r. aneks s.176.

9. K.Spink. …Założyciel… dane z roku 1989.

10.data 1973 pochodzi z dziennika:Żyć tym co niespodziewane. W:Niech twoje święto…, natomiast książka K.Spink …Założyciel…, datuje pierwszą wyprawę misyjną na 1975 r. wydaje się jednak, że druga wersja jest bardziej prawdopodobna.

11. zob.punkt 3: Misja w Indiach

12. Podróż misyjna stanowi punkt wyjścia rozważań poszczególnych listów kierowanych do młodych. Krótka wzmianka w przypisach każdego listu „europejskiego” naprowadza na ślad misyjnej wyprawy np. „list do wszystkich wspólnot”, na 1980 r. pisany był w Chile w 1979 r., „List z pustyni” ogłoszony w Kolonii 1984 r. pisany był w Sahem-Południowa Sahara, itd).