Ankieta (aneks) – badanie religijności

5/5 - (4 votes)

Badanie religijności to proces, w którym ludzie starają się zrozumieć i opisać różne aspekty wiary i praktyk religijnych. Badania religijności pozwalają na zrozumienie wierzeń, wartości, praktyk i doświadczeń religijnych, zarówno w kontekście jednostki, jak i grupy.

Badania religijności mogą mieć różne cele, w zależności od specyfiki badania. Mogą służyć np. analizie wpływu religijności na zachowania ludzi, zrozumieniu jej wpływu na rozwój osobisty, badań nad funkcjonowaniem instytucji religijnych, itp.

Badanie religijności może opierać się na różnych metodach, w tym na badaniach ankietowych, wywiadach, obserwacjach, badaniach neurobiologicznych, analizie tekstów religijnych itp. Każda z tych metod może dostarczyć cennych informacji na temat religijności.

Badania religijności pozwalają na analizę różnych aspektów wiary i praktyk religijnych, takich jak np. intensywność praktyk religijnych, stopień zaangażowania w życie religijne, związki między religijnością a moralnością, wpływ religijności na zdrowie psychiczne i fizyczne, itp.

Badania religijności mogą również odnosić się do różnych grup społecznych, w tym młodzieży, dorosłych, osób starszych, kobiet, mężczyzn, itp. Pozwalają one na zrozumienie różnic między grupami i ich potrzeb.

Badania religijności są ważne nie tylko dla naukowców i badaczy, ale także dla osób, które praktykują swoją wiarę. Pozwalają one na zrozumienie siebie i swojej wiary, co może być korzystne dla rozwoju duchowego. Mogą również dostarczyć informacji, które pomogą ludziom w podejmowaniu decyzji życiowych, np. wyboru instytucji religijnej, formy praktyk religijnych, itp.

Badanie religijności to proces, który pozwala na zrozumienie różnych aspektów wiary i praktyk religijnych. Badania religijności mogą dostarczyć informacji na temat wpływu religijności na różne dziedziny życia, różnic między grupami społecznymi i potrzeb ludzi praktykujących swoją wiarę. Badania religijności są ważne nie tylko dla naukowców i badaczy, ale także dla ludzi praktykujących swoją wiarę, co pozwala na zrozumienie siebie i swojej wiary.

Poniżej kwestionariusz ankiety jednej z prac magisterskich

1. Jeżeli uważasz, że Bóg istnieje, to jaką widzisz dla siebie rolę do spełnienia w życiu?

………………………………………………………………………………………………………………..

2. Jeżeli uważasz, że Boga nie ma to jak widzisz swoje miejsce i rolę w życiu?

………………………………………………………………………………………………………………..

3. Gdy rozwiązujesz problem życiowy, to czy zwracasz się do kogoś o pomoc w jego rozwiązaniu (i dlaczego)?

………………………………………………………………………………………………………………..

Kto jest dla ciebie największym autorytetem ? (zaznacz właściwą odpowiedź):

¤ Rodzice

¤ Nauczyciel

¤ Kolega (koleżanka)

¤ Ksiądz

¤ Ktoś inny, kto? ………………………………………………………………………………………

Czym jest wiara w Twoim życiu?:

¤ Pomaga w rozumieniu otaczającego nas świata

¤ Razem z rozumem daje szerszy obraz rzeczywistości

¤ Jest  ludzkim wymysłem

¤ Jestem niewierzący (-a)

¤ Inne (jakie?) …………………………………………………………………………………………..

Jak interpretujesz słowa: „ Sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga”?

Co stawiasz w życiu na pierwszym miejscu?

¤ Osiągnięcie wyznaczonego sobie celu

¤ Zdobycie wykształcenia

¤ Znalezienie dobrej pracy i dorobienie się dużych pieniędzy

¤ Postępować tak, aby osiągnąć satysfakcję duchową

¤ (inne) ……………………………………………………………………………………………………

Czy uważasz, że sam rozum wystarczy do rozwiązania problemów stawianych przez życie? (uzasadnij swoją odpowiedź)

………………………………………………………………………………………………………………..

