Przyczyny wewnętrzne – Bóg działa i powołuje do wspólnoty

5/5 - (3 votes)

Bóg zaznacza swoją obecność i działa. Gdzież można szukać źródeł powstania wspólnoty, jak nie w istocie Boga (Bóg jest wspólnotą Osób) i w Jego zbawczym zamyśle.

W Europie nastąpiła eksplozja zła, cierpienia i śmierci. Na tym „śmietniku” wszelkiej destrukcji, rozpaczy i przekleństwa Bóg zbiera tych, którzy pozostaną dla świata znakiem sprzeciwu, nie posiadając żadnych środków finansowych w prostocie i miłosiernej miłości, bogaci w zaufanie i przebaczenie rozpoczną realizować Boży plan od początku.

Otworzą swoje domy dla wydziedziczonych prześladowanych i szukających schronienia i nigdy o ich losie nie zapomną w swym orędziu pokoju i pojednania.

Francja jest krajem, który od dwóch wieków przeżywał wielkie spustoszenie na płaszczyźnie wiary. Filozofia ateistyczna J.P.Sartre 'a nie była kompromitującym  przypadkiem, bulwersującym i odosobnionym jaki musiała przełknąć „najstarsza Córa Kościoła”.

Wiara jest darem przechowywanym w naczyniach glinianych – uczy Apostoł Narodów – jak bardzo kruche to tworzywo, przekonał się Kościół francuski. Nie uzdrawiały sytuacji ani zmiany administracyjne, pojedyncze „akcje katolickie” czy inne inicjatywy duszpasterskie, płynące zawsze wertykalnie „z góry na dół”.

Francja potrzebowała głębokiego oddechu wiary. Dobrą Nowiną dla tego kraju w  ogóle dla Europy Zachodniej  był ruch rozwijający się wewnątrz Kościołów protestanckich. Początkowo incydentalnie, potem coraz bardziej dynamicznie rozrastały się ośrodki życia wspólnotowego.

We Francji to ewangeliczne przebudzenie rozpoczęło się już w połowie XIX wieku:

1841 – żeńska wspólnota Reuilly założona przez Antoine Vermeil

1842 – żeńska wspólnota diakonis założona przez Francois Haerter

– wspólnota Saint-Loup koło Lozanny – założyciel – Ludwik Germond.7

Autentyczne życie  zakonne można przypisać dopiero takim ośrodkom jak:

– Pomeyrol w Prowancji

– Grandchamp w pobliżu Neuchatel

– Taiz w Burgundii.8

Dziś narodziny ekumenicznej wspólnoty Taiz i wielu nowych wspólnot we Francji odczytuje się jako znaki czasu dla całego Kościoła określane jako  „wiosna Kościoła”.

„Korzenie wielu grup i wspólnot sięgają wprost lub pośrednio do owego „wydarzenia” jakim był sam Sobór Watykański II, słusznie nazywany „nową pięćdziesiątnicą” XX wieku. Niektóre ze wspólnot powstały nawet wcześniej, po prostu z inspiracji Ewangelii na nowo odkrytej i odczytanej.”9

W kontekście tych rozważań, trzeba pamiętać, że wspólnota Taiz doskonale współbrzmi z innymi formacjami monastycznymi. Jej powstanie, podobnie jak pozostałych, jest odpowiedzią człowieka na Boże wezwanie.

Analiza początków wspólnoty wskazuje na Bożą pedagogikę odkrywaną i realizowaną, którą można ująć tylko w ogólną charakterystykę, ponieważ  do końca pozostanie tajemnicą między wołającym i wezwanym.

Bóg powołuje – czyli Boża pedagogika polegająca na realizacji  zadań powierzonych człowiekowi, który dokonał wyboru.

Wybór Chrystusa i jego drogi następuje w konkretnym miejscu i czasie zapada decyzja służenia Bogu w drugim człowieku („Teraz chodziło o to, żeby przez całe życie wracać do tego nieodwołalnego postanowienia”).10

Zobowiązanie, które jest wskaźnikiem głębokiej świadomości i trwałego charakteru przyjętego powołania na całe życie: „Owego dnia doszedł do przeświadczenia, że to postanowienie będzie go obowiązywało aż do śmierci”.11

Osamotnienie – Bóg przemawia w ciszy, samotnych wędrówkach i bezpośrednim dialogu z człowiekiem, który wypowiada swoje wolne „tak”.

„W zimie spędził kilka dni w górach Jury Szwajcarskiej i tam podczas samotnych marszów usiłował powziąć decyzję, czy powinien się udać do Francji i jak powinien tam żyć”.12

Odczuwa przynaglające wezwanie do działania i zapowiedź tego co nieoczekiwane.”Podczas tych spacerów odczuwał nieraz coś, co nazywa „jakimś rodzajem instynktu, pewnością, że coś się zdarzy …”13 Odpowiedź przyszła podczas modlitwy i pod wrażeniem wspólnoty zakonnej Kartuzów gdzie przeżywał rekolekcje.

Liczne charyzmaty jakie Wspólnota otrzymała i wiernie realizuje – nie pozostawiają cienia wątpliwości – w całej pełni są znakiem nieustającego tchnienia Bożego.

