Święta Fabiola – z bigamistki do świętej

5/5 - (1 vote)

Święta Fabiola, znana z IV wieku n.e., jest jednym z najbardziej niezwykłych przypadków w historii świętych Kościoła katolickiego. Jej historia życia jest daleka od tradycyjnej drogi do świętości, pełna jest nie tylko skandalu i bigamii, ale również głębokiego pokuty i odnowienia.

Fabiola pochodziła z zamożnej i szanowanej rodziny rzymskiej. Jej pierwsze małżeństwo było pełne zdrady ze strony męża, który prowadził skandaliczny tryb życia. Wobec ciągłego upokorzenia, Fabiola zdecydowała się na krok niezgodny z nauką Kościoła katolickiego: rozwiodła się z mężem i ponownie wyszła za mąż. Ten akt bigamii przyniósł jej ostracyzm w społeczności katolickiej, a nawet zakaz przystępowania do sakramentów.

Ale życie Fabioli uległo dramatycznemu zwrotowi po śmierci jej drugiego męża. Zamiast kontynuować swoje wcześniejsze życie, zdecydowała się na radykalne pokuta. Oddała swoją fortunę na cele charytatywne, zasłynęła z opieki nad chorymi i ubogimi, a nawet założyła pierwszy w Rzymie szpital publiczny. Pomimo skandali i błędów, które zaciemniały jej wcześniejsze życie, Fabiola stała się symbolem miłosierdzia i hojności.

Nie ma wątpliwości, że Fabiola była postacią kontrowersyjną. Jej decyzje, zwłaszcza drugie małżeństwo, były sprzeczne z nauką kościoła, w którym była wychowana. Niemniej jednak, jej późniejsze życie pełne pokuty i dobroczynności pokazało, że jest możliwe głębokie nawrócenie.

Kanonizacja Fabioli jest dowodem na to, że Kościół katolicki uznaje możliwość przemiany i nawrócenia, nawet po poważnych grzechach. Oznacza to również, że świętość jest dostępna dla wszystkich, bez względu na ich przeszłość, pod warunkiem, że są skłonni podjąć trud pokuty i zmiany. W kontekście historii Fabioli, jej świętość wydaje się być uznaniem dla jej późniejszego życia, poświęconego służbie innym, a nie jej wcześniejszych błędów. Tak czy inaczej, jej historia jest przypomnieniem o sile nawrócenia i łasce Bożej, która potrafi przemienić nawet najbardziej skomplikowane życie.

Czynności prawne poprzedzające zawarcie małżeństwa kanonicznego

5/5 - (2 votes)

Zawarcie małżeństwa kanonicznego, czyli małżeństwa zawartego zgodnie z prawem Kościoła katolickiego, wymaga spełnienia pewnych wymogów i przeprowadzenia określonych czynności prawnych przed jego zawarciem. Przygotowania do małżeństwa kanonicznego obejmują zarówno aspekty duchowe, jak i formalno-prawne. Poniżej przedstawiamy najważniejsze czynności prawne poprzedzające zawarcie małżeństwa kanonicznego.

  1. Zgłoszenie zamiaru zawarcia małżeństwa kanonicznego

Przyszli małżonkowie powinni zgłosić swoje zamiary zawarcia małżeństwa kanonicznego w parafii, do której należy jedno z nich. Zgłoszenie to powinno nastąpić odpowiednio wcześnie, zwykle co najmniej kilka miesięcy przed planowanym terminem ślubu, aby było wystarczająco dużo czasu na zebranie wszystkich niezbędnych dokumentów i ukończenie odpowiednich kursów.

  1. Zebranie wymaganych dokumentów

Przed zawarciem małżeństwa kanonicznego, przyszli małżonkowie muszą przedstawić następujące dokumenty:

  • Aktualne metryki chrztu wydane przez parafię, w której oboje otrzymali sakrament chrztu. Metryki te nie mogą być starsze niż 6 miesięcy.
  • Świadectwo ukończenia kursu przedmałżeńskiego, który jest wymagany przez Kościół katolicki dla przyszłych małżonków. Kurs ma na celu przygotowanie narzeczonych do życia we wspólnocie małżeńskiej oraz do roli małżonków i rodziców.
  • W przypadku wdówców – akt zgonu zmarłego współmałżonka.
  • W przypadku konwersji na katolicyzm – odpowiednie dokumenty potwierdzające przyjęcie sakramentu chrztu i bierzmowania.
  • Oświadczenia świadków, którzy potwierdzają, że przyszli małżonkowie są wolni od przeszkód kanonicznych do zawarcia małżeństwa.
  1. Dochodzenie kanoniczne

Ksiądz prowadzący przygotowania do małżeństwa przeprowadza dochodzenie kanoniczne, które polega na przeprowadzeniu rozmów z narzeczonymi oraz ze świadkami, w celu upewnienia się, że przyszli małżonkowie są wolni od przeszkód kanonicznych uniemożliwiających zawarcie małżeństwa. Dochodzenie to ma na celu także sprawdzenie, czy narzeczeni są świadomi charakteru sakramentu małżeństwa i gotowi na podjęcie obowiązków wynikających z tego związku.