Prostota

5/5 - (4 votes)

Prymas Kościoła anglikańskiego, który latem 1992 r. przed tydzień gościł w Taiz wypowiedział syntezę tego czym Wspólnota żyje:”Taiz jest przede wszystkim wspólnotą prostoty. Moje pierwsze wrażenie, to na wpół wykończone budynki. Wszystko wydaje się nietrwałe. Ale budynki nie są przeznaczone do trwania na wieki. Taiz nie jest symbolem definitywnej trwałości. Z prostotą zmierza ku temu co najistotniejsze – to jest zamierzone. To samo można powiedzieć o wspólnej modlitwie: proste śpiewy, proste modlitwy, krótkie fragmenty z Pisma św., dzięki którym wnikamy w serce Ewangelii, w serce Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Tam znajdujemy wezwanie do prostoty. Czy życie Kościoła uczyniliśmy zbyt skomplikowanym i przysłoniliśmy osobę Chrystusa”…18 Wypowiedź ta doskonale oddaje istotę omawianego zagadnienia.

a) prostota gościnności

Wystarczy przyjechać do Taiz choćby na jeden dzień, aby mieć udział w prostocie życia Wspólnoty. Nie dezorganizuje ona ani nie ogranicza człowieka. Każdy dzień i tydzień przeżywany jest według konkretnego planu opartego na trzech filarach modlitwy: porannej, południowej i wieczornej. Wszystko na wzgórzu wydaje się dość prowizoryczne, chodzi bowiem o przeniesienie akcentu z powierzchownych wrażeń wizualnych na głębokie przeżycie spotkania z Chrystusem u źródeł wiary (idea prowizorium). Doskonała organizacja jest wręcz pierwszym wrażeniem pielgrzyma, od momentu jego przybycia na Wzgórze.

Wielotysięczne zgromadzenie, ani na chwilę nie sprawia wrażenia stada zagubionych owiec, ani też nie przypomina zdyscyplinowanych oddziałów wojskowych gnanych przez jakichś duchowych przywódców. Każdy młody człowiek obdarzany jest takim bezwarunkowym zaufaniem, że czasem onieśmiela i zadziwia. Zaufanie do drugiego człowieka jest podstawą jego wolności. Wewnętrzna dojrzałość zadecyduje o tym czy i na ile wyjedzie stąd napełniony Ewangelią. „Dążenie do pojednania i zaufania zakłada walkę w sobie samym i nie jest to droga łatwa. Nic co dalekosiężne, nic co trwałe, nie powstaje na drodze łatwizny. Duch pojednania nie jest naiwnością, ale poszerzaniem serca, bezgraniczną życzliwością i niedawaniem posłuchu podejrzliwości.”19

Zasada zaufania i wolności sprawdza się w znakomitej większości młodych pielgrzymów. Nie bez powodu odwiedziny w Taiz nazywają się Międzykontynentalną Pielgrzymką Zaufania.20 Zaufanie jest cechą zaraźliwą. Promieniuje na wszystko co się wokół dzieje. Sprawia, że wszyscy już po paru godzinach pobytu czują się tu swobodnie „jak u siebie w domu”. Taiz nie spełnia funkcji centrum pielgrzymkowego o jakimś określonym standardzie. Większość przybyłych śpi pod namiotami, część w barakach. Kuchnia działa bardzo sprawnie, jedzenie jest dobre i bardzo proste. Nie serwuje się specjalności kuchni francuskiej (na szczęście!) nie wprawia to więc nikogo w zakłopotanie.

Wszyscy spożywają posiłek pod gołym niebem (por.Dz 2,26). Reguła mówi też o posiłku: „Każdy posiłek może być chwilą, kiedy urzeczywistnia się braterska komunia (…).

Skromne pożywienie przypomina nam, że wybraliśmy drogę dzielenia się z najuboższymi.”21

Prosta gościnność uwalnia spontaniczność i życzliwość wobec osób przyjmowanych, które nie czują się poirytowane przesadną wystawnością. Młody człowiek ma wrażenie , że to on jest głównym podmiotem zainteresowania ze wzglądu na Jezusa Chrystusa.

Tymczasem Taiz uczy, że zanim otworzymy drzwi naszego domu, trzeba otworzyć natychmiast i bezwarunkowo nasze gościnne serce. Prostota nie oznacza bynajmniej rezerwy, surowości i braku wyobraźni wobec bliźnich:

„Kiedy kogoś przyjmujesz, obfitość dóbr nie sprzyja gościnności, lecz ją zubaża.