Niektóre z nich to:  wspólnota modlitwy, interkomunia – wielonarodowość, ewangeliczny radykalizm.

– życie w Duchu Błogosławieństwa, ubóstwie, miłości, prostocie i miłosierdziu

– gościnność.

Treść Bożego wezwania do pokoju i pojednania między narodami, aby uczynić ziemię gościnną dla wszystkich dociera nawet do najuboższych tego świata. Misja ta rozpoczęta w samym centrum wojennego terroru zakłada Bożą logikę działania.


 7. zob.Juan Bosch. Rozkwit życia zakonnego w Kościołach protestanckich i anglikańskich. „Communio”. 6 (30) 1985. s. 76-77

8. tamże,

9. Jan Sergiusz Gajek MLC. Przedmowa W:  Nowe Wspólnoty Frederica Lenoira. Warszawa 1993. s.5.

10.K. Spink. … Założyciel … dz.cyt.,  s. 33.

11.K. Spink. … Założyciel …. dz.cyt., s. 33.

12. tamże, s. 32.

13. tamże, s. 31.

Autonomia i zadania hierarchii kościelnej

5/5 - (4 votes)

W refleksji Soboru Watykańskiego II na temat społeczności kościelnej, jako struktury hierarchicznej, kluczowe miejsce zajmują biskupi. Biskupi ustanowieni są w kościele pasterzami, aby byli nauczycielami wiary kapłanami kultu świętego i sługami zarządzania[1]. Biskupom, jako następcą apostołów, powierzono zadania głoszenia ewangelii oraz kierowania swoim Kociołem lokalnym.

Punktem wyjścia dla rozważań na temat autonomii i zadań hierarchii kościelnej, w związku z autonomią i niezależnością kościoła, powinna być zasada poszanowania niezależności biskupów, proklamowana w dekrecie o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele „Christus Dominus”, gdzie czytamy: „W pełnieniu swojego apostolskiego zadania, zmierzającego do zbawienia dusz, biskupom przysługuje sama przez się pełna i całkowita wolność oraz niezależność od jakiejkolwiek władzy świeckiej. Z tego powodu nie wolno wprost czy pośrednio stawiać przeszkód w pełnieniu ich zadań kościelnych lub nie dopuszczać do swobodnego kontaktowania się za Stolicą Apostolską czy innymi władzami kościelnymi oraz ze swoimi podwładnymi[2]”. Autonomia i niezależność hierarchii kościelnej zakłada, więc nie tylko swobodę wykonywania swoich zadań przez biskupów ale również akceptacje tej zasady przez władze świeckie.

Zaznaczyć należy, iż atrybut niezależności przysługuje Biskupowi Rzymu, Kolegium Biskupów, Jak również biskupom w swoich kościołach lokalnych działających indywidualnie lub kolegialnie w ramach konferencji biskupów danego kraju lub regionu[3]. Od czasów Soboru Watykańskiego II zmienił się jednak charakter nauczania hierarchii kościelnej. Podczas gdy wcześniej były to interwencje prawne, skierowane do katolików w formie ogólnych nakazów i zakazów, po soborze nauczanie przyjęło charakter pastoralny skierowany nie tylko do katolików, ale do wszystkich ludzi dobrej woli[4].

Niezależność biskupów obejmuje przede wszystkim głoszenie zasad moralnych dotyczących życia społecznego oraz podejmowania interwencji o charakterze moralnym dotyczących konkretnych wydarzeń społecznych lub instytucji świeckich[5].

Pierwszy z tych elementów, a zarazem jednym z podstawowych zadań biskupów, jest głoszenie zasad moralnych obowiązujących w życiu społeczno-politycznym oraz krytyczna ocena współczesnych systemów doktrynalnych, politycznych lub ekonomicznych. Ojcowie soborowi wskazali na to w Dekrecie o apostolstwie świeckich „Apostolicam actuositatem”: „Do pasterzy należy jasne wyłożenie zasad dotyczących celu stworzenia i używania rzeczy doczesnych oraz dostarczanie pomocy moralnych i duchowych, by porządek rzeczy doczesnych odnowił się w Chrystusie[6]”, w tym samym dokumencie czytamy również, że „W odniesieniu do dzieł i instytucji porządku doczesnego zadaniem hierarchii kościelnej jest nauczanie i objaśnianie zasad moralnych, którymi należy w sprawach doczesnych[7].”

Drugim elementem jest dokonywanie interwencji o charakterze moralnym. Interwencje te mogą mieć charakter oceny określonych wydarzeń społeczno-politycznych lub wydania autorytatywnych rozstrzygnięć konkretnych sytuacji.

Ocena moralna wyjaśnia, jaka winna być godziwa droga postępowania adresata. W Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Ojcowie Soborowi wskazują, iż hierarchii kościelnej przysługuje „wydawanie osądu, również o sprawach, które dotyczą porządku politycznego zwłaszcza, gdy wymagają tego fundamentalne prawa osoby albo zbawienie dusz, przy zastosowaniu tych wszystkich środków pomocniczych, które zgodne są z Ewangelią i z dobrem wszystkich, stosownie do czasu i zmieniających się warunków[8]”. Tego typu ocena nie jest nakazem władzy kościelnej. Adresat po rozważeniu sytuacji, w jakiej się znajduje, powinien sam zdecydować czy postępować zgodnie z oceną moralną wydaną przez hierarchę.

