Ustanowienie Świętego Oficjum w Hiszpanii

5/5 - (3 votes)

O dawnej inkwizycji w Hiszpanii

W epoce, w której Grzegorz IX wydał swoją piorunującą bullę przeciw heretykom, t. j. w r. 1231, Hiszpania dzieliła się na cztery chrześcijańskie pań­stwa, a mianowicie: na królestwo Kastylii, z którem wkrótce złączone zostały mahometańskie kró­lestwa Sewilli, Kordoby i Jean; na królestwo Arragonu, którego, władca opanował wkrótce królestwa Walencji i Majorki; na królestwo Nawarry i na królestwo Portugalii. W tych czterech katolickich królestwach od dawna istniały już dominikańskie klasztory, co kazało przypuszczać, iż tam już wy­konywano inkwizycję-, lecz żaden autentyczny do­kument nie dowodzi jej istnienia w Hiszpanii przed r. 1232. Wówczas dopiero papież wydał osobne breve do arcybiskupa Tarragonu, w którym do­nosząc mu, iż doszło jego wiadomości, że herezja przeniknęła już do rozmaitych hiszpańskich diecezji, upomina, aby tenże arcybiskup, jego bis­kupi, suffragani, zapobiegli jej postępowi, wyszuki­waniem i zalecaniem wyszukiwania heretyków i ich stronników, stosownie do rozporządzeń zawartych w jego bulli z r. 1231.

Arcybiskup tarragoński przesłał to papieskie breve, prowincjałowi dominikanów, Rodrigezowi de Villadares, pod którego zawiadywaniem pozo­stawały dominikańskie klasztory czterech chrześcijańskich królestw półwyspu, i zalecił mu wskazanie księży z jego zakonu, których uzna za najzdolniej­szych do pełnienia inkwizytorskich obowiązków. Breve to również przesłano biskupowi Leridy, któ­ry je natychmiast wprowadził w wykonanie w swo­jej diecezji, gdzie ustanowiono pierwszą hiszpań­ską inkwizycję. Biskup z Urgelu wnet przykład ten naśladował; lecz mnich Piotr de Planedie, inkwi­zytor dominikanin, przypłacił to życiem. Nieznacz­nie nad całą Katalonią i Arragonem zaciężyło jarz­mo inkwizycji.

Tutaj nadmienić należy, że pomimo ciemnoty i zabobonności ludów w trzynastym wieku, zapro­wadzono u nich inkwizycję nie bez krwawego opo­ru tychże ludów. Nienawiść powszechna dla inkwi­zytorskiego rzemiosła sprawiła, że znaczna liczba dominikanów, a nawet franciszkanów zginęła gwał­towną śmiercią. Widzieliśmy że ksiądz Citeaux padł pod ciosami Albigensów; teraz widzimy, że zaraz przy pierwszych srogościach hiszpańskiej inkwizycji nastąpiło zamordowanie dominikana Pio­tra de Planedie; ujrzymy następnie, że zrozpaczeni Hiszpani kamienowali inkwizytorów i przebijali ich sztyletami, nawet przy stopniach ołtarzy.

Zaledwie inkwizycja ustaliła się w Katolonii, arcybiskup Tarragonu odbył sobór prowincjonalny, na którym urządzono sposób postępowania z here­tykami i oznaczono kanoniczne pokuty dla nawró­conych. Nieukorzonych miano wydawać sprawiedli­wości świeckiej dla wymierzania na nich kary śmierci, a nawróceni powinni byli przez lat dzie­sięć, każdej niedzieli wielkiego postu, stać przy drzwiach kościoła w ubiorze pokutników, na któ­rym powinny były być wyszyte dwa krzyże koloru odmiennego od barwy sukni.

Papież Innocenty IV, zazdroszcząc poprzednikom swoim sprzyjania inkwizycji, rozszerzył prawa in­kwizytorów, i dozwolił im nie tylko pozbawiać he­retyków zaszczytów, urzędów i godności, lecz także rozciągnął to pozwolenie do ich popleczni­ków, wspólników i przechowywaczy.

Inkwizytorowie zachęcani przez tego papieża, protegowani i wspomagani przez króla Aragonu i przez króla Francji Ludwika IX, rozpoczęli jak najusilniejsze poszukiwania, nie tylko codo żyjących popieraczy herezji, lecz i co do tych, których po­pioły dawno spoczywały w pokoju. Pogwałcono groby, wydobyto z nich kości Arnauda hrabiego de Forcalquier i UrgeFa, tudzież wielu innych panów, i wydano spaleniu na stosie. Jakiegoż to fanatyzmu potrzeba, aby prześladować umarłych?

Takie postępowanie inkwizycji, obrzucające in­famią możne rodziny, było także przyczyną morderstwa dopełnionego w owej epoce na osobie in­kwizytora Piotra Cadiretego: dominikanin ten zginął podobnie jak Ś-ty Szczepan—lud ukamienował go. Jednak choć znaczną liczbę inkwizytorów wy­mordowano w ciągu ich urzędowania, mocno współubiegano się o tę godność, ponieważ ambitnym mni­chom sowicie wynagradzały się wszelkie niebezpie­czeństwa przez nadanie im zbyt obszernej władzy przez powagę i przywileje do ich obowiązków przy­wiązane, tudzież przez względy, jakie ciągle okazy­wali inkwizytorom urzędnicy, biskupi, a nawet sami monarchowie. Eatwo zatem pojąć, jak ważną rzeczą była prerogatywa obierania tychże inkwizytorów.