Duch święta zapanuje przy twoim stole, gdy zastawisz go z prostotą. Dzięki gotowości do dzielenia się twój dom stanie się przystanią pokoju i życzliwości.
Duch ewangelicznego ubóstwa, to także pomysłowe układanie wszystkiego w prostym pięknie stworzenia. Duch ubóstwa daleki jest od rygoryzmu.”22

W szerszym wymiarze intuicja ta otwiera się na ludzi całej ziemi. Na tym też założeniu Wspólnota opiera organizację wielkich spotkań młodych.
„Czynić Ziemię gościnną dla wszystkich, dla tych co są blisko, i dla tych co daleko, to piękna karta Ewangelii, którą masz zapisać własnym życiem.”23

Ewangeliczna gościnność opiera się na wzajemnym zaufaniu po obu stronach tych samych drzwi. Ci, którzy je otwierają zdobywają się na odwagę przyjęcia pod
swój dach obcych ludzi z którymi często z trudem mogą się porozumieć. Goście natomiast muszą zaufać szczerej i dobrej woli gospodarzy. Prowadzi to do odkrycia na nowo możliwości drzemiących we wzajemnych relacjach międzyosobowych. Każdy może zmienić swoje uprzedzenia, powierzchowne przekonanie o jakimś kraju, które ginie wobec osobistego, empirycznego ubogacenia ludzką życzliwą gościnnością.

b) „niech się raduje serce pełne prostoty”

Brat Roger pisze: Wybraliśmy drogę wielkiej prostoty. Nasze powołanie wymaga od nas, abyśmy utrzymywali się tylko z pracy naszych rąk i nie przyjmowali ani darowizn, ani rodzinnych spadków, ani upominków-niczego, zupełnie niczego.”24

Ta stara franciszkańska zasada realizowana w życiu Wspólnoty z Taiz utożsamia się z duchem Kościoła pielgrzymującego i ubogiego.

Czerpie ona swoje założenia z głębokiego źródła biblijnych wzorców personalnych. „Ubodzy Jahwe” to Izrael według Ducha, który szuka zbawienia (Symeon, Anna, Józef). Bóg kocha tych ubogich, którzy liczą tylko na Niego, natomiast Maryja, uosobienie Izraela według Ducha, z racją najwyższego ubóstwa i największej pokory będzie obiektem najbardziej niezwykłej łaski i macierzyństwa wobec Mesjasza.”25

Zasada prostego życia obejmuje formację duchową i sprawy związane z codzienną pracą. Prostota wewnętrznej postawy dopomaga w postrzeganiu samego siebie, jako istotę o nieskomplikowanej strukturze psychicznej wskazane jest unikanie psychologizowania na swój temat.26 Wyprowadza ona człowieka z zawiłych ścieżek autoanalizy, aby oczyścić swoje wnętrze na ścisłą komunię z Chrystusem, stać się dla Niego „bramą chwały” otwierającą się nie na siebie, lecz na innych i na Tego, który jest Chwałą.
„Przez bramy Chwały wyjdą i śmiertelne udręki i pieśni bez końca. Bóg odciśnie swój ślad na przerażeniach, nie będą już burzami, lecz siłą komunii.”27

W prostocie budzi się radość, która jest świadectwem i znakiem życia odnalezionego w pośrodku Ewangelii. Radość jest wskaźnikiem jej autentyczności i głębi; dowodem na to, że prostota kształtuje osobowość pogodną, zrównoważoną i przejrzystą. Przeor Wspólnoty jest tego ucieleśnionym przykładem.

„W życiu wspólnotowym występują takie momenty wielkiej radości, które rozweselają serca. Brat Roger umie cieszyć się nagle i z niczego. Umie cieszyć się bez żadnej szczególnej przyczyny.

Cieszy się, że żyje, cieszy sią widokiem twarzy swoich braci, cieszy się z tego, że podziwia to, czym oni są bracia – G.B. i że dobrze ich zna.

Nie zdarza się to codziennie, ale czasami jest to coś w rodzaju wewnętrznej pieśni, która udziela się innym.28

c) duch dziecięctwa

Ewangeliczny duch dziecięctwa jest elementem budującym Królestwo Boże )Mt 19,13-15; Mk 10,13-16 i Łk 18,15 nn). Jezus wielokrotnie posługuje się obrazem dziecka, aby w ten sposób przybliżyć i objawić sens Królestwa (Mt 11,16 Mk 9,36; 18,17). W nauczaniu Jezusa dziecko miało więc szczególne miejsce.