  1. Banns – ogłoszenia przedślubne

Banns, czyli ogłoszenia przedślubne, są tradycyjną praktyką w Kościele katolickim, mającą na celu upublicznienie zamiaru zawarcia małżeństwa przez przyszłych małżonków. Ogłoszenia te czytane są w parafiach przyszłych małżonków, zwykle przez trzy kolejne niedziele przed planowanym terminem ślubu. Celem banns jest umożliwienie zgłoszenia ewentualnych przeszkód kanonicznych uniemożliwiających zawarcie małżeństwa, o których ksiądz czy narzeczeni mogą nie wiedzieć.

  1. Wybór świadków

Przyszli małżonkowie powinni wybrać co najmniej dwóch świadków, którzy będą obecni podczas ceremonii zaślubin i potwierdzą zawarcie małżeństwa kanonicznego. W Kościele katolickim wymagane jest, aby świadkowie byli ochrzczeni i bierzmowani. Mogą to być osoby obu płci, a ich wybór powinien być podyktowany względami duchowymi, a nie jedynie towarzyskimi czy rodzinno-społecznymi.

  1. Przygotowanie liturgiczne

Przed zawarciem małżeństwa kanonicznego przyszli małżonkowie powinni także uczestniczyć w przygotowaniach liturgicznych, które obejmują wybór czytań, pieśni oraz modlitw, które będą miały miejsce podczas ceremonii zaślubin. Często przyszli małżonkowie mogą także wybrać księdza, który będzie celebrował ich ślub, o ile jest to możliwe w danej parafii.

  1. Spowiedź przedmałżeńska

Kościół katolicki zaleca, aby narzeczeni przystąpili do sakramentu pokuty, czyli spowiedzi, przed zawarciem małżeństwa kanonicznego. Spowiedź przedmałżeńska pozwala na pojednanie się z Bogiem, uzyskanie przebaczenia za popełnione grzechy oraz oczyszczenie ducha przed podjęciem nowego etapu życia we wspólnocie małżeńskiej.

Po spełnieniu wszystkich wymogów i przeprowadzeniu niezbędnych czynności prawnych, przyszli małżonkowie mogą przystąpić do zawarcia małżeństwa kanonicznego. Ceremonia zaślubin, będąca wyrazem sakramentalnej jedności przyszłych małżonków, stanowi ważny moment w życiu religijnym i duchowym pary, który łączy ich na całe życie w ramach sakramentu małżeństwa.

Pierwsze osiem lat generalnego inkwizytorskiego zarządu Valdesa. Śmierć Karola V

5/5 - (3 votes)

Prawie siedemdziesięcioletni starzec, pełny dumy i żółci, równie surowy i okrutny jak Torquemada, po kardynale Loaisie nastąpił na arcybiskupstwo Sewilli i na urząd wielkiego inkwizytora Hiszpanii; był nim Ferdynand Valdes. Niebo w gniewie swoim pozwoliło, aby życie tego fanatyka przedłużyło się poza kres zwyczajny. Valdes jeszcze przez lat dwa­dzieścia sprawował swój urząd.

Ten ósmy generalny inkwizytor przez cały czas swojego zarządu okazywał najbardziej krwawe usposobienia; a gdy sprawy o judaizm podsycające stosy świętego oficjum przed jego nominacją stały się mniej liczne, Valdes znalazł wielką tego kompen­satę w sprawach o luteranizm.

Kiedy papież Paweł III uznawał Maurów Grenady za zdolnych do wszelkich urzędów cywil­nych i duchownych beneficjów, a Karol V ponawiał rozkaz swój z r. 1538 na korzyść nawróconych Ame­rykanów i Indian, generalny inkwizytor Valdes sta­rał się u tego samego papieża o pozwolenie skazywa­nia lutrów na karę ognia, choćby nawet nie byli recy­dywistami i prosili o pojednanie z kościołem. System taki wytoczył potoki krwi i rozniósł trwogę w całej Hiszpanii, tak z powodu liczby, jak i jakości osób straconych lub nielitościwie prześladowanych przez inkwizytorów. Valdes był także pierwszą i prawdziwą przyczyną rozkrzewienia się złego gustu w naukach kościelnych, który tak dalece wzmógł się, iż z wy­jątkiem małej liczby umysłów umiejących się go ustrzec, panował w Hiszpanii od czasu wprowa­dzenia tam jezuitów aż do ich wygnania. Stosy w Valladolidzie, Sewilli, Toledzie, w Murcji i wie­lu innych miastach, świadczyły o tryumfie systemu ciemnoty podtrzymującego inkwizycję. Prześlado­wała ona wielu uczonych teologów, którzy się znaj­dowali na koncylium w Trydencie, ponieważ dosyć było znać języki wschodnie, aby wpaść w podejrze­nie o luteranizmie.

Wiele także zajmował Valdesa zakaz książek; najbardziej starał się o przeszkodzenie sprowa­dzaniu takich, co by mogły przyczyniać się do roz­krzewienia błędów Lutra i innych niemieckich komentatorów. Rada Najwyższa i Karol Piąty dosko­nale wspierali widoki generalnego inkwizytora; z rozkazu cesarza ogłoszono liczne indeksy, ułożone przez uniwersytet w Leodium i przez komisję hiszpańską, i powtórnie nastąpiły jak najściślejsze poszukiwania w całej Hiszpanii.