Autorytatywne rozstrzygnięcie konkretnych sytuacji konfliktowych oprócz oceny moralnej danej sytuacji zawiera również wskazania jak adresat powinien zachować się w danej sytuacji. Na temat tego typu rozstrzygnięć w Dekrecie o apostolstwie świeckich czytamy, że hierarchii kościelnej „przysługuje także prawo wydawania sądu – po należnym rozważeniu wszystkiego i zasięgnięciu opinii biegłych – o zgodności takich dzieł i instytucji z zasadami moralnymi oraz prawo rozstrzygania w odniesieniu do tego, co jest wymagane do zachowania i rozwoju dóbr porządku nadprzyrodzonego[9]”. Trzeba zwrócić uwagę, że tego typu rozstrzygnięcia mogą być opatrzone sankcją moralną lub kanoniczną.  Zachowanie się sprzeczne z rozstrzygnięciem wydanym przez hierarchie kościelną można zakwalifikować, w zależności od opatrznej sankcji, jako grzech przeciwko cnocie posłuszeństwa w przypadku sankcji moralnej lub jako przestępstwo kościelne w przypadku sankcji kanonicznej.


[1] kan. 375 KPK.

[2] DB 19.

[3] J. Krukowski, Kościół i Państwo, Lublin 2000, s. 109.

[4] Tamże, s.110.

[5] Tamże, s.109; P. Sobczyk, Kościół a Wspólnoty…, dz. cyt., s.171.

[6] DA 7.

[7] DA 24.

[8] KDK 76.

[9] DA 24.

Zasada autonomii i niezależności państwa i Kościoła w nauczaniu Soboru Watykańskiego II

5/5 - (3 votes)

Zasada autonomii i niezależności Kościoła i Państwa każdego w swoim zakresie, proklamowana przez Sobór Watykański II jest podstawową przesłanką wzajemnych relacji obu społeczności. Zanim przejdziemy do szczegółowego omówienia tej zasady, warto przyjrzeć się bliżej samym pojęciom autonomii i niezależności.

Autonomia (gr. autos – sam, nomos – prawo) zasada relacji między podmiotami prawa polegająca na uznaniu ich odrębności samodzielności i niezależności[1]. Autonomie możemy rozpatrywać w aspekcie ontologicznym, co oznacza że dany podmiot ma swoją wewnętrzną wartość oraz autonomię w aspekcie prawnym co oznacza, że każdy z podmiotów rządzi się swoim własnym prawem[2]. Natomiast niezależność oznacza taki stopień autonomii bytu, który wyklucza integracje jednego z nich w wewnętrzne sprawy drugiego, przy czym autonomia określana jest najczęściej w stosunkach wewnętrznych (ad intra), natomiast niezależność w stosunkach do innej społeczności (ad extra)[3]. Oddaje to wzajemny charakter relacji pomiędzy Kościołem i Państwem, z którego każde z nich ma swoją wewnętrzną wartość, rządzi się własnym prawem, żadne z nich nie sprawuje zwierzchnictwa nad drugim i nie ingeruje w jego sprawy wewnętrzne[4].

Sobór Watykański II dokonał gruntownej rewizji stanowiska kościoła do innych wspólnot ludzkich a zwłaszcza do wspólnoty państwowej zwanej „wspólnotą polityczną”. Nowe spojrzenie Kościoła najlepiej wyjaśnić porównując je z dwiema koncepcjami wzajemnych relacji między Kościołem a państwem, które kształtowały się przed Soborem Watykańskim II.

Pierwsza z tych koncepcji zakłada supremację państwa nad Kościołem i charakteryzowała się dążeniem do podporządkowania działalności Kościoła kontroli państwa. Na przestrzeni dziejów koncepcja ta przejawiała się w formie cezaropapizmu bizantyjskiego, gallikanizmu, józefinizmu, absolutyzmu pruskiego czy caryzmu rosyjskiego[5].

Druga przeciwstawna koncepcja zakłada supremacje Kościoła nad państwem. Zakłada ona istnienie dwóch porządków: doczesnego i duchowego oraz wyższość porządku duchowego nad doczesnym. W rezultacie przyznawano Kościołowi władze w sprawach doczesnych w tym również prawo ingerencji w sferę działalności politycznej. Koncepcja ta powstała w średniowieczu i z pewnymi zmianami przetrwała do Soboru Watykańskiego II. W średniowieczu przybrała ona formę bezpośredniej władzy Kościoła w sprawach doczesnych, w czasach nowożytnych pośredniej władzy kościoła w sprawach doczesnych, a w czasach współczesnych kierowniczej władzy kościoła w sprawach doczesnych[6].

Sobór Watykański II odrzucił obydwie te koncepcje we wzajemnych stosunkach między podmiotami, jakimi są Kościół i Państwo, proklamując jednocześnie zasadę, iż „Wspólnota polityczna i Kościół są w swoich dziedzinach od siebie niezależne i autonomiczne. Obydwie jednak wspólnoty, choć z różnego tytułu, służą powołaniu jednostkowemu i społecznemu tych samych ludzi[7].” Oznacza to, że Kościół i wspólnota polityczna i są wyposażone w atrybuty autonomii i niezależności we właściwych sobie dziedzinach. Obydwie wspólnoty, choć z innego tytułu, mają służyć temu samemu celowi, jakim jest dobro wspólne osoby ludzkiej.