Dziecko jest darem Boga. Przyjęcie choćby jednego oznacza przyjęcie samego Chrystusa (Mt 18,5). Jezus obserwował zabawę dzieci, przyjmował je, brał na kolana, przytulał (Mt 18,13; Mk 10,13). Czystość , wrażliwość i bezpośredni sposób komunikowania się dziecka ze światem otaczającym i z ludźmi, kontrastuje z zawiłościami natury człowieka dorosłego.

Ewangeliczna prawda mówiąca o tym, że Bóg był dzieckiem jest najbardziej szokującym proroctwem, które stało się faktem (Iz 9,5). Królestwo Boże rozpoczyna się w sercu pełnym prostoty, jest dostępne dla każdego kto przyjmuje je sercem dziecka (Mt 18,17). Jezus swoich uczniów nazywa dziećmi (J 13,33), ponieważ każdy przez wiarę i współuczestnictwo w jego Krzyżu staje się dzieckiem Bożym i ma udział w dziedzictwie Królestwa Niebieskiego (Rz 8,16;
1J 3,1-2).

Źródłem i przyczyną dziecięctwa jest sam Duch Święty, który ożywia Kościół jako wspólnotę dzieci Bożych zrodzonych z wiary Apostołów (Ga 4,19; 1 Kor 4,14).
„Dziecięctwo Kościoła dzisiaj – to nie zasklepianie się w tęsknocie za Kościołem pierwszych wieków, ale budzenie we współczesnym Kościele ducha dziecięctwa. Jest nim przede wszystkim prostota. Jest nim także ufność serca, zadziwienie.

Dzięki niemu znikają zawiłości, przebiegłość i kompromisy. Wszystko, co przypomina stosunki urzędnicze przemienia się w urzeczywistnienie komunii. Duch dziecięctwa nie manipuluje, nie pragnie nikim zawładnąć. A Kościół nawet przygnieciony doświadczeniami nie poddaje się już smutkowi i rezygnacji.”29

Rozpoznać ducha dziecięctwa we własnym życiu to odkryć wartość prostoty, odkryć czym jest zaufanie w głębi serca, promienna radość i miłość jednocząca nas z Bogiem.
Duch dziecięctwa sprawia, że wciąż na nowo jesteśmy zadziwieni Jego miłością30. Kiedy nasza ludzka egzystencja przeżywana jest w prostocie i radości napełnia się Duchem dziecięctwa, który pozwala na poczucie spełnienia i nasycenia jego darem.

Dzieci są częstymi gośćmi na Wzgórzu Taiz. Przyjeżdżają ze swymi rodzicami. Towarzyszą dorosłym we wszystkich modlitwach, biorąc w nich czynny udział. Zawsze otaczają brata Rogera, który przed rozpoczęciem modlitwy chwilę z nimi rozmawia. Ich zadaniem jest zapalenie świeczek i rozniesienie światła do wszystkich uczestniczących w modlitwie. Wspaniałym znakiem wspólnoty modlitewnej między wszystkimi pokoleniami jest dziecko prowadzące modlitwę śpiewaną w czasie kiedy dorośli śpiewają refren (kanon z tekstem Ewangelii św.Jana 15,12). Dzieci niosą światło przed każdym bratem rozdającym Komunię Świętą na modlitwie porannej lub Eucharystii niedzielnej. Według brata Rogera dziecko jest żywym uosobieniem prostoty. Przeor z wielką powagą traktuje ich obecność na Wzgórzu.

Jest powiernikiem ich tajemnic i zmartwień. Czasami pisuje do nich listy, publikowane w poszczególnych numerach Listu z Taiz.31

W tzw. „Żółtym Domu” gdzie mieszkają bracia, obok pokoju brata Rogera znajduje się „pokój dzieci” pełen książek i zabawek. Losy dzieci wpisały się w historię początków Wspólnoty; kiedy to siostra brata Rogera Genevieve zaopiekowała się grupą 25 chłopców – sierot.