Od czasu ustanowienia dawnej inkwizycji w Hisz­panii aż do początku czternastego wieku, na całym półwyspie istniał tylko jeden prowincjał dominikań­ski, mający prawo mianować mnichów wybranych do pełnienia inkwizytorskich obowiązków; lecz gdy klasztory tego zakonu znacznie się rozgałęziły, ka­pituła generalna w r. 1301 postanowiła, że odtąd „będą utworzone dwie prowincje, z których pierwsza zwana hiszpańską, obejmie Kastylię i Portugalię, a druga pod nazwą aragońskiej, składać się bę­dzie z królestw: Walencji, Katalonii, Rousylionu, Cerdanu i wysp Balearskich. Mimo tego postano­wienia prowincjał Hiszpanii nie chciał z początku podzielić się z prowincjałem Aragonu prerogatywą wyznaczania inkwizytorów; wkrótce jednak musiał się na to zgodzić, i od tej pory półwysep miał dwóch prowincjałów generalnych inkwizytorów, którzy wysyłali inkwizytorów szczegółowych wszędzie, gdzie tego uznawali potrzebę i nakazywali corocznie ob­chód bardzo licznych auto-da-fe.

Wkrótce potem, t. j. w roku 1308, papież Kle­mens V pisał do królów Arragonu, Kastylii i Portu­galii, tudzież do inkwizytorów tych prowincji, aby nieprześladowanych dotychczas templariuszy aresztować kazali, jako podejrzanych o herezję. Inkwizycja stosownie do rozkazów papieża zabrała naprzód ich majątki, a potem pracowała nad zgro­madzeniem templariuszów w rozmaitych klaszto­rach, dla wypróbowania ich wiary i postępowania. Niektórych nawrócono, innych skazano na rozmai­te kary, z których najlżejszą było wygnanie.

Historia uczy nas, że od r. 1314, w którym wy­kryto nowych heretyków w Aragonii, aż do r. 1356, to jest do epoki, w której dominikanin Mikołaj Egmerick stanął’ na czele inkwizycji tego królestwa, inkwizytorowie generalni aragońscy, równie jak in­kwizytorowie szczegółowi prowincji Katalonii, Walencji, Majorki, Roussylionu i Cerdanu, nieustannie ścigali heretyków, albo podejrzanych o herezję i obchodzili auto-dc-Je. Pomiędzy nieszczęśliwymi skazanymi na spalenie, w obecności króla Jakóba i jego dwojga dzieci, znajdujemy dogmatystów Pio­tra Duranda i Bonatę, którzy po nawróceniu się, po­wtórnie wpadli w herezję. W tym także czasie in­kwizytor aragoński Roselli wykrył w Walencji kilku heretyków, znanych i prześladowanych później pod nazwą Be gardo w. Jakóba sprawiedliwego, któ­ry wówczas stał na ich czele, skazano na wieczne więzienie; sektarzy jego nawrócono; lecz wydobyto z grobu kości trzech Begardów, dla wydania pło­mieniom, zmarłych bezkarnie. Tenże inkwizytor Roselłi wyprawił równie znaczną liczbę aulo- da- Je w Katalonii, a stosy inkwizycji przestał podsy­cać dopiero wtedy, gdy go papież Innocenty VI w na­grodę gorliwości mianował kardynałem. Mikołaj Egmerick jego następca, zaczął od aresztowania innóztwa Katalonów i Arragonów, podejrzanych o herezję, i prawie wszystkich skazał na najbardziej upokarzające kary. W następnym roku kazał spa­lić żywcem kalabryjskiego księdza, który po otrzy­maniu Sanbenito dopuszczony do nawrócenia się, powtórnie wpadł w herezję.

Gdy generalny inkwizytor aragoński Egmerick okazuje tyle gorliwości dla inkwizycji i redaguje Przewodnik dla inkwizytorów tymczasem delegaci jego po prowincjach naśladowali jego srogość i ciągle wyprawiali aulo-da-fe, z których historia szczególniej wzmiankuje o odbytem w Walencji, r. 1360, odznaczającym się pomiędzy innymi wielką liczbą figurujących na nich skazanych.

Egmerick przez całe swoje życie sprawował urząd generalnego inkwizytora królestw aragońskiej ko­rony i mianował prowincjonalnych inkwizytorów-Ale żaden dokument nie przekonywa, że prowincjał kastylijski, któremu nadano godność generalnego inkwizytora Hiszpanii, używał tychże samych praw. Domyślać się należy, że gdy herezja nie przeniknę­ła jeszcze była do stanów kastylijskich, nie miano* zatem potrzeby uciekać się do dominikanów.

Po śmierci papieża Grzegorza XI w r. 1378 i po mianowaniu przez Rzymian Urbana IV jego następ­cą, niektórzy niezadowoleni kardynałowie zgro­madzili się zewnątrz Rzymu i wybrali drugiego pa­pieża pod imieniem Klemensa Vn. Wtenczas to zaczęło się wielkie rozdwojenie kościoła zachodnie­go, trwające aż do roku 1429, w którym papież Kle­mens VIH zrezygnował. Rewolucja ta wpłynęła na stan inkwizycji, równie jak i na inne punkty zakonnej karności. Instytucja dominikanów rozdwoiła się; mnisi mieszkający w Portugalii, mieli generała, który uznawał Urbana, a inni znowu po­słuszni byli Klemensowi. W następstwie tego, każ­dy z dwóch wybranych papieży, oraz ich odnośni następcy, mianowali inkwizytorów wedle woli swo­jej, co wywołało niezgodę pomiędzy samymi inkwi­zytorami. Lecz na nieszczęście ludy hiszpańskie nie cieszyły się żadną przerwą w ciągu tych sporów, a każdy inkwizytor podwajał tylko gorliwość i srogość. Egzekucje i proskrypcje tak się wzmogły, iż około połowy piętnastego wieku zabrakło ofiar dla inkwizycji, chociaż najlżejsze podejrzenie wystar­czało zawsze do zguby nieszczęśliwego.

W tej samej epoce papieże mianowali nowych inkwizytorów, w prowincjach Algarbii i Walencji, gdzie jeszcze takowi dotąd nie istnieli. Dla uła­twienia inkwizytorskich poszukiwań, dawne inkwi­zytorskie obręby również uległy topograficznym zmianom. Kastylia miała także swoich generalnych inkwizytorów, mianowanych przez papieża Bonifa­cego IX; lecz gdy królestwo to podlegało wówczas Benedyktowi XIII, znanemu pod nazwą Antypapieża Piotra de Luna, inkwizytorowie ci nie mogli spełniać swojej straszliwej misji, a Kastylia dosta­ła się istotnie pod jarzmo Świętego Oficjum, do­piero w epoce, kiedy Izabella, małżonka Ferdynan­da króla Aragonu, odziedziczyła Kastylijskie kró­lestwo, które przyłączyła do krajów swojego męża. Wtedy, t. j. ku końcowi piętnastego wieku, zapro­wadzono tam inkwizycję, po zreformowaniu jej przez nadanie nadzwyczaj srogich statutów i reguł.