Pojęcie autonomii i niezależności

Zasada autonomii i niezależności państwa oraz Kościoła, proklamowana przez Sobór Watykański II, opiera się na uznaniu odrębności i samodzielności obu wspólnot. Autonomia oznacza, że dany podmiot, w tym przypadku państwo lub Kościół, posiada wewnętrzną wartość oraz zdolność rządzenia się własnym prawem. Można ją rozpatrywać w dwóch aspektach: ontologicznym, odnoszącym się do istoty istnienia podmiotu, oraz prawnym, podkreślającym jego samodzielność w sferze regulacji wewnętrznych.

Niezależność natomiast odnosi się do relacji między podmiotami i oznacza, że jeden z nich nie ingeruje w sprawy wewnętrzne drugiego. Podczas gdy autonomia dotyczy aspektów wewnętrznych (ad intra), niezależność skupia się na relacjach zewnętrznych (ad extra). Sobór podkreśla, że państwo i Kościół są równorzędnymi podmiotami, z których żaden nie sprawuje zwierzchnictwa nad drugim, a ich wzajemne relacje powinny opierać się na poszanowaniu tych zasad.

Historyczne koncepcje relacji Kościół-Państwo

Supremacja państwa nad Kościołem

W historii relacji Kościół-państwo wielokrotnie dochodziło do prób podporządkowania Kościoła władzy świeckiej. Koncepcja ta, zwana supremacją państwa, charakteryzowała się dążeniem do kontroli działalności Kościoła przez organy państwowe. W różnych epokach przybierała ona formy takie jak cezaropapizm w Bizancjum, gallikanizm we Francji, józefinizm w Austrii, absolutyzm pruski czy caryzm rosyjski. W każdej z tych form państwo dominowało nad Kościołem, ograniczając jego niezależność w sprawach duchowych i organizacyjnych.

Supremacja Kościoła nad państwem

Koncepcja supremacji Kościoła nad państwem opierała się na uznaniu wyższości porządku duchowego nad doczesnym. W średniowieczu wyrażała się w bezpośredniej władzy Kościoła nad sprawami świeckimi, co obejmowało nawet władzę polityczną. W czasach nowożytnych koncepcja ta ewoluowała, przybierając formę pośredniej lub kierowniczej władzy Kościoła w sprawach doczesnych. Zgodnie z tą koncepcją Kościół miał prawo ingerować w sferę polityki, uznając, że porządek doczesny powinien być podporządkowany wartościom duchowym.

Nauczanie Soboru Watykańskiego II

Sobór Watykański II odrzucił obie historyczne koncepcje, postulując nową zasadę relacji między państwem a Kościołem. Deklaracja soborowa stwierdza, że wspólnota polityczna i Kościół są w swoich dziedzinach niezależne i autonomiczne, a ich działania powinny się uzupełniać, służąc wspólnemu dobru człowieka. Dokument „Gaudium et Spes” podkreśla, że:

„Wspólnota polityczna i Kościół są w swoich dziedzinach od siebie niezależne i autonomiczne. Obydwie jednak wspólnoty, choć z różnego tytułu, służą powołaniu jednostkowemu i społecznemu tych samych ludzi.”

Wspólnota polityczna i Kościół: różnice i wspólny cel

Sobór Watykański II wyraźnie określił granice działania obu wspólnot. Kościół zajmuje się sprawami duchowymi, w tym propagowaniem wiary, troską o życie moralne oraz formowaniem sumień wiernych. Wspólnota polityczna natomiast jest odpowiedzialna za porządek doczesny, regulację życia społecznego i zapewnienie sprawiedliwości. Obie wspólnoty, mimo różnic w celach i metodach działania, są powołane do współpracy na rzecz człowieka, który pozostaje ich wspólnym podmiotem i celem.

W praktyce oznacza to, że państwo powinno respektować wolność religijną Kościoła, nie ingerując w jego wewnętrzne sprawy, podczas gdy Kościół nie powinien narzucać swojej władzy w sferze politycznej. Relacje między tymi podmiotami powinny opierać się na dialogu, wzajemnym poszanowaniu oraz współdziałaniu w kwestiach, które służą dobru wspólnemu, takich jak ochrona godności człowieka, sprawiedliwość społeczna czy troska o pokój.

Sobór a współczesność

Sobór Watykański II wprowadził nowoczesne podejście do relacji między państwem a Kościołem, które jest zgodne z zasadami pluralizmu i wolności religijnej. Nauczanie soborowe wpłynęło na kształtowanie współczesnych konstytucji i porządków prawnych, promując ideę neutralności państwa w sprawach religijnych oraz równouprawnienia różnych wspólnot wyznaniowych.

Sobór Watykański II, odrzucając historyczne koncepcje supremacji państwa nad Kościołem i Kościoła nad państwem, ustanowił zasadę autonomii i niezależności obu wspólnot. W nauczaniu Soboru podkreślono, że zarówno państwo, jak i Kościół, działając w swoich dziedzinach, powinny współpracować na rzecz dobra człowieka, szanując swoją odrębność. To nowatorskie podejście stało się fundamentem nowoczesnych relacji między Kościołem a państwem, opartych na dialogu i wspólnocie celu, którym jest dobro osoby ludzkiej.