Historia czteromiesięcznej Marie-Louise przywiezionej z Kalkuty stanowi również piękną kartę w życiu Wspólnoty a przede wszystkim w życiu samego Przeora.32
Od 1992 r. w Taiz przebywają dzieci z Bośni i Hercegowiny, w których wojna poczyniła wielkie spustoszenia.
Dzieci te naznaczone są „zranioną niewinnością swojego dzieciństwa:”33

Zranienia te ukształtują później ich osobowość. Brat Roger uważa bowiem, że całe życie zależy od tego, jakie człowiek miał dzieciństwo; jeśli był to okres szczęśliwy (tak jak w jego życiu) promieniuje w wieku dojrzałym i pozwala otworzyć się na ducha dziecięctwa. Nie jest to na pewno jakiś wtórny infantylizm, nacechowany naiwnością i niefrasobliwością. Cierpienie dziecka otwiera naszą wrażliwość na ból, zranienia, chwile załamań i samotności innych.34

„Dzieci … jakież to szczęście i jaka tajemnica w naszym życiu! Któż wypowie to wszystko, co mogą one przekazać poprzez dary, o których nie wiedzą, a które złożył już w nich Duch Święty? One pomagają nam zrozumieć coś z Boga żywego przez zaufanie jakim nas obdarzają, przez słowa czy pytania z jakimi się do nas zwracają – tak nieoczekiwane, że budzą nas do życia w Bogu.”35


17. List z Taiz.1994/4. s.4.

18. List z Taiz. 1992/5. s.1.

19. R. Schutz. Modlitwa źródło.., dz. cyt. s.86.

20. zob. rozdział III, par. 2.

21. reguła s. 67

22. List na 1987 r. s.3.

23. reguła s.57.

24. R. Schutz. Modlitwa źródło…, dz. cyt., s.111

25. M. Thurian. Maryja, Matka Pana…, dz. cyt., s.72.

26. R. Schutz. Niech twoje święto…, dz. cyt., s.154.

27. tamże

28. K. Spink…. Założyciel…, dz. cyt. s.151-152.

29. R. Schutz. Jego miłość…, dz. cyt., s.109.

30. List na 1981 r. s.3.

31. List na 1985 r. s.5. i List na 1986 r. s.6.

32. K. Spink….Założyciel …, dz. cyt., s.117-118.

33. tamże, s.116.

Radość w Komunii z Chrystusem

5/5 - (4 votes)

To On – Jezus jest powodem przepowiadania orędzia pojednania. Wobec wielotysięcznego zgromadzenia entuzjastycznie nastawionej młodzieży, jakby chcąc odwrócić od siebie uwagę, Brat Roger często powtarza: jesteśmy tu ze względu na Chrystusa i Jego Ewangelię.[2]

Radość wewnętrzna musi wynikać więc z prawdziwej komunii z Chrystusem:

„Jezu, moja radości, dzięki Tobie moje serce ma gdzie spocząć. Doskonała radość jest przejrzystością. Cała Twoja istota, to nie za wiele, jeśli taka radość ma wybuchnąć. Radość uwrażliwia na Boga głównie dzięki temu, czym jesteś. Pozwól, by sam Chrystus śpiewał w tobie promienny dar życia, a wtedy źródła chwały nie zamilkną.”[3]
Istotną sprawą jest to, aby radości nie kojarzyć ze zjawiskiem entuzjazmu (zwłaszcza masowego). Wytrąca on bowiem człowieka z pewnej równowagi wewnętrznej, która nie wyklucza spontaniczności ani nie zakłada martwej statyki.

Współczesny człowiek pragnie spotkać w swoim życiu ludzi, których wiara promieniuje radością i pokojem serca. Ci którzy odziedziczyli owo błogosławieństwo (por.1P3,9) radości i udzielają z tego błogosławieństwa innym wypełniając swoje chrześcijańskie powołanie wobec świata. Są to ewangeliczni ubodzy, miłosierni, sprawiedliwi, którzy nie przywdziewają maski utrapienia lub pobożności. Ich wewnętrzną radość daje sią łatwo odróżnić od impulsywnego rozbawienia. Radość telewizyjnych wesołków, komików stosujących rozmaite metody, aby nas na chwilę rozbawić, nie mieści się jednak w kategorii błogosławieństwa. Prawdą jest, że pozwalamy wciągnąć się w ten kamuflaż, kompensując sobie brak prawdziwej radości przez takie formy zastępcze.

„Współczesny człowiek za dużo mówi, gada, dowcipkuje i w ten sposób trwoni zdolność do koncentracji. Zycie wewnętrzne wymaga wewnętrznej ciszy, która jest owocem powściągliwości w słowach. Na pewno nie należy wyrzekać się radości, płynącej rozmowy i żartów, ale panowanie w jakimś stopniu nad sobą powinno umożliwić powstrzymanie nadmiaru słów i odnalezienie wewnętrznej ciszy.”[4]

Jedną z pieśni śpiewanych na ostatnim Europejskim Spotkaniu Młodych w Paryżu (1994/95) był kanon: „En tout, la paix du coeur, la joie serine” – we wszystkim pokój serca i pogodna radość. Wewnętrzny pokój to miejsce w którym Bóg ma swój dom, gdzie najlepiej słychać Jego słowo, to tu najmocniej człowiek odczuwa Jego obecność. Kiedy rozszerzymy tę przestrzeń dla Jezusa oddając Mu coraz więcej z siebie odkryje czystą radość wypływającą ze źródeł wieczności(J 3,30).