Pomiędzy uczonymi, których prześladował Val-des przed śmiercią Karola V, postrzegamy Bartło­mieja Carranzę, arcybiskupa z Toleda; generalny inkwizytor uwziął się na niego z całą zajadłością, a prawdziwym jej powodem była raczej zazdrość aniżeli gorliwa wiara.  W tymże czasie aresztowa­no także Jana Bożego, założyciela zakonu Szpitalników, poświęconego pielęgnowaniu i pilno­waniu ubogich chorych, jako podejrzanego o ma­gię i czarnoksięstwo, a pobożna jego filantropia byłaby go niezawodnie doprowadziła do więzienia świętego oficjum, gdyby papież nie był się temu oparł. Pewnego kaznodzieję aragońskiego, równie przekonywającego jak wymownego, zwanego doktorem Egidyusem, z powodu rozległych jego wiado­mości, skazano z razu na pokutę, jako gwałtownie podejrzanego o luteranizm. Gdy zaś cesarz mianował go później biskupem Tortozy, nienawiść inkwizytora ku niemu jeszcze bardziej wzrosła; zamknięto go w więzieniu świętego oficjum. Postępowanie i obyczaje doktora Egidyusa były tak czyste, iź sam cesarz wystąpił w jego obronie i pisał za nim, wy­puszczono go na wolność, po czym zaraz umarł.

Mimo tego inkwizytorowie nie opuścili swojej zdoby­czy, pamięci jego wytoczono trzeci proces; święte oficjum oświadczyło, że umarł heretykiem, odko­pano jego trupa, a wyobrażenie spalono na uroczystym auto-da-fe majątek zaś skonfiskowano. Egidyus był uczniem Rodrigueza de Yalero, którego postępowanie z razu zbyt nieporządne, nagle tak się zmieniło, że usunął się od świata i całe dni tu­dzież część nocy poświęcał czytaniu i rozważaniu Pisma Świętego.  „Wszędzie gdziekolwiek spotykał mnichów i księży, wyrzucał im, że się oddalili od czystej nauki Ewangelii, i na koniec został jednym z apostołów zdań Lutra i jego współbraci. Yalero do tego stopnia posunął swą gorliwość, że inkwizycja, która go uważała z razu za szaleńca, z powodu nieochędóstwa w odzieży, na koniec aresztowała go; osądzono go jako heretyka, luteranina, apostatę i fałszywego apostoła; w skutek tego zabrano mu własność i skazano na wieczne więzienie. Niepodobna by było ukończyć tej krótkiej historii, chcąc wchodzić we wszelkie szczegóły sławnych proces-sów, którymi się zajmowała inkwizycja, jedynie za rządów Valdesa; rozbierzemy znaczniejsze z pomię­dzy nich, po ukończeniu historii inkwizycji.

Uważa­my tu jednak za konieczność przytoczyć okrucień­stwa, jakich się dopuściło święte oficjum w sprawie Maryi Burgundzkiej.  Ta kobieta miała lat 85, gdy ją denuncjował niewolnik, utrzymujący, że słyszał jak mówiła że chrześcijanie są ludzie bez czci i wia­ry; zaraz ją aresztowano jako podejrzaną o juda­izm; a w braku dostatecznych dowodów, inkwizyto­rowie zatrzymali ją w więzieniu, oczekując na nowe wyjaśnienia.   Po bezskutecznym przez lat pięć na takowe oczekiwaniu, Marię mającą wtedy lat 90 wzięto na tortury, pomimo wyraźnego przepisu Ra­dy Najwyższej, zabraniającego stosować ten śro­dek do osób bardzo wiekowych.  Maria odważnie wytrzymała tę okrutną próbę, lecz w kilka dni po­tem umarła w więzieniu, opierając się ciągle przy swojej niewinności.  Tymczasem inkwizytorowie, nieprzyznający się nigdy do niesłuszności, ciągle prowadzili proces przeciw pamięci tej nieszczęśli­wej i skazali ją jako heretyczkę, żydówkę. Kości jej i wyobrażenie rzucono w ogień, bardzo znaczny majątek zabrano na skarb, a dzieci i potomków od­dano na zniewagę. Morderstwa tego dopełnili inkwi­zytorowie Murcji, w roku abdykacji Karola V. Z trudnych do wyjaśnienia przyczyn, monarcha

ten zrzekł się korony na rzecz syna swojego Filipa II, dnia 16 stycznia 1556 r., po czterdziestoletnim panowaniu; schronił się do klasztoru mnichów hieronimitów Świętego Justa w prowincji Estremadury i umarł tam 21 września 1558 r. w wieku lat 58. Niektórzy historycy twierdzili, że Karol Piąty w swoim ustroniu podzielał zdanie niemieckich protestantów; zapewne mniemanie to zupełnie fałszy­we i nieprawdopodobne, albowiem nie tylko umarł jako katolik, lecz pozostawił synowi instrukcje, wzywa­jąc go, aby naśladował ojca i gorliwie pracował nad wytępieniem i ukaraniem heretyków, nie wyłączając żadnego winnego, jakiekolwiek zajmował stano­wisko. Monarcha ten nadto żądał od syna swojego, aby wszędzie protegował święte oficjum inkwizycji. Czterdzieści lat jego panowania nadało temu trybunałowi trwałość, którą trudno byłoby prze­widzieć przy wstąpieniu jego na tron, kiedy Hiszpani i Flandrowie spiskowali razem w celu zrefor­mowania procedury. Karol Piąty nie tylko nie do­trzymał słowa danego reprezentantom Kastylii i Aragonu, ale ciągle opierał się wprowadzeniu wszelkiej reformy, mimo wszelkich nadużyć, jakie sam przyznawał. Kilkakrotnie ofiarowano temu monarsze ogromne summy pieniężne, byle się zgo­dził na zniesienie przez formalny rozkaz niegodnego sekretu inkwizycji, a nigdy nie chciał za tę cenę zaopatrzyć się w fundusze, tak często mu potrzebne na koszty podróży i różnych przedsięwzięć. Tyle gor­liwości dla świętego oficjum i taka uporczywa wy­trwałość sprawiła, iż mówiono, że był Donkiszotem wiary, poprawiaczem błędów i mścicielem znie­wag Jakie heretycy wyrządzali katolickiej religii.

