Do analizy początków magii i religii posłużę się ustaleniami Maxa Webera zawartymi w pracy Społeczeństwo i gospodarka. W dalszej części omówię wybrane elementy wierzeń Słowian sprzed chrystianizacji, natomiast rozdział zakończę refleksją dotyczącą obecności magii oraz jej swoistego współistnienia z religią katolicką.
W społeczeństwach pierwotnych działania o charakterze religijnym bądź magicznym miały wymiar względnie racjonalny i były podporządkowane praktycznym celom. Ich głównym zadaniem było zapewnienie pomyślności, zdrowia i długiego życia. Praktyki takie jak pocieranie drewna w celu wzniecenia ognia czy zaklinanie deszczu odczytywano jako czynności skuteczne, oparte na regułach doświadczenia. W takim kontekście świat dzielono na zjawiska pospolite oraz na zjawiska o charakterze nadzwyczajnym, wiązane z mocami nadprzyrodzonymi. Te ostatnie wyrażały się poprzez ekstazę, zdolności wróżbiarskie, praktyki lecznicze czy terapeutyczne. W pierwotnych fazach rozwoju magii i religii wspólnym elementem była charyzma, rozumiana jako szczególna cecha jednostek wyróżniających się – czarowników. To właśnie ona stanowiła podstawę najstarszej postaci religijności, utożsamianej z magią.
Czarownicy, w odróżnieniu od pozostałych członków wspólnoty, dysponowali zarówno kompetencjami o charakterze ekstatyczno-profetycznym, jak i wiedzą o środkach sprzyjających osiąganiu stanów nadnaturalnych. W ich praktyce wykorzystywano m.in. substancje psychoaktywne czy muzykę, które pełniły rolę katalizatorów doświadczeń duchowych. Z ich działalności, obejmującej zarówno doświadczenia transowe, jak i obserwację skuteczności działań, wykształciła się koncepcja duszy – bytu odrębnego od ciała, lecz z nim związanego. To właśnie ta idea doprowadziła do powstania wyobrażeń o świecie duchów i demonów, które z biegiem czasu zostały przekształcone w bardziej złożone systemy religijne, obejmujące postaci bogów.
Bogowie i demony w swych początkach nie posiadały jeszcze charakteru osobowego ani trwałej formy. Utrwalenie się koncepcji boskości danego czczonego elementu – ognia, słońca czy rzeki – zależało od wielu czynników, w szczególności jednak od tego, czy stał się on centrum praktyk czarowników. Pojawienie się nowej kategorii bytów, jaką stanowiły dusze i duchy, nadawało zdarzeniom wymiar symboliczny. Śmierć przestawała być postrzegana jako naturalne odejście, a zaczynała być rozumiana jako opuszczenie duszy. Cała przestrzeń otaczająca człowieka wypełniona była gęstą siatką symboli, interpretowanych jako przejawy działań duchów i demonów. Zrodziła się tym samym potrzeba zarówno ich poznawania, jak i odczytywania, co stawało się domeną czarowników. To oni poprzez odpowiednie rytuały i czynności symboliczne próbowali nawiązać kontakt z mocami nadprzyrodzonymi i wykorzystywać ich potencjał.
Stopniowo wszystkie sfery życia ludzkiego zostały wciągnięte w ten system symboli. Najskuteczniejsze i najbardziej sprawdzone środki symboliczne zaczęły tworzyć swoiste procedury, które musiały być przestrzegane z najwyższą dokładnością. Każde, nawet najmniejsze odstępstwo od przyjętych reguł mogło skutkować niepowodzeniem rytuału, a w skrajnych przypadkach obrazą duchów lub bogów. W ten sposób narodziły się zaklęcia oraz określone gesty rytualne, które z czasem stały się nieodłącznym elementem praktyk kultowych. Rytuały nie były więc prostymi czynnościami, lecz ściśle ustrukturyzowanymi sekwencjami działań symbolicznych, nadających codziennym doświadczeniom wymiar nadprzyrodzony.
Z biegiem czasu bogowie i demony zaczęli przyjmować ludzką postać. Proces ten nastąpił dopiero wówczas, gdy udało się przezwyciężyć naturalistyczne wyobrażenia, w których czczono nie samą postać boga, lecz zjawisko natury, np. ogień czy słońce. Przemiana ta była możliwa dzięki powtarzającym się aktom kultu, konsekwentnie poświęcanym jednej istocie, co stopniowo nadawało jej trwalszy charakter. Wraz z ugruntowaniem się wiary wspólnoty w określonego boga pojawiła się możliwość porządkowania i systematyzowania pojęć związanych z jego domeną. Czarownicy i kapłani mogli wówczas nadać kultowi bardziej spójną strukturę, przekształcając pierwotne, chaotyczne doświadczenia magiczno-religijne w zalążki pierwszych systemów religijnych.