Inkwizycja ta, zwana nowoczesną, istniała w Hiszpanii od roku 1481 do chwili, w której po raz pierwszy znieśli ją Francuzi; co nastąpiło z wielkim zadowoleniem wszystkich Hiszpanów, przy­jaciół tolerancji, ludzkości i światła.

Ponieważ w zakres tego dzieła nie wchodzi roz­winiecie dawnej inkwizycji, w sposób mogący przerwać nasze opowiadanie, wstrzymywaliśmy się aż dotąd od wykazania wszystkich przestępstw, za jakie inkwizycja prześladowała, tudzież sposobu postępowania jej trybunałów, jak równie kar i pokut, jakie zadawała. Mniemamy jednak, że należy wspom­nieć o nich w tej drugiej części, dla zwrócenia na nie z góry uwagi czytelnika i poznajomienia go ze wszelkimi czynami Świętego Oficjum. Co do kar, jakie wymierzali inkwizytorowie na swoje ofia­ry, tak w biegu procedury, jak i w chwili obchodu auto-da-fe, opisanie ich zastrzegamy sobie, gdy przyjdziemy do epoki inkwizycji nowoczesnej, ma­jącej na czele słynnego inkwizytora generalnego Torquemadę, który wymyślił tortury, a okrucień­stwem i obłudą przeszedł wszystko, co dotąd widziano.

Fraternie

5/5 - (3 votes)

Pierwsza z nich powstaje bardzo wcześnie w 1951 r., kiedy Wspólnota liczy tylko dwunastu braci. Niedaleko od Taiz w Montceau-les-Mines w biednym regionie górników, dwóch braci wchodzi w środowisko robotnicze. Nie wszystkim jednak w owym czasie podobała się ich obecność i praca apostolska na rzecz ludzi nie tylko ciężko pracujących, ale także zdeterminowanych na skutek złych stosunków społecznych wynikających z nieuczciwości i wynaturzonych ambicji pracodawców. Bracia świadomi tych nieprawidłowości mogli uchodzić za opozycjonistów i wszystko wskazywało na upadek pierwszej misji. Brat Roger w swoim dzienniku wspomina: „Ale w tych stronach bramy fabryk zamknęły się przed nami kiedy żyjąc we fraterni trzydzieści kilometrów od Taiz, uznani zostaliśmy za zbyt świadomych warunków życia wielu robotników. Od tego czasu nie ma dla nas pracy w żadnej z okolicznych fabryk. Niemniej jednak są bracia, którzy codziennie wyruszają do innych prac niedaleko stąd.”3

Tymczasem bracia nie zamierzali podejmować akcji agitacyjnych wśród „proletariatu”; ich zadaniem apostolskim było bowiem przybliżenie się i umocnienie tych, którzy ciężko doświadczeni trudnymi warunkami pracy i życia codziennego pokolenia zranionego wojną próbowali ocalić swą ludzką godność.

Każda fraternia ma swoją własną, niepowtarzalną historię. One same zaś są odbiciem przeobrażeń wielu krajów nie tylko w Europie. Wojna  wprowadza zawsze i w każdym zakątku świata głębokie rany i spustoszenia. Uderza w egzystencjonalne prawo osoby ludzkiej do życia, do godności, pracy itd.

Wejście w tą „pustynię ludzką – jak to określa brat Roger – jest zadaniem bardzo trudnym. Jedna z pierwszych  fraterni powstała właśnie w czasie wojny algiersko- francuskiej w latach 1954-62.

W Algierii  bracia mieszkali w prostym drewnianym baraku dzieląc biedę z arabską ludnością najuboższych dzielnic. Sytuacja była napięta, a ich los niepewny. Tamtejsza ludność nie tolerowała w ogóle Europejczyków, żeby nie wspomnieć już o Francuzach, których kraj był stroną antagonistyczną w walce. Przedsięwzięcie  godne szaleńców Bożych, ufający bezgranicznie w jego miłość i moc. Jednak fraternia pozostała dla Algierczyków znakiem pokoju i nadziei. Była nawet ochraniana przez ludzi tej dzielnicy. Misja powiodła się. Fraternia przetrwała do końca wojny wspierając najbardziej dotkniętych skutkami wojny. Przez jakiś czas była jeszcze świadkiem odbudowy nowego państwa algierskiego. Potem bracia przenieśli się do innej dzielnicy. Brat Roger pisze: „Później w roku 1952, ledwie zgromadziło się nas tutaj dwunastu braci , kilku opuściło zaraz naszą siedzibę, by żyć w środowisku robotniczym, w samym sercu walki o sprawiedliwość. A dzisiaj, podobnie jak kiedyś,  kiedy czytam listy przychodzące z naszych rozmaitych fraterni, mogę ocenić, jak bardzo wielu spośród moich braci naraża życie.”4

Fraternie mają zawsze charakter tymczasowy. Ich powstanie jest aktem spontanicznej reakcji Wspólnoty na określone wydarzenia i równie szybko znikają, aby działać gdzie indziej. Są bowiem odpowiedzią na konkretne wezwanie. Idea „prowizorium” to inaczej tymczasowość wzmacniająca ducha ciągłego pielgrzymowania, nieustannego wznoszenia od podstaw.  Propozycje stałego pobytu braci zostały odrzucone (w Ameryce, Konstantynopolu i in.), gdyż owo rozproszenie zatraciłoby dążenie do jedności. Wszyscy bracia skupieni są w jednej, niepowtarzalnej Wspólnocie,  z którą utrzymują ścisły kontakt. Bracia przebywający  nawet w bardzo  odległych krajach (Chiny, Brazylia) utrzymują pełną łączność z macierzystą Wspólnotą.  m.in. poprzez listy odczytywane podczas  wspólnych posiłków w domu w Taiz. Praktykuje się też przesyłanie ich do innych fraterni, nie tylko w celach informacyjnych, co dzieje się z pozostałymi.