Pomimo takiego postępowania Karola Piątego, papież Paweł IV kazał rozpocząć proces przeciwko niemu i przeciw jego synowi Filipowi, obwiniając ich o odszczepieństwo i sprzyjanie luteranizmowi. Gdy pierwszą część tego procesu przesłano urzędo­wemu promotorowi izby apostolskiej, ten zażądał, aby Ojciec Święty ogłosił Karola Piątego za pozba­wionego cesarskiej i hiszpańskiej korony z jej przy na­leżnościami, aby wydano ekskomunikacją bullę przeciw niemu i jego synowi, i aby ludy Niemiec, Hiszpanii, Włoch, a szczególnie Neapolu, zwolnio­ne zostały od złożonej mu przysięgi na wierność i posłuszeństwo.  Jakkolwiek Paweł IV od dawna tchnął nienawiścią dla Karola V i jego syna, jednak polityka nie dozwoliła mu zgodzić się na żądanie urzędowego promotora. Stary papież poprzestał na zawieszeniu sprawy w stanie w jakim pozostawała, odkładając wznowienie jej do czasu, który uzna za stosowniejszy.  Tym sposobem zmuszał swoich nie­przyjaciół do oględniejszego postępowania i długo powstrzymywał ich obawą ekskomuniki.

W pierwszych latach swojego panowania Karol Piąty urządził inkwizycję w pośród poddanych swo­ich hrabstwa Flandrii, która na początku ustano­wienia swojego okazywała się niezmiernie srogą; wymierzała kary podobnie jak hiszpańska, i daleko je bardziej zwiększała, zastosowując w mnóstwie wypadków. W roku 1527 święte oficjum w Leodium samo wyprawiło kilka auto-da-fe, na których figurowała znaczna liczba osób. We dwa lata póź­niej Karol V ogłosił straszliwe edykty przeciw he­retykom; ponowił takowe w r. 1531, lecz z niejakie-mi ulgami, które się następnie utrzymały.

A tak przebiegając panowanie Karola Piątego widzimy, że w każdej epoce protegował inkwizycję i inkwizytorów, i że troskliwość o zbawienie swoich poddanych posuwał tak dalece, iż na obu półkulach świata, z krajów podległych hiszpań­skiemu berłu nie było jednego, w którym by nie usta­nowił albo przynajmniej nie usiłował ustanowić świętego oficjum ze wszystkimi jego barbarzyńskimi kodeksami. Mimo to Filip II i generalny in­kwizytor Valdes uznali, że Karol V nie dosyć jesz­cze uczynił dla inkwizycji, i przygotowywali się do uzupełnienia jego dzieła.

Ogólne obliczenie ofiar hiszpańskiej inkwizycji od r. 1481 do r. 1830

5/5 - (3 votes)

Odr. 1481 do 1498 zarządów gen. inkwiz. Torqueniady.

1498—1507 za rz. Dezy. . .

1507—1517 zarz. Cisnerosa.

1517—1521zarz.Adrien’a .

1521—1523 bez inkwiz.. . .

1523—1538za rz. Mauriqu.

1538—1545 zarz. Tabery. .

1545—1556 za rz. Loaisa i

za panowania Karola V . . .

1556—1597  za panowania Filipa II ……………………

1597—1621  za panowania Filipa III……………………………

1621—1665 za panowania Filipa IV…………………………..

1665—1700  za panowania Karola II…………………………..

1700—1746 za panowania Filipa V……………………………

1746—1759 za panowania Ferdynanda VI………………….

1759—1788 za panowania Karola III………………………….

1788—1808 za panowania Karola IV………………………….

Spalono żywcem Spal. w wyobraź Skaz. Da gal. lub

więzienie

10220 1 68401 97371
2592 829 32952
3564 2232 48059
1620 560 21835
324 112 4481
2250 1125 11250
840 420 6520
1320 660 6680
3990 1845 18450
1840 692 10716
2852 1428 14080
1632 540 6512
1600 760 9120
10   170
4 ’ 56
  1 42

W ogóle 34658

18049|288294

A tak ogólna liczba ofiar inkwizycji hiszpań­skiej tylko od r. 1481 do 1820, wynosi 30,921, nie licząc skazanych na więzienie, galery lub wygna­nie za Ferdynanda VII, których ilość jest jeszcze bardzo znaczna.

Jeżeli do skazań, które wydawano na pół­wyspie, dodamy te, które nastąpiły w innych kra­jach uległych hiszpańskiej inkwizycji, jak Sycylia, Sardynia, Flandria, Ameryka, Indie i t. d., przerazi nas mnogość nieszczęśliwych potępionych przez inkwizycję, dla uczynienia ich lepszymi katolikami.