[1] M. Sitarz, autonomia (w) Słownik Prawa Kanonicznego, Warszawa 2004, s. 17-18.

[2] W Góralski, Wstęp do prawa wyznaniowego, Płock 2003, s. 99.

[3] J. Krukowski, Kościół i Państwo…, dz. cyt, s. 105; W. Góralski, A. Pieńdyk, Zasada niezależności i autonomii państwa i Kościoła w Konkordacie Polskim z 1993 roku, s. 12.

[4] R. Sobański, Niezależność i autonomia Kościoła i państwa podstawową przesłanką konkordatu, Ateneum Kapłańskie zeszyt 1(524) 1996, s.17.

[5] J. Krukowski, Autonomia i niezależność kościoła i wspólnoty politycznej, Kościół i Prawo, t. 4, Lublin 1985, s.52.

[6] Tamże.

[7] KDK 76.

Procedura inkwizycyjna stosowana na ziemiach polskich

5/5 - (2 votes)

praca z prawa

Przy przedstawianiu obowiązującej na ziemiach polskich procedury, służącej do walki z czarami, nieodzowne jest przedstawienie całego procesu inkwizycyjnego, który został stworzony w Kościele z myślą o zwalczaniu heretyków przez inkwizytorów. Następnie zostanie dokonywana analiza rozbieżności płynących ze stosowania jej – po pierwsze przez sądy biskupie, a po drugie ze stosunku do oskarżonych o czary.

Procedura inkwizycyjna była tajna. Całe śledztwo i proces były niejawne i dopiero wyrok podawany był do publicznej wiadomości. Zeznania świadków i denuncjatorów były tajne. Nie znane były także dane osób przeciwko podsądnemu zeznających. Także urzędnicy obecni przy czynnościach procesowych zobowiązani byli do zachowania ścisłej tajemnicy.

Na wstępie inkwizytor wysyłał swoich współpracowników, którzy objeżdżali wyznaczony rejon i badali jak wyglądała sytuacja pod względem prawowierności jego mieszkańców. Następnie wyznaczał termin, w którym wierni z okolicy mieli stawić się przed trybunałem. Później zalecano miejscowym duchowym, aby poinformowali swoich parafian, że w danym terminie powinni stawić się w siedzibie inkwizytora. Obowiązkowi stawiennictwa podlegali wszyscy w rozumieniu Kościoła pełnoletni, czyli również starcy, chorzy i kobiety w zaawansowanej ciąży. Prawo kanoniczne za pełnoletnich uważało chłopców od lat czternastu, natomiast dziewczynki od lat dwunastu. Aby zapobiec niestawiennictwu, sporządzane były rejestry imienne. W stosunku do najbardziej podejrzanych stosowano wezwania imienne.

Postępowanie można było wszcząć na podstawie „złej sławy”, to znaczy wstępnego podejrzenia, nie opartego na żadnych konkretnych przesłankach. Zła sława była jednak wymogiem czysto formalnym i biorąc pod uwagę rolę czarów w życiu ówczesnego społeczeństwa oskarżyć można było w zasadzie każdego. W przypadku polskich procesów czarownic najbardziej bardziej popularną podstawą wszczęcia oskarżenia była właśnie mala fama.

Kolejnym krokiem sędziego było wygłoszenie kazania na temat wiary do zgromadzonych w danym terminie i miejscu oraz wyznaczenie okresu łaski. Był to okres, który trwał zazwyczaj czternaście dni, z zastrzeżeniem, że jest udzielany tylko jeden raz. Ten kto w okresie łaski sam złożył na siebie doniesienie i wyrzekł się herezji, mógł uj ść najcięższym karom, takim jak więzienie i konfiskata majątku. Wszyscy zgromadzeni przed trybunałem musieli uroczyście poświadczyć swoją wiarę i przysiąc, że odżegnują się od wszelkiej herezji i nie będą kacerzom pomagać, lecz ich ścigać.

Z „czasem łaski” często łączono „czas wiary”. był to okres, w którym każdy wierny pod karą ekskomuniki miał obowiązek wyjawić inkwizytorowi nazwiska znanych sobie heretyków lub osób o kacerstwo podejrzewanych. Za niespełnienie tego obowiązku „wiary” groziła ekskomunika. Po upływie wyznaczonego czasu łaski zbierał się trybunał inkwizycyjny. Najczęściej był on złożony z jednego lub dwóch inkwizytorów, notariusza i pisarza, który protokołował cały proces.

Procedura samooskarżenia była tak skonstruowana, że podsądny zobowiązany był pod przysięgą zeznać wszystko o sobie samym, nawet jeśli sam siebie obciążał. Musiał także wyznać wszystko, co wiedział o innych kacerzach. W ten sposób w przypadku procesów heretyków doniesienie na samego siebie zawsze łączyło się z zadenuncjowaniem innych. W razie odmowy zeznawania lub zatajania pewnych faktów, oskarżony sam stawał się winny przestępstwa sprzyjania heretykom. Instytucja ta jak się wydaje, miała rzadsze zastosowanie w procesach o czary, jako że były to najczęściej sprawy osób indywidualnych, a nie tak jak w przypadku herezji całych grup czy społeczności.