Listy rozwijają szczególny charyzmat jedności. Stanowią mocny element budujący i formacyjny. Funkcja listu została więc poszerzona o nowe wartości; nie jest już tylko formalną korespondencją, bywa świadectwem życia duchowego.5

Oto krótki fragment jednego z listów napisany przez Przeora  do brata zamieszczony w dzienniku: „Napisałem do Michela, do Recife: Gdyby pióro mogło wyrazić naszą komunię, musiałbym pisać do Ciebie ogniem.”6

Raz w roku,  jeśli nie ma poważnych przeszkód, każdy brat może powrócić do Taiz, aby odpocząć i nabrać sił. Nie zawsze jest to możliwe, ze względu na duże odległości dzielące niektóre fraternie  od Taiz (np. Indie).

Raz na rok odbywa się też  kilkudniowe spotkanie całej Wspólnoty zwane Radą. Dobrze jest, gdy z każdej fraterni przyjedzie jeden z braci. Podczas Rady pomija się raczej  sprawy administracyjno-organizacyjne, gdyż jest formą wspólnych rekolekcji w celu odnajdywania źródeł wiary i powołania. Rada jest więc ważnym filarem życia wspólnotowego szczególnie dla tych, którzy pracują w odległych fraterniach. Reguła Taiz wyraźnie określa jej charakter:”podczas rady, w wewnętrznym wyciszeniu, jako ubodzy należący do Chrystusa razem staramy się odkrywać w naszym wspólnym powołaniu świeżość Ewangelii.”7

W   tym kontekście słowa papieża Jana Pawła II: „Do Taiz przybywa się jak do źródła”8 wypełniają się z całą zawartą w nich głębią.

Rodzić może problem połączenia misji ewangelizacyjnej z daleko idącym zaangażowaniem ekumenicznym. Jest bowiem rzeczą znamienną – i po ludzku niezrozumiałą –  że fraternię zamieszkuje kilku braci wywodzących się z różnych Kościołów chrześcijańskich. Ów fenomen ekumeniczny byłby może problemem dla – mniej lub bardziej – ortodoksyjnych teologów, nie stanowi on jednak żadnej bariery dla intuicji przeora Wspólnoty, przechodzącej nieco ponad teoretycznymi rozważaniami.

Skutecznym pancerzem zachowującym braci przed podziałami doktrynalnymi jest  intensywna formacja ekumeniczna. Strzeżony charyzmat pojednania  kształtują przy tym osobowości otwarte, a eliminują postawy polemiczne. Aby fraternia stała się zaczynem komunii w świecie musi realizować ją najpierw sama w sobie, potem  przenosi to zadanie odkrywania nadziei w dzielnicach największej nędzy (Brazylia, Nairobia, Bangladesz, Kalkuta). Następnie przenosi misję tworzenia dróg pojednania w sytuacjach konfliktów międzynarodowych (Bejrut – Liban) Natomiast wobec rasizmu  i nietolerancji religijnej (Irlandia) przepowiadać natychmiastowe przebaczenie. Bracia podejmują trud towarzyszenia człowiekowi żyjącemu – nie z własnej winy – w skrajnych warunkach na granicy egzystencji.

Bracia nie posiadają żadnych funduszy, aby natychmiast „zaoferować” pomoc materialną. Zasada  „prostych środków” otwierająca drogę twórczej intuicji znajduje tu zastosowanie w pełnym wymiarze ludzkiej wrażliwości i wyobraźni. Zasada ta pozwala -a nawet zmusza- na szybką asymilację w środowisko, na dzielenie się i Ewangelią i miską ryżu. Fraternia jako miejsce pobytu nie wyróżnia się wśród innych „zabudowań” mieszkalnych. Może to być jedna z wielu chat w pływającej dzielnicy  Hong Kongu, drewniany barak w Algierii albo przybudówka z blachy i tektury w Kalkucie. W każdej fraterni jest mała kaplica z lampkami i ikonami oraz – za zgodą miejscowego biskupa – z Najświętszym Sakramentem. Tam w obecności Chrystusa codziennie umacnia się odwagę do wytrwania w miejscach trudnych, czasami wręcz niebezpiecznych.”

W Azji, Afryce, Ameryce Południowej i Północnej we fraterniach żyje ponad trzydziestu braci z Taiz. 9

Niezwykle ważnym znakiem solidarności z najuboższymi są liczne podróże misyjne samego Założyciela. Odwiedza miejsca gdzie głód paraliżuje poszczególne regiony  świata. Początek tych misji datuje się na połowę lat siedemdziesiątych. Pierwsza wyprawa  do Chile odbyła się w 1975 r.10

W 1976 r. brat Roger wyjeżdża do Kalkuty i wraz z braćmi pracuje u Matki Teresy.11 Rok później dzieli życie ubogiej dzielnicy na peryferiach  Hong Kongu. Następną podróż w 1978 r. odbywa po Afryce (Soweto, Crossroad, Kenia, Nairobia, w Mathare Valley powstaje fraternia). Z tych  trzech podróży (Kalkuta, Hong Kong, Afryka) brat Roger napisał Listy. List z Afryki został ogłoszony na I Europejskim Spotkaniu Młodych  w Paryżu (1979/80). Później staje się on stałym elementem poprzedzającym kolejne pielgrzymki zaufania.12

Gdyby zakreślić te podróże na mapie trasa pielgrzymki pojednania i pokoju połączyłaby  Nowy Jork z Moskwą, Berlin Wschodni z Warszawą, Liban z Madrasem, Kijów z Haiti lub Etiopią … itd.