Nie tylko inkwizycja zdziesiątkowała hiszpań­ską ludność przez swoje auto-da-fe, lecz nadto zmniejszyła ją przez wywołanie wojen domowych i buntów, przez wygnanie żydów i Maurów. Prze­szło pięć milionów mieszkańców znikło z pięknej hiszpańskiej ziemi, przez czas gdy święte oficjum, sprawowało w niej swoje straszliwe urzędowanie; i powiedzieć można o tej barbarzyńskiej instytucji co Montesquieu powiedział o wschodnim cesarzu: „Justynian, który mieczem i prawami niszczył sekty, i który zmuszając je do buntowania się, sam siebie zmuszał do ich tępienia, całe prowincje pozostawiał nieuprawnymi. Sądził, że pomno­ży liczbę wiernych, a tymczasem zmniejszył tylko  liczbę ludzi.”

IX, X, XI, XII i XIII generalni inkwizytorowie. Koniec panowania Filipa II

5/5 - (2 votes)

Po wydaleniu ósmego inkwizytora generalnego Valdesa, Filip II powierzył ten urząd kardynałowi imieniem D. Diego Espinosa, biskupowi Siguenzy i prezesowi kastylijskiej rady. Espinosa był ulubieńcem króla, ale pomimo to popadł w niełaskę i zo­stał podobnie jak jego poprzednik wygnany po półrocznym sprawowaniu swojego urzędu i po wzięciu udziału w katastrofie księcia Asturii, tyle znanego z historii Hiszpanii i wielu romansów, pod imieniem D. Carlosa.

Tragiczna śmierć tego księcia nastręczyła po­wód do licznych bajek i dziwnych opowiadań, że uważamy za potrzebę przytoczyć tu ten wypadek, ponieważ w Europie dotąd jeszcze sądzą, że książę ów był ofiarą inkwizycji i miłości. Przykro nam, że musimy obalić przepyszne wzniesienie zbudo­wane przez niektórych heretyków i wielu romansopisarzy dla wystawienia na nim Don Carlosa jako zajmującego bohatera. Prawdą jest, że inkwizycja nie występowała nigdy, ani wydawała żadnego wy­roku; na tego dziedzica hiszpańskiej korony żadna także namiętność, żadna miłosna intryga nie przy­czyniła się do uczynienia go przedmiotem całej su­rowości ojca i jego sędziów. Don Carlos był to potwór, a ojciec jego obłudny, zimny barbarzyńca.

Od samego już dzieciństwa Don Carlos objawiał okrutne serce i upór graniczący prawie z wściekłoś­cią. Od owego już czasu ojciec powziął najgorsze przekonanie o jego charakterze, bo znał jego gwałtowność i wiedział, że to królewskie dziecię lubiło samo zarzynać króliki i ptaki, które mu z polowania przynoszono, i widocznie cieszyło się wido­kiem ich ostatnich drgań i śmierci. Don Carlos niegodnie obchodził się ze swoimi sługami, a na­wet z guwernerem i groźnym księciem Alby; za czym poszło jak najgorsze wychowanie i brak przymiotów serca przywiązujących ludy do swoich królów.

W 19-ym roku życia, Don Carlos upadł tak, iż musiano mu otwierać czaszkę. Wyleczył się, lecz odtąd cierpiał ból głowy niedozwalający oddawać się żadnemu rodzajowi pracy, bo mu to sprawiało pewien nieład w myślach i czyniło jego charakter jeszcze nieznośniejszym. Jeżeli do tych wszystkich niekorzyści dodamy nieprzyjemną powierzchowność, twarz bladą i śniadą, uzasadnione obawy o niezdol­ność jego do małżeństwa, przekonamy się wnet, że don Carlos nie był człowiekiem mogącym wzbudzić tkliwe uczucia w sercu swojej macochy, jak to przy­puszczali romansopisarze, i prowadzić miłosne korespondencje; bo zaledwie umiał pisać i nie potra­fił nigdy złączyć razem dwóch frazesów, co można poznać z jego listu do biskupa don Juana, który do­słownie brzmi:

„Do mojego mistrza biskupa: Mój mistrzu! Otrzymałem twój list w lesie. Jestem zdrów, Bogu wiadomo, jakby mi było przyjemnie odwiedzić cię z królową: donieś mi jak ci tam zdrowie służyło i czy tam dosyć chłodno. Pojechałem z Almedy do Buitrago, i to mi się bardzo dobrze wydało. W dwóch dniach udałem się do lasu, i jestem tu od środy aż do dzisiaj. Jestem zdrów. Kończę. Ze wsi, 2 czerw­ca. Mój najlepszy przyjacielu, którego mam na świecie! Twój bardzo wielki, który zrobi wszystko, co ode mnie zażądasz.   Ja książę.

Taki miał styl domyślny następca hiszpańskie­go tronu, ów dziki książę, który z prawa rodu po­wołany był do rządzenia tern królestwem w wieku odrodzenia nauki.