Podczas dwutygodniowego „okresu łaski i wiary” inkwizytor gromadził szereg zeznań, uzasadniających podejrzenie, z którymi konfrontował całkowicie przeważnie zaskoczonego oskarżonego. Właściwe działania zaczynały się od aresztowań heretyków i ludzi podejrzanych o herezję. Osadzonych w więzieniu kacerzy poddawano śledztwu. Przesłuchanie zazwyczaj rozpoczynało się w sposób dość formalny. Protokołowano dane osobowe i zadawano z góry przygotowane, schematyczne pytania. Pytania zadawane przez inkwizytora były najpierw ogólne, dotyczące ilości znanych magicznych sztuczek, wróżb, zaklęć i osób, które takowych nauczały.

Kolejne pytania były bardziej szczegółowe i w tym miejscu zalecane było inkwizytorom zadawanie kolejnych pytań w zależności od konkretnej osoby, jej pozycji społecznej czy płci, a nie trzymanie się sztywno wyznaczonego katalogu (tzw. interrogatorium) pytań.

Czasami skuteczniejsze okazywało się odrzucenie całego katalogu, na rzecz pozwolenia delikwentowi na spontaniczne zeznania. Inkwizytor nie był zobowiązany do przerwania wywodów przesłuchiwanego, gdy ten zeznawał na swoją niekorzyść. W procesie inkwizycyjnym delikwent w ciągu trwania sprawy uznawany był za świadka, nie dotyczyły go przepisy ochronne, jakie nawet w średniowiecznym świeckim prawie karnym obowiązywały w stosunku do oskarżonych. Przysięga, która była składana na początku procesu, nakazywała podsądnemu mówić prawdę i wyjawić wszystko, co było mu wiadome o herezji. Przysięga ta zobowiązywała go – jako świadka również – do tego by zeznawać przeciwko sobie. Było to poważne ograniczenie prawa oskarżonego do obrony.

Oskarżonym świadek stawał się dopiero wtedy, gdy jego wina była już oczywista. Znajdowało to wyraz w terminologii stosowanej przez inkwizytorów. Sędzia ogłaszając wyrok mówił, że ktoś jest oskarżony. Jeśli ktoś z powodu przestępstwa herezji stawał przed trybunałem i nie przyznawał się od razu do winy, to wtedy zakładano, że pragnie coś zataić. Jako środek zaradczy dopuszczone były pytania sugestywne oraz takie, których sensu osoba przesłuchiwana nie miała szansy zrozumieć. Jak radzi autor podręcznika – dobry inkwizytor musi mieć doskonale opracowaną technikę pytań, ponieważ nawet „zatwardziałych” świadków można za pomocą podchwytliwych pytań doprowadzić do tego, że uwikłają się w sprzeczności i w końcu wyznają prawdę. Podchwytliwe pytania były w myśl zasad procesowych skutecznym remedium na „wykręty” kacerzy.

Aby skłonić oskarżonego do złożenia zeznań, sędziowie używali wszelkiego rodzaju postępów albo mamili ich różnymi obietnicami. Czasem na przykład wmawiano oskarżonemu zeznania, których on nigdy nie składał albo podsuwano fałszywe zeznania świadków. Wspomniany wyżej Emeryk w swym podręczniku radził sędziom, by zwodzić oskarżonego różnymi obietnicami, takimi jak przyrzeczenie darowania winy lub poprawy warunków więziennych.

Celem procesu inkwizycyjnego było nie tylko przeprowadzenie dowodu winy, lecz także zbawienie „duszy błądzącej” poprzez wytłumaczenie jej popełnionych błędów tak, by je zrozumiała i żałowała za nie. Przyznanie się delikwenta było zatem nie tylko środkiem dowodowym, lecz także swoistym wyznaniem grzechów, a przez to pierwszym krokiem ku nawróceniu. Podręcznik zalecał sędziom dać pewien czas „świadkowi”, by ten zrozumiał swoją winę. Jeśli nawet przyznanie było wymuszone podczas toku śledztwa, poprzez przebywanie w areszcie śledczym czy tortury, było traktowane jako dobrowolne i spontaniczne. Stosowanie tortur w interesującym nas okresie jest raczej wyjątkiem niż regułą. Z czysto prawno – formalnej strony tortury można było stosować, kiedy istniały tylko poszlaki, albo nie było dwóch świadków, których zeznania pokrywały się treściowo. Obowiązywała więc legalne teoria dowodów w wersji pozytywnej. Oprócz tego torturować w zasadzie można było tylko raz.

Wydaje się jednak, że przesłuchanie w sposób bolesny – jak nazywane są tortury – nie było najczęściej konieczne. Warunki panujące w więzieniach, w których osadzano świadków były tak straszliwe, że osoby przebywające tam jakiś czas, same chętnie zeznawały. Przebywanie w więzieniach o złagodzonym rygorze: murus largus, miało na celu również co innego. Mianowicie wśród więźniów bywały często osoby, które informowały urzędników duchownych o treści rozmów, jakie prowadzili ze sobą więźniowie.