Potwierdzeniem tego założenia niech będą słowa Arcybiskupa Canterbury – Roberta Runcie, który napisał do Wspólnoty:

„Pamiętam swoją wizytę w Taiz i liczne spotkania z braćmi Wspólnoty na całym świecie. Nie będzie przesadą, gdy powiem, że wszędzie tam, dokąd wyjeżdżałem, by cieszyć się wydarzeniem ekumenicznym, albo odwiedzać zrozpaczonych, dzieląc ich cierpienie, spotkałem Taiz.”13

W połowie lat ’80 powstały fraternie w Tokio i Seulu. Dla braci, żyjących we fraterniach odwiedziny Przeora są umocnieniem w ewangelicznej postawie bezinteresowności.14


3. R.Schutz. Niech twoje święto… dz.cyt., s.53.

4. tamże, s. 29.

5. zob.rozdz.III.paragraf 3: „List z Taiz”

6. R.Schutz. Niech twoje święto…, dz.cyt., s. 116.

7. reguła s.66.

8. K.Spink. …Założyciel.., przemówienie Jana Pawła II w Taiz 5.X.1986 r. aneks s.176.

9. K.Spink. …Założyciel… dane z roku 1989.

10.data 1973 pochodzi z dziennika:Żyć tym co niespodziewane. W:Niech twoje święto…, natomiast książka K.Spink …Założyciel…, datuje pierwszą wyprawę misyjną na 1975 r. wydaje się jednak, że druga wersja jest bardziej prawdopodobna.

11. zob.punkt 3: Misja w Indiach

12. Podróż misyjna stanowi punkt wyjścia rozważań poszczególnych listów kierowanych do młodych. Krótka wzmianka w przypisach każdego listu „europejskiego” naprowadza na ślad misyjnej wyprawy np. „list do wszystkich wspólnot”, na 1980 r. pisany był w Chile w 1979 r., „List z pustyni” ogłoszony w Kolonii 1984 r. pisany był w Sahem-Południowa Sahara, itd).

Miłosierdzie

5/5 - (2 votes)

„Gdybyś utracił miłosierdzie,
To współczucie serca,
Utraciłbyś wszystko.”36

a) charyzmat miłosierdzia

Wspólnota Taiz w swej bogatej historii naznaczona jest szczególnym darem czynienia miłosierdzia. Można powiedzieć, że dom w Taiz spełniał tę posługę stojąc na drodze ludzkiego cierpienia, strachu i odrzucenia37 więcej – jego powstanie i ożywienie zrodziło się z ewangelicznej intuicji udzielenia schronienia uchodźcom, jeńcom wojennym, sierotom i bezdomnym. Od momentu powstania pierwszej fraterni (1951) Wspólnota realizuje ten charyzmat wobec okolicznej ludności, aby później rozszerzyć go na płaszczyźnie międzynarodowej w formie wielkiej misji wobec najuboższych, przeżywających swoje ludzkie dramaty, nędzę, katastrofy.38

Wspólnota sióstr Misjonarek Miłości Matki Teresy z Kalkuty pozostaje w bliskich kontaktach z braćmi z Taiz. Istnieje pomiędzy nimi głębokie pozawerbalne porozumienie, dlatego Przeor Wspólnoty Taiz i Jego bracia należą do stałych współpracowników „sióstr Miłosierdzia”.

Do rzadkości należy chyba tak silna – licząca ponad 20 lat – więź przyjaźni łącząca Założycieli dwóch wspólnot zakonnych (powstałych prawie równolegle), których posłannictwo stało się symbolem współczującej miłości w świecie.

Prowadzi do czynnej miłości, która wyklucza wszelki sentymentalizm – karykaturę wrażliwości. Odrzuca dramatyzowanie subiektywnych ocen sytuacji. Zaprasza, by z pełną pokoju ufnością przyjmować każde zdarzenie i każdego bliźniego.”39

Posłannictwo miłosierdzia naznaczone wielką prostotą jest źródłem radości.

W regule czytamy: „Duch miłosierdzia usposabia serce z kamienia w serce z ciała. „Zachowaj prostotę i radość, radość miłosiernych, radość braterskiej miłości.”40 Bezinteresowny dar z siebie (KDK 24) na wzór mesjańskiej misji Chrystusa jest darem miłosiernej miłości do drugiego człowieka. Reguła napomina, aby spełnianie tego zadania przepełnione było radością.

b) wezwanie

Ogólnie znaną pieśnią jest kanon „Misericordias Domini in aeternum cantabo”. Młodzi gromadzący się na modlitwie wokół braci z Taiz, są wezwani i wciąż zachęcani do ukazywania Bożej miłości w świecie przez spełnianie miłosierdzia. Nie wymaga się od nich wielkich czynów. Istotna jest zdolność do spostrzegania tych drobnych, prozaicznych często, potrzeb ludzi osamotnionych (dzieci, osób starych, chorych) ludzi żyjących z nami pod jednym dachem, z którymi spotykamy się często i tych, których widujemy sporadycznie, którzy powierzają nam swoje sprawy.

Ten najbliższy krąg ludzkich problemów, zmagań i bezradności jest dla każdego człowieka obdarzonego „wzrokiem miłosiernym” (Pn 22,9) wystarczająco dużym zadaniem. Trzeba zdobyć się na odwagę odpowiedzialności, choćby za ma ich część, tę która pozostaje w zasięgu naszych możliwości. Niektórzy twierdzą, że nic od nich nie zależy, że niewiele potrafią, są niepełnosprawni lub starzy i poddali się własnej bezwładności fizycznej. Wystarczy zaufanie do Chrystusa, który daje nam wewnętrzną siłę. Z komunii z Nim wyzwala się odwaga podejmowania odpowiedzialności: „Każdemu Bóg powierza jedną lub więcej osób. Każdy w mniejszym lub większym stopniu otrzymał cząstkę duszpasterskiego daru.”41

Brat Roger skierował „List do tych, którzy uważają, że niczego w życiu nie dokonali” tj. do ludzi w podeszłym wieku.42. Podkreśla w nim, jak ważną misję mają do spełnienia wobec młodych, wysłuchując ich problemów, łagodząc zranienia wewnętrzne, odkrywając przed nimi drogi zaufania i nadziei, „by towarzyszyć aż do źródeł samego Boga.”43

Promieniując pokojem wewnętrznym przyczyniamy się do rozszerzenia go w całej rodzinie ludzkiej. Kiedy otworzymy swój dom, choćby niewielki, aby dzielić się w nim prostą gościnnością, sprawimy, że stanie się on dla innych „Domem z Nazaretu.”44

Zdobywając się na odwagę dzielenia się dobrami materialnymi podejmujemy pewne ryzyko – jego źródłem jest Ewangelia – to ona nas naraża na odpowiedzialność czynienia ziemi bardziej gościnną dla wszystkich.