Zatem występkiem jego nie była ani kazirodna miłość, ani religijne opinie; lecz raczej rozmyślny i od dawna dojrzały zamiar zabicia własnego ojca Filipa II i buntu przeciw jego królewskiej władzy; zamiar mający na celu podburzenie holenderskich prowincji i umieszczenie się na czele ich rządu. Don Carlos we wstępie do tego rozmyślnego ojcobójstwa, pchnął sztyletem kilka osób dworu, a po­między niemi generalnego inkwizytora Espinosę, wówczas królewskiego ulubieńca. Słownym wy­rokiem wydanym przez radców państwa, któ­rym prezydował generalny inkwizytor, don Carlos skazany został na śmierć, a Filip II wyrok ten po­twierdził. Stanowczo zatem święte oficjum nie brało w nim udziału, bo inkwizytor generalny dzia­łał w tej sprawie jako prezes rady.

Don Carlos ani zginął uduszony poduszkami, ani przez przecięcie mu arterii w gorącej kąpieli, jak to pisano; lecz umarł na łóżku po półrocznej cho­robie wskutek nadużyć. Niektórzy historycy zapewniali, że go dobito lekarstwem, które król roz­kazał swojemu lekarzowi zadać mu; ale ten naj­trudniejszy do sprawdzenia punkt może być równie fałszywym jak inne. To pewna, że podczas choro­by don Carlosa i obłąkania jego umysłu, Filip nie chciał nigdy ani go widzieć, ani mu przebaczyć, mi­mo że z tego względu prawie wszystkie europejskie dwory wyprawiały do niego poselstwa; gniew jego ustal dopiero po śmierci syna.

Taka jest wierna historia don Carlosa. Chociaż pozbawiona wszelkiej nadzwyczajności jaką jej przypisują nietrzymający się prawdy historycy, za­sługuje ona jednak na zapisanie w rocznikach inkwizycji z czasów Filipa II. Taka zbrodniczość ze strony syna, i takie barbarzyństwo ze strony ojca, godne były wieków Torquemady i Valdesa.

Espinosa, uczeń i następca tych dwóch fanatyków, umarł na wygnaniu 5 września 1572 r., zezwoliw­szy na skazanie 4,68u osób obojga płci, z których 720 spalono żywcem a 360 w wyobrażeniach, 3,600 zaś dokończyło żywota na galerach, w więzieniu, lub w poniżeniu i nędzy.

Zdaje się, że ten generalny inkwizytor dla tego.

popadł w niełaskę, że podczas jego zarządu inni in­kwizytorowie nadużywali prawa ekskomuniki. Użyli jej przeciwko wielu urzędnikom, a głównie przeciw barcelońskiej municypalności. Lecz najbardziej roz­gniewała Filipa na Espinosę ekskomunika rzucona na deputację aragońską w r. 1571. Całe króles­two mocno się tern oburzyło, a król uznał, że przez poświęcenie swego ulubieńca oburzenie to uspokoi.

Po śmierci Espinosy, urząd generalnego inkwi­zytora Hiszpanii objął D. Pedro Ponce de Leon, biskup Placencyi. Papież wyprawił jego nominacyjną bullę 29 grudnia tegoż roku; lecz śmierć tego dziesiątego inkwizytora generalnego tak rychło nastąpiła, iż nie miał czasu udać się do Madrytu, ani rozpocząć pełnienia swoich obowiązków.

Kardynał Kasper de Quiroga, arcybiskup toledański, został jedenastym generalnym inkwizyto­rem Hiszpanii: nastąpił po Poncjuszu de Leon w początku roku 1573.

Pierwszym czynem Quirogi było, ustanowie­nia inkwizycyjnego trybunału w Galicji, gdzie jesz­cze nie istniał i ogłoszenie indeksu zakazanych książek.

Zarząd Quirogi odznacza się jeszcze w roczni­kach inkwizycji skandalicznym procesem wytoczo­nym wielu osobom wysoce znakomitym, a mianowicie:

Antoniemu Perezowi, pierwszemu ministrowi Filipa II, którego skutkiem było zniesienie aragońskich fuerosów (konstytucji tego królestwa) i ścięcie wiel­kiego justycyaryusza.

W r. 1575 generalny inkwizytor Quiroga wyto­czył proces wielkiemu mistrzowi kawalerów Świętego Jana Jerozolimskiego, który po utracie wyspy Ro­du tylko co uorganizował swój zarząd na wyspie Malcie. Ten wielki mistrz, mający nieograniczo­ną władzę, odmówił poddania swojej wyspy pod cu­dzą jurysdykcję, i nie chciał mieć nic wspólnego z hiszpańską inkwizycją, która zamierzała ustano­wić swój trybunał w Malcie, na mocy swojego wkra­czającego systemu. Wielki mistrz całą możliwą siłą bronił praw swoich, a wypadkiem całej tej sprawy było wykazanie, że hiszpańska inkwizycyą nie obawiała sie nawet attakować monarchów.

Dowiodła tego, w tej samej epoce, jeszcze po kil-kakroć, ekskomunikując królową Joannę Nawarską, i jej dzieci Henryka i Katarzynę de Bourbon.

Intrygi Filipa i jego inkwizytorów sprawiły, że papież rzucił tę ekskomunikę, nazywając ” w niej Joannę upartą heretyczką, i pozbawił ją jej kraju, oddając takowy pierwszemu lepszemu katolickiemu monarsze, byle ten objąwszy rządy, wygnał wszyst­kich heretyków.

Inkwizycja hiszpańska oddała także pod sąd Piotra Ludwika Borgię, wielkiego mistrza zakonu Montesa, obwinionego o sodomię, tudzież księcia Farnesego, władcę Parmy, lecz ci obaj zostali uwol­nieni.