Sama Jego obecność nie jest jeszcze gwarancją trwałości podobnego stanu ducha. Człowiek w ciągłym zmaganiu i walce osłabia swoją duchową odporność i pozwala zapędzić się w ciemny zaułek. Pozwala, aby inni nim kierowali. Źródła radości trzeba w sobie strzec i być czujnym, aby nie zostało ono zatrute przez wiecznych malkontentów, pesymistycznych nudziarzy i notorycznych katastrofistów. Nie można pozwolić, aby ta ludzka pustynia wyjałowiła naszego ducha. Nie zatrzymywać się na duchowych rozpadlinach, aby nie zamarła w nas wrażliwość. My chrześcijanie mamy nieść innym radość powstawania z martwych, podnoszenia się z klęsk. Zwątpienie czy chwilowa duchowa oschłość nie jest jeszcze powodem do paniki.

Ufność w obecność Jezusa w nas sprawia, że otwieramy się na radość – dar Jego Ducha.

W Ewangelii czytamy, że „Jezus rozradował się w Duchu” (Łk 10,21) i uwielbiał Ojca za to, że objawił tajemnicę Królestwa ludziom prostego serca. Radość jest jednym z elementów budowania Królestwa Bożego (Rz 14,17), jest owocem działania Bożego Ducha w nas (1Tes 5,16; 2Kor1 3,11; Ga 5,22). Jezus chce aby wypełniała nas radość i aby była ona pełna tzn. wynikała ze zjednoczenia w miłości z Nim (J15,10-11). Brat Roger pisze:

„Ochrzczeni w Duchu Świętym odzialiśmy się w Ciebie, Chryste. Każdemu z nas przypominasz: tyś jest moim dzieckiem jedynym, w tobie moja radość”.


2. R.Schutz. Miłość ponad … aneks s.97-99.

3. List z Taiz na 1987 r. s.2.

4. M.Thurian. O Eucharystii i modlitwie. s. 133.

Struktura religii

5/5 - (4 votes)

Rozdział VIII

Podczas podjętej przez nas próby zdefiniowania religii zaczęła ona nam się jawić jako skomplikowane zjawisko składające się co najmniej z dwóch zasadniczych elementów. Pierwszy z nich odnosi się do ludzkiej potrzeby teodycei. Ten aspekt religii odpowiedzialny jest zatem za realizację ludzkich potrzeb “egzystencjalnych”. Można zatem stwierdzić, iż jej podstawowym zadaniem jest nadanie jednostce filozoficznego sensu życia, a co za tym idzie zintegrowanie jej osobowości. Proces ten dokonuje się dzięki odnoszeniu się religii do transcendentnego wobec człowieka bytu (mocy), w ten sposób uwalnia ona człowieka od paraliżującego go poczucia osamotnienia i uwalnia energię niezbędną do działania.

Drugi z wyodrębnionych składników wiąże się z aktywnością społeczną człowieka. Oba te elementy lub poziomy religii są w swej zasadzie identyczne. O ich różnicy stanowi jedynie problem skali podmiotów, które obejmowane są ich zakresami. Tak więc, to dzięki pierwiastkowi społecznemu religii do środowiska zostaje wprowadzony i utrzymywany ład, a poprzez to zostaje wyodrębnione społeczeństwo oraz zostaje nadane mu odpowiednie znaczenie i rangę wzmocnione sankcjami metafizycznymi.

Jeżeli będziemy dalej prowadzić rozumowanie w tym kierunku to musimy stanąć przed kolejnym pytaniem, a mianowicie, czy religia wykazuje cechy systemowe, to znaczy, czy stanowi ona “ zbiorowość współdziałających osobników, których działania motywowane są w kategoriach “optymalnego zaspokojenia” (optimization of gratyfikation), i “których postawa wobec własnej sytuacji i wzajemnych stosunków jest określana i wyrażana w kategoriach systemu kulturowo wyznaczonych i wspólnych symboli.” Tyle tylko, że tymi słowy Zygmunt Bauman scharakteryzował system społeczny, który był centralnym punktem badań Talcotta Parsonsa. Następnym zatem problemem jest udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy religia może być traktowana jako system społeczny, a przynajmniej, czy do jej opisu wolno nam użyć tych samych narzędzi, które dla analizy systemu działania i systemu społecznego zaproponował Talcott Parsons.