„Nie gromadź dóbr, ale nieustannie upraszczaj swój sposób życia. Dziel się. Dzielenie się dobrami materialnymi wymaga też dzielenia się dobrami duchowymi. Dzielenie się nie jest tylko pomocą udzielaną z obowiązku, ale jest darem z samego siebie.

Niech twój dom będzie coraz bardziej podobny do „Domu z Nazaretu”.

Urządź go pięknie, ale prosto, abyś mógł przyjąć innych w gościnę, na modlitwę.

Niech twój dom wychodzi naprzeciw innym.”45

Tyle jest zadań, dla których trzeba podjąć odpowiedzialność. Wystarczy oczyścić spojrzenie, aby stało się „nowym spojrzeniem”. „Błogosławiony czyj wzrok miłosierny”.


34. List 1990/2

35. R.Schutz.Jego miłość…, dz.cyt., s.108

36. reguła s.83.

37. por.rozdział I.par.1.

38. por.rozdział I par.3.

39. R.Schutz. Jego miłość …, dz.cyt., s.119.

40. reguła s.90.

41. List z Taiz 1992/2 s.4

42. List na 1985r. s. 5

43. tamże,

44. por.List na 1983 r. s.6.

45. por.List na 1983 r. s.6.

Koncepcja chrześcijańska pochodzenia religii

5/5 - (4 votes)

Wstęp

Na płaszczyźnie teologicznej odpowiedź na pytanie powstania świata, człowieka, itp. znajduje się na kartach Pisma Świętego[1]. Pytając o początek świata w Biblii czytamy: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami”[2].

I tak Bóg stwarzał; niebo, ziemię, wodę; dzień, noc; faunę i florę, a na końcu stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę.

Pytając o początek i sens stworzenia, człowiek wierzący w Boga znajdzie odpowiedź na kartach Pisma Świętego. To, że człowiek jest religijny, wynika z jego natury. Bóg stworzył człowieka i zaszczepił w nim pragnienie zbliżenia się do Niego (szczególnie po upadku pierwszych ludzi), a wszelkie te pragnienia możemy nazwać postawami religijnymi.

O Bogu mówił człowiek, którego istnienie potwierdzone zostało historycznie, zwany Jezus Chrystus, urodzony w Nazarecie ok. 2000 lat temu. Dla chrześcijan Jezus jest Bogiem i oddają mu cześć. Wszelką filozofię życia zapisaną w Nowym Testamencie przekazał Jezus, a chrześcijanie uznając, że jest to słowo pochodzące od samego Boga, znajdują wskazówkę i odpowiedź na pytania związane z własną egzystencją.

Boża Prawda ukazana nam w Piśmie świętym i właściwie tłumaczona przez nauczanie Kościoła jest sama w sobie zrozumiała, odznacza się bowiem taką logiczną spójnością, że jawi się jako autentyczna dziedzina wiedzy.

Teologię (jako naukę o Bogu i wierze) można podzielić na trzy działy:

  1. Teologia dogmatyczna;
  2. Teologia fundamentalna;
  3. Teologia moralna.

Teologia dogmatyczna musi umieć wyrazić uniwersalny sens tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego oraz ekonomii zbawienia zarówno w sposób narracyjny, jak i przede wszystkim w formie argumentów. Musi to zatem uczynić posługując się ukształtowanymi w sposób krytyczny pojęciami, które są powszechnie komunikowalne.

Teologia fundamentalna jako dyscyplina ma za zadanie uzasadnianie wiary. Stara się usprawiedliwić relację między wiarą a refleksją. Istnieją prawdy dostępne poznaniu naturalnemu, a zatem filozoficznemu. Poznanie ich stanowi niezbędny warunek przyjęcia Bożego Objawienia. Badając Objawienie i jego wiarygodność, a zarazem odpowiadający mu akt wiary, teologia fundamentalna winna wykazać, jak w świetle poznania uzyskanego dzięki wierze można dostrzec pewne prawdy, do których rozum dochodzi już w drodze samodzielnego poszukiwania.

Ewangelia i pisma apostolskie zawierają zarówno ogólne zasady chrześcijańskiego postępowania, jak i przepisy szczegółowe. Aby stosować je w konkretnych okolicznościach życia osobistego i społecznego, chrześcijanin musi umieć posługiwać się w pełni swoim sumieniem i wykorzystywać swą zdolność rozumowania. Oznacza to, innymi słowy, że teologia moralna musi odwoływać się do właściwie uformowanej filozoficznej wizji natury ludzkiej i społeczeństwa, a także ogólnych zasad rządzących wyborami etycznymi.

Powyższe informacje – znajdujące się w encyklice: Fides et Ratio – wskazują, że do tłumaczenia Objawienia niezbędnym narzędziem była i jest filozofia.

Pismo Święte jako źródło teologicznej odpowiedzi na pytania o początek

Chrześcijańska odpowiedź na pytanie o pochodzenie świata i człowieka znajduje swoje fundamenty w Piśmie Świętym, szczególnie w Księdze Rodzaju, która opisuje akt stworzenia jako wyraz Bożej miłości i wszechmocy. Tekst ten nie jest jedynie narracją historyczną, lecz również teologicznym przesłaniem, ukazującym sens istnienia świata i miejsca człowieka w stworzeniu. Akt stworzenia przez Boga, opisany w symbolicznych siedmiu dniach, podkreśla harmonię, celowość oraz porządek w kosmosie, który wynika z Bożego zamysłu.