Epoka owa odznacza się nadto procesem wyto­czonym papieżowi Sykstusowi Piątemu, jako błądzą­cemu w herezji. Papież ten ogłosił przekład Biblii w języku łacińskim, i zalecił jej czytanie, jako mo­gące przynieść wiernym niezmierne korzyści. To po­stanowienie papieża sprzeciwiało się wszystkiemu co uchwaliły bulle jego poprzedników, od Leona X, kiedy pojawiło się mnóstwo przekładów Biblii do­konanych przez Lutra i innych protestantów. Inkwizycja hiszpańska nadaremnie wysilała się na przeszkodzenie ogłoszenia tego przekładu. Lecz zaledwie tak straszliwy papież żyć przestał, święte oficjum potępiło Biblię Sykstyńską, a tern samem i papieża, tę nieomylną wyrocznię wiary. Utrzymują nawet że Sykstus V umarł otruty, tudzież że Filip II i inkwizytorowie nie byli obcy tej śmierci.

Sam proces Antoniego Pereza, stanowi część historii Arragonu pod panowaniem Filipa II, i należy do historii inkwizycji, której ten minister był jed­ną z najdostojniejszych ofiar.

Kiedy okrutny Filip wydał na śmierć Jana Escobedę, sekretarza don Juana Austriackiego, kazał potem uwięzić swojego ministra, pierwszego sekre­tarza stanu Antoniego Tereza, utrzymując, że winien jest przeniewierstwa, a raczej że widzi potrzebę pozbycia się go. Perez dwanaście lat siedział w wię­zieniu w Madrycie, w końcu zdołał umknąć, cho­ciaż chory w skutek tortury. Schronił się do Aragonu, w nadziei że tam spokojnie żyć będzie pod opieką politycznej konstytucji (fueros) tego króles­twa, która dawała królowi tylko prawo utrzymywa­nia przy trybunałach prokuratora lub komisarza oskarżyciela.

Gdy Perez schronił się do Arragonu, Filip wy­prawił tam rozkaz aresztowania go, ujęto go w Calatayodzie, lecz protestował przeciw temu gwałtowi, a gdy się odwołał do przywileju manifestados, za­wieziono go do Saragossy i zamknięto w więzieniu królestwa lub cielności, zwanym także więzieniem Fuero. Uwięzieni tam nie podlegali bezpośrednio królewskiej władzy i zależeli od sędziego pośredni­czącego, zwanego wielkim justycjariuszem Ara­gonu: przyjmowano tam tylko żądających tego lub niechcących być zamkniętymi w więzieniach królewskich. Więźniowie w Fuero, mieli ten przy­wilej, że wolni byli od tortury; mogli być oswobo­dzeni na słowo i apelować do wielkiego justycjariusza, od wszelkich wyroków jakich bądź sędziów. Trybunał wielkiego justycjariusza miał prawo rozpoznawania, czy wyrok sądu nie sprzeciwi się któremu z fuerowów królestwa: co czyniło go niejako podobnym do francuskiej izby kasacyjnej.

Lecz nie na tern kończyły się prawą tego try­bunału. Konstytucja królestwa upoważniała sędzie­go przyodzianego tą władzą do oświadczania, na żą­danie każdego z mieszkańców, że król albo jego sędziowie, urzędnicy, nadużywają siły, gwałcąc konstytucję lub przywileje królestwa. AV takich przypadkach wielki justycjariusz mógł siłą zbroj­ną bronić uciśnionych przeciw królowi, a tym bar­dziej przeciw jego namiestnikom i agentom.

Filip II z początku starał się u nieustającej deputaci królestwa o wydanie Pereza; ciągle mu odmawiano i król musiał posłać do Aragonu pro­ces rozpoczęty w Kastylii. Perez wkrótce posta­wił Filipa w konieczności odrzeczenia się prześla­dowania go.

Filip zaniechał tego aktem publicznym, aby unik­nąć wstydu uwolnienia go na mocy sądowego wy­roku; lecz nim wypuszczono Pereza na wolność, inkwizycja, chcąc poprzeć wolę króla, wytoczyła nowy proces ex-ministrowi, obwiniając go o herezję.  A tak religia posłużyła za pretekst w spra­wie, którą kierowały dworskie intrygi. Rada Naj­wyższa rozkazała, aby Perez i jeden z jego przyja­ciół sekretnie przeniesieni byli do więzienia świę­tego oficjum. Temu rozkazowi mocno się oparła straż więzieniu konstytucyjnego, nie chcąc go wy­dać inaczej jak za upoważnieniem wielkiego justycjariusza. Inkwizytorowie zmusili tego urzędnika do wydania go, i już Perez wyszedł był z jednego wię­zienia, aby był zaprowadzony do drugiego, gdy kilku szlachty z Saragossy, niedopuszczającej najmniej­szego naruszenia ich Jutrosów, podburzyło naród. Natychmiast dały się słyszeć krzyki: zdrada! niech żyje naród! niech żyje wolność! niech żyją fuerosy! śmierć zdrajcom! kilka tysięcy zbrojnych udało się do vice-króla i zamordowało go; w tejże chwili inne zbrojne gromady podłożyły ogień pod pałac inkwizycji, i bunt ten uspokojono dopiero po­wróceniem Pereza do więzienia konstytucyjnego.