W przypadku postawienia przed trybunałem inkwizycyjnym, szanse uniknięcia kary były bardzo niewielkie. Prawa oskarżonego do obrony zostały bardzo ograniczone. Sędzia nie musiał zapoznawać podsądnego ani z treściami zeznań świadków, ani z ich imionami. Instytucja ta weszła w życie po to, by chronić świadków, na których życie organizowane były zamachy. W przypadku polskich procesów o czary tożsamość zeznających była znana oskarżonemu i obowiązek tajemnicy nie był w tej kwestii stosowany.

W procesie inkwizycyjnym rozszerzono katalog dopuszczalnych świadków. Dopuszczone do zeznań zostały osoby, które w innych typach procesu tej szansy były pozbawione. Zasady procesowe w zasadzie znosiły na tym polu wszelkie ograniczenia dopuszczając dowody ze świadków będących przestępcami kryminalnymi, krzywoprzysięzcami, dopuszczone były również kobiety, które w innych typach procesu pozostają pod kuratelą swojego męża czy ojca i praktycznie nie mają w postępowaniu sądowym samodzielnie przysługujących im praw. Jedynie śmiertelni wrogowie oskarżonego, których sam musiał wytypować na początku procesu, byli wyłączeni z kręgu wiarygodnych świadków. Ciężar przeprowadzenia dowodu na bycie „śmiertelnym wrogiem” spoczywał na ramionach oskarżonego, a biorąc pod uwagę nieznajomość imion zeznających graniczyło to z niemożliwością.

Nie mógł przeprowadzić takiego dowodu również ktoś postronny, np. adwokat, ponieważ broniąc kogoś w procesie o herezję, sam ściągał na siebie winę. Gdyby jego obrona nie powiodła się, został by on oskarżony o poplecznictwo kacerskie. Niemniej jednak adwokat musiał być dopuszczony do udziału w procesie, jeśli oskarżony trzykrotnie zaprzeczył, iż popełnił zarzucany mu czyn. Jedyne co w tym przypadku mógł uzyskać dla swojego mandanta, jest złagodzenie kary. W procesie inkwizycyjnym, dla tych którzy już zostali oskarżeni, nie było możliwości uzyskania wyroku uniewinniającego. W najlepszym wypadku można było zabiegać o uznanie okoliczności łagodzących, takich jak na przykład niepoczytalność. W razie nieskuteczności adwokata w przeprowadzeniu dotychczas przedstawionych możliwości obrony, istniała teoretyczna możliwość apelacji do papieża. Musiała być ona wniesiona jeszcze przed ogłoszeniem wyroku i była związana z wysokimi kosztami, co sprawiało, że dla uboższych warstw społeczeństwa była ona nieosiągalna.

Jeśli ktoś chciał podjąć działania mające na celu dowiedzenie swojej niewinności, aby wyjść z aresztu inkwizytorskiego, musiał otrzymać poręczenie swych krewnych. Instytucja poręczenia miała na celu zapobieżenie ucieczce podejrzanego. Jeśli mimo to delikwent uciekł, wtedy do aresztu wtrącano jego krewnych i skazywano ich pod zarzutem sprzyjania kacerzowi. Sam zbieg automatycznie stawał się heretykiem, któremu dowiedziono winę.

Podczas składania zeznań, można było uniknąć oskarżania innych osób i przez to im szkodzenia, tylko zeznając o osobach już nie żyjących albo już za to przestępstwo skazanych. Można było zasłaniać się lukami w pamięci lub konsekwentnie milczeć, co nie było rzeczą łatwą, biorąc pod uwagę środki dowodowe i możliwe tortury. Składanie fałszywych zeznań nie było skutecznym środkiem obrony, gdyż wszelkie zeznania protokołowano i poprzez porównywanie różnych zeznań ujawniano kłamstwo.

Dokumentacja procesów, ich archiwizacja i przekazywanie przed trybunałami funkcjonowały tak dobrze, że możliwym było pociągnięcie do odpowiedzialności osób, które w innej części kraju zeznawały nawet kilkadziesiąt lat wcześniej. Przestępstwo herezji nie ulegało przedawnieniu.

Wpływ doświadczeń religijnych na religijność młodzieży – c.d.

5/5 - (3 votes)

jeszcze raz prezentujemy tę bardzo ciekawą pracę magisterską

Głównym celem niniejszej pracy było zbadanie wpływu osobistych doświadczeń religijnych na różne obszary religijności młodzieży w wieku 17-20 lat.

Badania empiryczne zostały poprzedzone podbudową teoretyczną. W pierwszym rozdziale zajęto się teologicznymi i filozoficznymi ujęciami problematyki doświadczenia religijnego. Przedstawione zostały także psychologiczne teorie dotyczące przeżycia religijnego.

Problematyka poruszona w tej części pracy z konieczności została potraktowana wybiórczo, gdyż potrzeby zaprezentowanej pracy nie domagają się bardziej dogłębnego i kompleksowego przedstawienia tej, bardzo skądinąd interesującej i często podejmowanej problematyki. Trzeba również zauważyć, że tematyka ta jest bardzo żywo dyskutowana i stanowi ważny problem dla przedstawicieli filozofii, teologii oraz psychologii. Na obecnym etapie wiedzy naukowej trudno mówić więc o jednolitej koncepcji doświadczenia religijnego w powyższych dziedzinach wiedzy.