Z chrześcijańskiej perspektywy człowiek, jako korona stworzenia, został obdarzony wolną wolą, rozumem oraz pragnieniem szukania Boga. Ta wrodzona potrzeba religijności jest nieodłącznym elementem ludzkiej natury i stanowi fundament relacji człowieka z Bogiem. Po upadku pierwszych ludzi ta relacja została zakłócona, ale nie zniszczona. Chrześcijaństwo naucza, że historia zbawienia jest nieustannym procesem przywracania pierwotnej jedności między Stwórcą a Jego stworzeniem.

Objawienie w osobie Jezusa Chrystusa

Kluczowym wydarzeniem w chrześcijańskiej koncepcji religii jest wcielenie Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo głosi, że Bóg, pragnąc odnowić zerwaną więź z ludzkością, przyszedł na świat w osobie Jezusa, by objawić swoją miłość i doprowadzić człowieka do zbawienia. Jezus, poprzez swoje nauczanie, życie, śmierć i zmartwychwstanie, stał się pełnią objawienia Boga i fundamentem chrześcijańskiej wiary.

Nowy Testament zawiera nie tylko historyczne świadectwa życia Jezusa, ale również uniwersalne zasady moralne i duchowe, które są drogowskazem dla wierzących. Chrześcijańska teologia podkreśla, że prawda o Bogu i człowieku została objawiona w sposób ostateczny w Jezusie Chrystusie, a jej kontynuacją jest życie wspólnoty Kościoła.

Rola teologii w rozumieniu religii

Teologia chrześcijańska, jako nauka o Bogu i wierze, stanowi narzędzie refleksji nad Objawieniem i jego znaczeniem dla współczesnego człowieka. Podział na teologię dogmatyczną, fundamentalną i moralną pozwala na wszechstronne badanie różnych aspektów wiary.

Teologia dogmatyczna

Teologia dogmatyczna koncentruje się na kluczowych prawdach wiary, takich jak Trójca Święta, Wcielenie czy Zmartwychwstanie. Jej zadaniem jest wyrażanie tych tajemnic w sposób zrozumiały i komunikatywny, przy jednoczesnym zachowaniu ich głębi i uniwersalności. Współczesna teologia dogmatyczna korzysta z języka filozofii, nauk przyrodniczych i humanistycznych, aby tłumaczyć i rozwijać rozumienie prawd wiary w zmieniającym się świecie.

Teologia fundamentalna

Teologia fundamentalna zajmuje się uzasadnianiem wiary i dialogiem między wiarą a rozumem. Jej celem jest pokazanie, że wiara chrześcijańska nie jest irracjonalnym przekonaniem, ale opiera się na Objawieniu, które harmonizuje z ludzkim poszukiwaniem prawdy. W kontekście współczesnych wyzwań, takich jak sekularyzm czy relatywizm, teologia fundamentalna pełni kluczową rolę w obronie wiary i jej wiarygodności.

Teologia moralna

Teologia moralna łączy wiarę z praktyką życia codziennego. Opierając się na Ewangelii i tradycji Kościoła, formułuje zasady etyczne, które pomagają chrześcijaninowi podejmować decyzje zgodne z jego wiarą. Współczesna teologia moralna uwzględnia także różnorodne konteksty społeczne i kulturowe, oferując wskazówki w dziedzinach takich jak bioetyka, sprawiedliwość społeczna czy ochrona środowiska.

Filozofia jako narzędzie teologii

Chrześcijańska teologia od zawsze korzystała z narzędzi filozoficznych, które pozwalały na pogłębianie rozumienia wiary. Już ojcowie Kościoła, tacy jak św. Augustyn czy św. Tomasz z Akwinu, wykorzystywali filozofię grecką do wyrażania prawd chrześcijańskich. Współczesne nauczanie Kościoła, wyrażone m.in. w encyklice Fides et Ratio, podkreśla, że filozofia i teologia są komplementarnymi ścieżkami w poszukiwaniu prawdy. Filozofia dostarcza narzędzi analizy i argumentacji, które są niezbędne do rozumienia Objawienia i jego zastosowania w życiu.

Religia jako odpowiedź na pragnienie Boga

Chrześcijańska koncepcja religii wychodzi od założenia, że człowiek został stworzony z wrodzonym pragnieniem Boga. Ta tęsknota, zakorzeniona w ludzkiej naturze, wyraża się w poszukiwaniu sensu życia, dobra i prawdy. Chrześcijaństwo, opierając się na Objawieniu, oferuje pełną odpowiedź na te pytania, wskazując na Boga jako źródło i cel ludzkiego życia.

Religia w tej perspektywie nie jest jedynie zbiorem rytuałów czy doktryn, ale drogą prowadzącą do pełni życia w jedności z Bogiem. Chrześcijańska wizja religii łączy wiarę, rozum i miłość, ukazując, że prawdziwe poznanie Boga dokonuje się przez relację z Nim, wyrażaną w modlitwie, sakramentach i życiu w zgodzie z Ewangelią.

Koncepcja chrześcijańska pochodzenia religii opiera się na wierze w Boga jako Stwórcę i Zbawiciela, który objawił się w historii ludzkości. Teologia, jako narzędzie refleksji nad tym Objawieniem, pełni kluczową rolę w pogłębianiu zrozumienia wiary i jej zastosowania w życiu współczesnego człowieka. Chrześcijaństwo, łącząc wiarę i rozum, oferuje spójne i uniwersalne odpowiedzi na fundamentalne pytania o sens istnienia, naturę człowieka i relację z Bogiem. W ten sposób staje się nie tylko religią, ale również drogą życia prowadzącą do pełni zjednoczenia z Bogiem.


[1] Pismo Święte, z którego korzystam i z którego będę cytował fragmenty to: Biblia Tysiąclecia. Wydawnictwo Pallottinum, Poznań – Warszawa 1980

[2] Rdz 1, 1 – 2

Egzystencjalny charakter religii

5/5 - (2 votes)

kontynuacja pracy magisterskiej z zeszłego miesiąca

Próbę wyjaśnienia egzystencjalnego charakteru religii wyprowadźmy – za Maxem Weberem, z koncepcji resentymentów sformułowanej przez Fryderyka Nietzschego. Twierdził on, że współczesna etyka wywodzi się z moralnego buntu niewolników przeciw swym panom utożsamianym z siłą, pewnością siebie, bezwzględnością, czy godnością osobistą czyli przymiotom, które – zdaniem Nietzschego – przyroda uznaje za cechy naturalne.