Inkwizytorowie znaleźli się w tern krytyczniej-szem położeniu, że nie mogli przy aresztować niko­go; ale że nie mieli zwyczaju ustępować, skoro zatem uspokojono miasto, ustanowili komitet rad­ców prawnych, przeznaczony do rozpoznania całej Sprawy i dania swojej opinii. Adwokaci, prze­kupieni przez dwór i inkwizycję, oświadczyli, że in­kwizytorowie przekroczyli swoją władzę, gwałcąc przywileje królestwa, i że nie ma władzy, któraby miała prawo to czynić, wyjąwszy króla i kortezów; lecz jeżeli inkwizytorowie zażądają od wielkiego justycyaryusza, aby więzień był im wydany, a uzyska­nie przywileju było zawieszone tylko, na czas trwa­nia procesu i aż do zapadnięcia wyroku, można-by wydać więźnia bez naruszenia przez to praw królestwa.

Przyjaciele Pereza utrzymywali, że zawieszanie gwałciło równie przywilej jak i odroczenie go, i nie mieli wcale trudności w udowodnieniu tego. Ale dworscy intryganci i inkwizytorowie przemogli, i po­tajemnie przygotowano się do wydania Pereza. Zgromadzono w Saragossie mnóstwo familiarów świętego oficjum i przeszło trzy tysiące wojska; ale w chwili gdy aresztowany miał wychodzić z kon­stytucyjnego więzienia i miał być zamknięty w wię­zieniu inkwizycji, mieszkańcy rzucili się na żoł­nierzy i familiarów zamykających ulice, i zabiw­szy wielu, resztę zmusili do ucieczki, równie jak i przekupionych urzędników, a Pereza uwolnili z rąk inkwizytorów, tak, iż schronił się do Francji.

Sprawa ta, dowodząca jak Arragonowie niena­widzili zawsze despotyzmu swoich królów i zapa­miętałości inkwizycji, mimo to stała się zgubną dla mieszkańców Saragossy; bo Filip II i święte oficjum wkrótce górą stanęli; aresztowania i stosy zdziesiątkowały tę szlachetną ludność, których ca­ły występek stanowiła chęć obrony praw swoich. Prawie całą szlachtę Saragossy poświęcono wściek­łości Filipa; spalono nawet portret Pereza, a wiel­kiego justycjariusza ścięto. Ten to urzędnik przed złożeniem przysięgi królowi: „My, którzy znaczymy tyle co ty, a możemy więcej aniżeli ty, obwołujemy cię naszym królem, z warunkiem, że szanować bę­dziesz nasze fuerosy Filip II śmiał zniszczyć te przywileje, i nie lękał się splamić oręża wojsk swoich krwią własnych poddanych.

Powstanie aragońskie podało mu pretekst, któ­rego szukał od dawna, aby mógł znieść bezpośrednio magistraturę wielkiego justycjariusza królestwa i wszystkie futrosy pierwotnej konstytucji ogra­niczającej jego potęgę. Filip II chciał zostać sa­mowładnym panem Arragonu, a inkwizycja poma­gała mu do spełnienia tego gwałtu.

Na większą jeszcze uwagę zasługuje w tej sprawie okoliczność, że Filip III następca Filipa II, nie tylko naprawił pamięć Pereza, oraz wszystkich innych ofiar z owej epoki, lecz nadto wydał edykt w którym ogłosiło: „iż oświadcza, że nikt nie okazał się winnym zdrady stanu, i przyznaje, że każdy są­dził się w prawie bronić praw swojej ojczyzny.”

Jedenasty inkwizytor generalny Quiroga, który brał tak czynny udział we wszystkich tych wypad­kach, umarł 20 listopada 1594 r. Uważamy za zbyteczne powtarzać co chwila, że auto-da-fe odby­wały się po różnych punktach Hiszpanii, gdzie istniały trybunały świętego oficjum; poprzestajemy na rekapitulacji ofiar skazanych podczas zarządu tego arcybiskupa: 2,816 indywiduów spalono żyw­cem, 1,408 w wyobrażeniach, 14,080 uległo różnym karom; co czyni razem 18,305 skazanych.

Don Heronim Mauriąue de Lara dwunasty ge­neralny inkwizytor, nastąpił po Kasprze Quirodze; był to syn kardynała Mauriquego, który za Karola Piątego piastował ten sam urząd. Historia inkwizycji nie przedstawia nic godnego uwagi za jego rządu, który zresztą trwał bardzo krótko, bo de Lara umarł w r. 1595 w dziesięć miesięcy po Quirodze.

Na czele hiszpańskiej inkwizycji stanął potem biskup Korduby, Don Piotr Porto-Carrero. Ten trzynasty inkwizytor generalny wkrótce cofnął się do diecezji Cuenca, ulegając rozkazowi papieża.

W tej to epoce, to jest w r. 1598, umarł Filip H. Jego panowanie stanowiło jeden z najbardziej od­znaczających się periodów w historii hiszpańskiej inkwizycji; dopuszczał się on największych okru­cieństw; a jednak współczesny Filipa H, Karol IX Francuzki, niecny Karol IX przewyższył je wszyst­kie w jednym dniu; bo nakazał rzeź Świętego Bar­tłomieja, której zabójczy dzwon długo jeszcze roz­legać się -będzie pod portykami zakrwawionego Luwru.