Wydaje się, iż możemy udzielić na te pytania odpowiedzi twierdzącej pod warunkiem jednak, iż wcześniej wyznaczymy sam zakres interesującego nas zjawiska. Innymi słowy, musimy wprzódy wyodrębnić z wybranego obszaru zainteresowań – w naszym wypadku jest nim religia, taką ilość mniejszych podzbiorów, która pozwoli nam ograniczyć wyjściowy obszar zainteresowań. Ważne jest, aby liczba wyodrębnionych podzbiorów ograniczała się do tych tylko elementów, które w sposób istotny stanowią o istocie interesującego nas zjawiska. Wydaje się, iż udało się nam tego w pewnej mierze dokonać formułując naszą propozycję definiowania religii.

Jak pamiętamy, religią nazwaliśmy takie zjawisko, które: wynika z przyrodzonej człowiekowi potrzeby poszukiwania i przeżywania działającej mocy. Posiada ona spójny i wspólny dla danej zbiorowości system wierzeń dzielących cały znany człowiekowi świat na rzeczy święte i świeckie, objawia się ona w formie publicznego obrzędu charakteryzującego się zewnętrznym przymusem uczestnictwa, wpływa ona na proces kształtowania się struktury społecznej oraz wyzwala lub hamuje swą zewnętrzną siłą zmianę społeczną. Z definicji tej wypływają dwa zasadnicze wnioski. Po pierwsze, religia jest zjawiskiem społecznym, a jej przejawy są nam empirycznie dostępne i po drugie, jej ostatecznym punktem odniesienia względem, którego jest w stanie oddziaływać na jednostki oraz społeczności jest transcendentny byt absolutny.

Istnienie pierwiastka irracjonalnego nie utrudnia nam przy tym opisu religii w kategoriach naukowych, gdyż w obrębie religii pełni on funkcję najwyższej instancji kontrolnej, co przedstawimy nieco później w formie cybernetycznej hierarchii kontroli w religii. Co jednak więcej, wykorzystując koncepcję Thomasa Luckmanna ów “byt transcendentny” możemy rozpatrywać jako zobiektywizowane uniwersum symboliczne, ta zaś spełnia niezbędne dla analizy naukowej warunki. Tak więc, pamiętając o konieczności istnienia w religii pierwiastka irracjonalnego, możemy ją rozpatrywać ze względu na poniższe, cztery zasadnicze podgrupy problemów dotyczących:

1) potrzeb wynikających z konstrukcji ludzkiej psychiki,

i 2) zdolności porządkowania przez religię środowiska zewnętrznego za pomocą spójnego zbioru wierzeń,

i 3) nadawanie przez religię znaczenia oraz podkreślanie rangi zbiorowości, i 4) dysponowanie przez religię zewnętrzną siłą przymusu zarówno wobec jednostki jak i zbiorowości.

Chcąc zastosować w przypadku religii parsonsowski model systemu społecznego zacznijmy od hierarchicznego uporządkowania wyróżnionych grup problemów. Mając na uwadze zasady funkcjonowania informacyjnej hierarchii kontroli nasz schemat będzie przedstawiał się w następujący sposób:

Tabela 5

przymus religijny – absolut kontrola
obrzędy religijne
wierzenia
osobowość (jednostka) energia

Na dole naszego schematu znajduje się jednostka, której jak powiedzieliśmy naturalną cechą jest potrzeba poszukiwania i przeżywania mocy. Skłonność ta motywuje ją do zebrania swych doświadczeń związanych z mocą w jeden spójny, dający się ogarnąć zespół wierzeń. Wierzenia dostarczają jednostce sensu istnienia integrując jej osobowość, a jednocześnie z drugiej strony stają się one podstawą dla łączenia się jednostek we wspólnotę, której wyrazem jest obrzęd religijny. Obrzęd religijny określa z kolei, które wierzenia są z punktu widzenia wspólnoty najistotniejsze i kontroluje związane z nimi zachowania. Ukształtowana w trakcie obrzędów wspólnota, staje się adresatem, do którego zwraca się upostaciowiona moc uzasadniając konieczność określonych rytuałów, zaś postać tej mocy zależy wyłącznie od tej wspólnoty. Odwracając, absolut uzasadnia konieczność wypełniania określonych praktyk, praktyki te porządkują wierzenia, wierzenia zaś porządkują wiedzę o świecie, a tym samym integrują osobowość jednostki.