Własności przeciwne charakterystyczne są natomiast dla gatunków słabszych, które z kolei dzięki nim wyznaczają tym gatunkom rolę podrzędną wyodrębniając tą drogą klasy niewolnicze. “Ale przyszedł czas buntu ze strony niewolników: byli wprawdzie słabi, ale liczniejsi i przez to zwyciężyli. Teraz ich opinia przeważa, stała się opinią powszechną; za dobro zaczęło uchodzić to co odpowiada ich interesom: miękkie serce, altruizm. A także pokora, łagodność, zaparcie się siebie – właściwości, do których zmuszeni są niewolnicy i które potem podnoszą do godności cnót. Nastąpiło całkowite odwrócenie sądów.[…]”

Teoria “buntu niewolników” zakłada dwie ważne dla nas rzeczy a mianowicie istnienie szczęścia w osobach “panów” oraz w osobach “niewolników” istnienie cierpienia. Zdaniem Maxa Webera, cechą ludzkiej psychiki jest potrzeba uzasadnienia zarówno swojego cierpienia jak i potrzeba potwierdzenia prawa dla własnego szczęścia. Potrzeby te zarówno w odniesieniu do pierwszego jak i drugiego pojęcia zaspokaja religia. Różna jest tylko droga jaką religia uzasadnia dany stan ludzkiej psychiki. W zależności bowiem od tego – jak zobaczymy później, jaka warstwa społeczna jest bezpośrednim nośnikiem religii taką ta ostatnia przyjmuje orientację.

Niemniej jednak pierwszym wnioskiem jaki można wysnuć z lektury prac Maxa Webera, a zwłaszcza ze szkicu “Etyka gospodarcza religii światowych” jest uznanie faktu, iż powstanie religii jest skutkiem istnienia ludzkiej potrzeby teodycei, co jest podstawową przesłanką dla rozwinięcia zawartego w tytule niniejszego podrozdziału problemu. Gloryfikację cierpienia, powtórzmy raz jeszcze – ważki element dla procesu kształtowania się religii oraz jej charakteru, Max Weber wywodzi z dwóch źródeł.

Po pierwsze, człowiek “pierwotny” zaobserwował, iż pewne “[…] rodzaje umartwień i wstrzemięźliwości nakazujące powstrzymanie się od normalnej diety i snu, jak również od stosunków płciowych budzą, a przynajmniej ułatwiają obudzenie się charyzmy ekstatycznych, wizjonerskich, histerycznych, krótko mówiąc, wszelkich niezwykłych stanów uważanych za święte.” Istotnie, jeżeli prześledzić przypadki powoływania szamanów syberyjskich znajdziemy tam opisy ekstatycznych wizji, w których cierpienie związane z rozczłonkowaniem ciała jest niezbędne dla zdobycia zdolności szamanienia.

Szamani są z kolei traktowani przez krajowców z szacunkiem nie tylko ze względu na ich umiejętność leczenia, lecz również przez wiarę, iż umiejętności te są skutkiem wyjątkowej łaski sił nadprzyrodzonych. Wyjątkowa rola cierpienia wynika z przekonania, iż jest ona jedyną możliwością połączenia się z duchami przodków, lokalnymi bóstwami czy wręcz z całym kosmosem. Łączność ta nawiązywana jest w trakcie każdej wizji jaką doświadcza człowiek. Możemy sądzić, że dążność ta powszechna była we wszystkich kulturach archaicznych, cierpienie zaś jest podstawowym sposobem ich wywoływania.

“Indianie Ameryki Północnej – za wyjątkiem Pueblo – nie posiadali, oczywiście jednolitej kultury. Kultury ich różnią się ogromnie nieomal w każdym szczególe i przyjęło się rozróżniać osiem odrębnych obszarów kulturowych. Ale we wszystkich, pod tą czy inną maską, istnieją pewne podstawowe praktyki dionizyjskie. Najbardziej wyróżniającą się spośród nich jest przypuszczalnie praktyka uzyskiwania nadprzyrodzonej mocy w trakcie snu lub wizji(…). Na równinach zachodnich ludzie starali się o osiągnięcie stanu wizji z pomocą przerażających tortur. Zdzierali paski skóry z ramion, odcinali sobie palce, zwieszali się z wysokich słupów na pasach zakładanych pod pachy. Niezwykle długi czas wytrzymywali bez pokarmu i wody. Na wszelkie sposoby starali się osiągnąć przeżycie wykraczające poza życie codzienne. Na równinach do uzyskania wizji (…) niekiedy stali bez ruchu, z rękami związanymi do tyłu, albo też wytyczali mały kawałek ziemi, z którego nie mogli się ruszyć, dopóki nie uzyskali błogosławieństwa w postaci wizji. Niektóre plemiona wybierały przepaści i miejsca szczególnie zagrożone. W każdym wypadku człowiek udawał się tam sam lub jeśli szukał wizji przy pomocy tortur i ktoś musiał pójść z nim, aby przywiązać go do słupa, z którego miał zwisać, dopóki nie osiągnie nadprzyrodzonego przeżycia, pomocnik wykonywał, co do niego należało i zostawiał go samego na czas tej ciężkiej próby.”

Przedstawione wyżej pojmowanie cierpienia jest jednak niewystarczające dla wyjaśnienia przekształcania się prymitywnych kultów i wierzeń w szersze systemy religijne, gdyż sama tylko jego gloryfikacja nie jest w stanie uruchomić tego procesu. Chcąc prowadzić rozumowanie tylko tą drogą otrzymalibyśmy bowiem obraz religii, której treścią byłaby wyłącznie asceza magiczna zarezerwowana dla grupy – nazwijmy ją szamańsko-kapłańskiej. Tym samym zostałaby zamknięta droga do powszechnej partycypacji religijnej ogółu.