Koncepcja laicka
Według koncepcji laickiej religia powstała, czyli miała swój początek. Jednak jej powstanie ludzkość zawdzięcza wyłącznie potrzebom, istniejącym w człowieku.
Ludzkość początkowo nie miała żadnej religii, gdyż brakowało jej tych podstawowych pojęć, bez których religia nie może istnieć, a którymi są przede wszystkim koncepcje duchowości, nadprzyrodzoności, nieśmiertelności, norm moralnych, sumienia, świętości, boskości, itp.
Wytworzenie się takich pojęć wymagało pewnych specyficznych okoliczności, dzięki którym pierwotny człowiek najpierw mógł przeżywać pewne stany psychiczne. Z jednej strony bezbronność i bezradność wobec przemożnych sił przyrody, których pierwotny człowiek nie był w stanie pojąć, a które groziły mu zniszczeniem, budzą w nim zakłócający logiczne myślenie strach. Wylęknięty łatwo dopatrywał się poza widzialnym światem jakiejś tajemniczej potęgi innego świata. Z drugiej zaś strony to zrazu nieokreślone odczucie czy wyobrażenie niewidzialnej potęgi zaczyna stopniowo – dzięki innym rodzajom przeżyć – przybierać coraz wyraźniejszą postać.
Mianowicie w pewnym momencie swojej egzystencji ówczesny człowiek zauważa w sobie, że każda spostrzeżona rzecz świata zewnętrznego jednocześnie istnieje jakoś inaczej, jako obraz jego wyobraźni, w takiej postaci dzięki pamięci trwa on niezależnie od samej rzeczy lub samorzutnie zjawia się we snach. Te wyobrażenia zaczyna uważać za duchy rzeczy cielesnych, obdarzając je na podobieństwo tego, co się dzieje wewnątrz człowieka, pewnymi mana, tzn. ukrytymi siłami. Ponieważ zaś wszystko, co zostało spostrzeżone, może być wyobrażane, przeto każda rzecz ma swego ducha. Brzaskiem więc życia religijnego jest animizm, tzn. przekonanie o powszechności dusz.
Następnym etapem w kształtowaniu się religijności miało być doświadczenie co do korzystnego lub szkodliwego oddziaływania na człowieka ukrytych sił duchów. Wśród ciągłego zagrożenia człowiek instynktownie szukał sprzymierzeńców wśród jednych rzeczy, a obrony przed innymi. Przekonawszy się, że pewne przedmioty odgrywają szczególną rolę w podtrzymywaniu i zachowaniu życia biologicznego jako niezbędna żywność, narzędzie lub broń, człowiek coraz bardziej związywał się uczuciowo z takim przedmiotem, iż w końcu począł go traktować jako totem, co w języku pewnych Indian oznacza przede wszystkim znak rozpoznawczy i hasło danego plemienia. W dalszym rozwoju totemizmu niemałą rolę musiał odegrać coraz bardziej ugruntowujący się kult przodków, który stał się szczególną formą animizmu: bolesne przeżywanie śmierci bliskiej osoby znajdowało pewne ukojenie w wyobrażaniu sobie zmarłego jako żyjącego, którego po latach legendarnych wspomnień idealizowano. W ten sposób czczona pamięć przodka mogła stopniowo zlać się z koncepcją totemu, który zaczął być wtedy uważany nie tylko za jakiegoś zmarłego członka rodziny, ale także za protoplastę, opiekuna i żywiciela danej wspólnoty. Tak więc w wyobraźni pierwotnego człowieka dawny przodek dzięki kultowi zwolna przybierał postać jakiegoś nadczłowieka czy herosa.
Z kolei dla pozyskania korzystnych względów totemu czy dobrego mana zaczęto wykonywać pewne czynności, którymi naśladowano podpatrzone zachowanie się reprezentowanej przez niego istoty. Z czasem uprawiano czary bądź dla uchronienia przed szkodliwymi wpływami niebezpiecznych sił, czy dla ich zneutralizowania, bądź to dla współdziałania z nimi w niegodziwych celach. Przy uprawianiu takiej magii szczególną rolę spełniają pewne dziwne przedmioty, a jeszcze bardziej czarownicy, czyli budzący lęk jacyś dziwaczni ludzie, a później wtajemniczeni starcy, którzy z czasem zdobywali duży autorytet wśród ciemnoty ludzkiej. Poznawszy pożytek lub szkodliwość pewnych rzeczy lub czynności owi zaklinacze oznaczali je mianem tabu, czyniąc je przez to nietykalnymi i zabronionymi. Z tych wyznaczonych nakazów lub zakazów z biegiem czasu powstał cały system moralnego postępowania, którego początek jest zatem magiczny. Z faktów naruszenia tabu zrodziło się pojęcie grzechu, a z jego zachowywania powstało pojęcie świętości. Natomiast oba te pojęcia złożyły się na uformowanie w psychice ludzkiej tego, co nazywamy potocznie sumieniem.
Tak w dziecinnym stadium ludzkości powstały te pierwsze koncepcje, które stały się podwalinami przyszłej religii. Była to jednak tyko zapowiedź religii, gdyż dla pełnego jej wykorzystania brakowało jeszcze pojęcia boskości.[1]
Zaistniały jeszcze inne czynniki, które można nazwać jako społeczne. W przemianach cywilizacyjnych dużą rolę odgrywała zdolność niektórych ludzi do wytwarzania coraz doskonalszych narzędzi, od których zależy rolnictwo i zapewnienie sobie dostatku. „Otóż właśnie ci zdolniejsi ludzie zaczynają zwolna dzięki swej sprawności gromadzić coraz większą własność prywatną, którą z kolei wraz z tajemnicami swych umiejętności przekazują tylko swemu potomstwu lub wyjątkowym wybrańcom. Tą drogą doszło do powstania klas społecznych, między którymi różnice stają się coraz radykalniejsze. Ta uzależniająca jednych ludzi od drugich przemoc społeczna z czasem dochodzi do takiej potęgi, że w wyobraźni bezradnych i zahukanych poddanych wydaje się ona jakąś różną od odkrywających się w przyrodzie, niewidzialną, a więc niematerialną, czy nadprzyrodzoną siłę.
Obok głęboko przeżywanych w poprzednich wiekach tajemniczych mocy świata widzialnego teraz analogicznie ustala się przekonanie o innym świecie…”[2], nieosiągalnym za pomocą zmysłów. Wytworzyła się w ludziach refleksja, że gdzieś w zaświatach istnieje władca owych tajemniczych mocy i życiodawca. Tak powoli kształtowało się pojęcie nadducha, czyli bóstwa.
Do utworzenia się pełnej religii brakowało jeszcze jednego pojęcia. Ponieważ dawnych ludzi nie było stać na wydedukowanie duchowości z pojęcia niezłożoności, początkowo zarówno duchy, jak i wszyscy bogowie musieli być dla nich śmiertelni. Dopiero takie obserwacje zjawisk i przeżyć, jak np. tyczące się zwłaszcza umarłych zjawy senne mogły doprowadzić do przekonania o nieśmiertelności ducha ludzkiego, a potem bogów.
[1] Wielki Nieznany. Lech Grabowski. Płock 1983, s. 16-18
[2] Ibidem, s. 18