Proces systematyzacji wierzeń, wynikający z wyodrębnienia się grupy kapłańskiej, a zarazem z postępującej racjonalizacji życia codziennego, doprowadził do ukształtowania panteonu bóstw. Każde z nich posiadało określoną specjalizację i odpowiadało za wybraną dziedzinę, co sprzyjało uporządkowaniu religijnego świata wyobrażeń. Z jednej strony wzmacniało to praktyki kultowe skierowane do poszczególnych bogów, a z drugiej prowadziło do ugruntowania samej idei boskości. Najważniejsze czynniki w życiu danej wspólnoty – takie jak rolnictwo, wojna czy płodność – decydowały o tym, które bóstwo zajmowało centralne miejsce w panteonie i zyskiwało nadrzędny status.
W miarę jak społeczności zaczęły organizować się w większe związki i stowarzyszenia, pojawiła się potrzeba przypisania nowym formom życia zbiorowego odpowiednich patronów. W ten sposób rodziły się bóstwa konfederacyjne, takie jak Jahwe czy Trygław, które jednoczyły różne grupy pod wspólnym kultem. Szczególne znaczenie miały wówczas miejsca związane z pochodzeniem danego bóstwa – stawały się one symbolicznymi stolicami jego kultu. To właśnie od warunków naturalnych i społecznych zależało, czy dany bóg zdołał wspiąć się na szczyt hierarchii panteonu, a nawet osiągnąć pozycję zbliżoną do „monoteistycznego monopolisty”, wokół którego skupiała się religijność całej wspólnoty.
Ewolucja w stronę monoteizmu napotykała jednak istotne przeszkody. Z jednej strony były to interesy kapłanów związanych z kultami innych bóstw, którzy bronili swoich pozycji i miejsc kultowych. Z drugiej strony utrudnieniem były postawy ludzi świeckich, preferujących praktyczne, sprawdzone rozwiązania. Pewność skuteczności magii, która dawała wymierne efekty, wydawała się bardziej atrakcyjna niż czczenie wszechmogącego boga, pozostającego poza zasięgiem magicznych wpływów. Tym samym proces przejścia od politeizmu do monoteizmu nie był prostą i jednoliniową ewolucją, lecz ścieraniem się interesów, praktyk i wyobrażeń, które w różnych kulturach przebiegało w odmiennym tempie i w odmienny sposób.
Postawy wobec nadnaturalnych sił przyjmowały zasadniczo dwa kierunki. Pierwszy polegał na przekonaniu, że człowiek obdarzony szczególną mocą ducha potrafi zmusić owe istoty do posłuszeństwa. Siła jego woli stawiała go niejako ponad nimi, a jego oddziaływanie sprowadzało się do narzucania im własnych postanowień. Praktyka ta przybierała formę zaklęć, które wiązały moce i nakazywały im spełnienie określonych działań.
Drugi wariant opierał się na postawie podporządkowania i służby wobec bóstwa. Człowiek, nie mając mocy, aby je przymusić, próbował zdobyć jego przychylność za pomocą błagań, modlitw czy ofiar składanych jako forma przekupstwa. W tym modelu zasadniczym elementem było życie zgodne z wolą objawioną przez bóstwo, a sama ofiara czy modlitwa stanowiły próbę zawarcia swoistej umowy lub przypomnienia o dawnych zobowiązaniach. W miarę jak wyobrażenia o bogach ewoluowały ku przedstawieniu ich jako wszechpotężnych, coraz częściej rezygnowano z działań magicznych na rzecz środków czysto religijnych, podkreślających podporządkowanie człowieka wobec boskiego majestatu. Bóg stawał się panem absolutnym, którego nie można było zmusić do posłuszeństwa za pomocą zaklęć.
Aby lepiej uchwycić dynamikę tego procesu, konieczne jest spojrzenie na relację między czarownikiem a kapłanem. Były to dwa odmienne, choć wzajemnie powiązane typy postaw wobec sacrum. Przeciwstawienie to miało charakter idealnego modelu, który pozwala uchwycić najważniejsze różnice. W rzeczywistości granice pomiędzy obiema funkcjami były płynne, a pomiędzy nimi rozciągało się szerokie spektrum form pośrednich. Czarownicy i kapłani nie istnieli jako dwa całkowicie odrębne byty społeczne – o ich przynależności decydowało raczej nasilenie cech właściwych jednej bądź drugiej roli. Właśnie ta nieostrość i przenikanie się funkcji sprawiły, że w momencie konfrontacji z chrześcijaństwem eliminacja czarowników nie była przypadkowym epizodem, lecz konsekwencją głębszego konfliktu między dwoma sposobami sprawowania władzy nad sferą sacrum.