Drugi rozdział miał za zadanie prezentację filozoficzno-teologicznych oraz psychologicznych ujęć religijności. Samo pojęcie „religijność” jest jednak bardzo szerokie i

nieprecyzyjne; często występuje w odmiennych, bądź nie do końca zgodnych znaczeniach nawet na terenie tej samej dyscypliny naukowej. Istnieją zatem duże trudności w wypraco­waniu pojęcia religijności, zwłaszcza na terenie teologii, gdzie przede wszystkim operuje się pojęciem „religia”, które nie zawsze jest równoznaczne z pojęciem „religijność”.

Opierając się na wynikach badań socjologicznych zaprezentowano również religijność młodzieży polskiej lat osiemdziesiątych i początku lat dziewięćdziesiątych. Religijność młodzieży została ukazana na tle religijności dorosłej części społeczeństwa. Pewnym mankamentem jest fakt, iż wyniki badań dotyczą okresu sprzed kilku lat. Było to jednak tendencję, która wydaje się utrzymywać w ciągu ostatnich lat.

Trzeci rozdział stanowi empiryczną część niniejszej pracy. Po prezentacji badanej grupy zaprezentowano strategię badawczą oraz metody: Skalę Doświadczenia Religijnego własnej konstrukcji, Kwestionariusz Dirka Hutsebauta, oraz własną ankietę. W drugiej części rozdziału przedstawiono wyniki badań empirycznych oraz dokonano próby ich interpretacji Praca kończy się wnioskami pastoralnymi.

Badania psychologiczne dostarczyły odpowiedzi na pytanie o wpływ osobistych doświadczeń religijnych na religijność badanej młodzieży. Wyniki badań ukazały, iż osobiste doświadczenia religijne w znaczący sposób wpływają na niemal wszystkie obszary religijności. Religijność grupy „D+”283 jest pod każdym względem bardziej dojrzała, niż obserwujemy to w grupie „D-’ Religijność grupy „D+’ jest bardziej żywa i personalna. Badana młodzież z tej grupy głębiej przeżywa swoją zależność od Boga, akceptuje bez większych zastrzeżeń normy moralne od Niego pochodzące, identyfikuje się z Jezusem Chrystusem jako Najwyższym i Absolutnym Wzorem, odkrywa Jego obecność w braciach, którym należy służyć. Przeżycia religijne wyzwalają z lęku przed niepewnością, łagodzą bunt oraz fałszywe pragnienie uniezależnienia się od Boga. Młodzież o wyższym poziomie doświadczeń religijnych objawia dużo niższy poziom poczucia winy. Religijność ich jest bardziej otwarta i dynamiczna oraz mniej podatna na kryzysy. Wprawdzie religijność tej grupy tylko w niewiele większym, niż u pozostałych stopniu jest bardziej centralną rzeczywistością w jej życiu, jednak posiada bez porównania większy, głębszy i poważniejszy wpływ na całokształt życiowych postaw.

Wyniki badań pastoralnych skłaniają do refleksji nad problemem uwzględniania przeżyć religijnych w duszpasterstwie284, zwłaszcza w duszpasterstwie ludzi młodych. W ostatnim czasie zauważa się bardzo wyraźny wzrost zainteresowania młodzieży przeżyciami religijnymi (niekiedy doświadczenia te są raczej „pseudoreligijne”). Obserwować można stale rosnącą popularność grup zajmujących się technikami medytacyjnymi Wschodu.

Analiza sytuacji, w których młodzież doświadczała przeżycia religijnego nasuwa postulat zwrócenia większej uwagi na małe grupy i wspólnotowy charakter Kościoła, gdyż znaczna część doświadczeń religijnych miała miejsce we wspólnocie religijnej. Bardzo ważnym zagadnieniem jest też większe zindywidualizowanie duszpasterstwa oraz wykraczanie w działaniach pastoralnych poza ramy tzw. duszpasterstwa masowego i tradycyjnego. Są to niezwykle ważne, istotne i aktualne problemy polskiego duszpasterstwa ostatnich lat.

W zaprezentowanej pracy nie odpowiedziano na kilka interesujących pytań, które nasunęły się w czasie jej powstawania. Przede wszystkim głębszego zbadania domagają się same przeżycia religijne młodzieży. Ciekawym tematem byłaby szersza prób ukazania ich podłoża, przebiegu i skutków, zwłaszcza w rozwoju osobowości. Interesująca byłaby też próba typologizacji doświadczeń religijnych. Ponadto badania domaga się wpływ doświadczeń religijnych na obraz Boga a także związek między przeżyciami religijnymi a eklezjalnością młodzieży .Odpowiedź na powyższe pytania nie należała jednak do celów niniejszej publikacji.

Problemy te, jakkolwiek bardzo interesujące, wykraczają poza ramy niniejszego studium; są jednak pewną próbą wyznaczenia kierunku przyszłych badań empirycznych.

Wydaje się, że zwracając uwagę na osobiste doświadczenia religijne i próbując do takich doprowadzić duszpasterze mogą wychowywać młode pokolenie do głębokiej, żywej i dynamicznej religijności na miarę XXI wieku.