Jak widzimy, każdy z tych elementów religii, spełnia określoną funkcję wobec całości, a skoro tak to umożliwia nam to rozpatrywanie religii w kategoriach systemowych. Jednak obserwacja ta jest jeszcze niewystarczająca dla stwierdzenia, iż religia spełnia wszystkie warunki systemu społecznego i tym samym do stwierdzenia, że stanowi ona system działania, a w związku z tym jest ona systemem społecznym. “Każdy system działania musi spełniać pewne funkcje zarówno wobec środowiska zewnętrznego, jak wobec własnych elementów składowych. Tak więc każdy typ działania w ramach systemu podporządkowany jest różnym funkcjom, przy czym pewnym funkcjom w szczególności. Wszystkie funkcje systemu działania Parsons grupuje w cztery podstawowe kategorie. Kategorie te otrzymuje w wyniku skrzyżowania dwóch dychotomicznych podziałów. Pierwszy podział (na sytuację zewnętrzną i wewnętrzną) oznacza, że każde działanie w ramach systemu posiada różnorodne implikacje zewnętrzne i wewnętrzne. Drugi podział (na działanie instrumentalne i konsumpcyjne) oznacza, że działanie może być traktowane jako środek do celu (działanie instrumentalne), bądź jako cel sam w sobie (działanie konsumpcyjne). Ze skrzyżowania tych dwóch podziałów T. Parsons otrzymuje następujące typy funkcji:

  • funkcję adaptacyjną,
  • funkcję integracyjną,
  • funkcję osiągania celów,
  • funkcję kultywowania wzorów i usuwania napięć.

[…] Wśród czterech przedstawionych imperatywów funkcjonalnych implikacjom zewnętrznym odpowiada zakres czynności instrumentalnych zorientowanych na zadanie, tzn. A. i G., implikacjom zaś wewnętrznym – zakres czynności społecznie afektywnych, tzn. I. i L. Pierwszy zakres dotyczy głównie osiągania celu, czyli zakończenia cyklu działania, drugi – rekreacji sił i przygotowania nowego działania.” Pójdźmy tedy tą drogą. Oś zróżnicowania przecinająca odniesienia zewnętrzne i wewnętrzne oddziela w naszym wypadku, jednostkę (osobowość) oraz wierzenia, pozostawiając je po stronie orientacji zewnętrznej od przymusu religijnego – absolutu wraz z obrzędem religijnym – orientacja wewnętrzna. Taka lokalizacja naszych podsystemów wzięła się stąd, iż jednostka stale poszukująca i doświadczająca działającej mocy musi ciągle stawać przed nowymi sytuacjami wiążącymi się z tym doświadczeniem. To zaś zmusza ją do adaptacji w określonej sytuacji.

Podobnie ma się rzecz w przypadku wierzenia. Jeżeli przyjąć, że jedno wierzenie to osobna jednostka, to wielość wierzeń wynikająca ze współegzystencji wielu jednostek zmusza je do osiągnięcia takiej standaryzacji tych wierzeń, która nie będzie temu współistnieniu przeszkadzać oraz, umożliwiać będzie zawiązywanie się więzi społecznych. Jest to zatem sytuacja paralelna do opisanej wcześniej, z tą różnicą, iż obecnie przed nowym problemem do rozwiązania stoi “wielość jednostek” (“wielość wierzeń”). Sprawa ma się dokładnie na odwrót w przypadku obrzędów religijnych oraz przymusu religijnego – absolutu, umiejscowionych przez nas po stronie odniesień wewnętrznych. Obrzęd religijny pełni tu funkcję integracyjną, gdyż istotnie po fazie “standaryzowania” określonych wierzeń nadchodzi czas na wprowadzenie ich w “obieg” oraz wypełnienia luk spowodowanych wyrugowaniem niepasujących do całości elementów. Istnienie przymusu religijnego – absolutu jest z kolei niezbędne dla uzyskania uzasadnienia oraz sankcji dla osiągniętego stanu rzeczy.

Druga oś zróżnicowania oddziela osobowość (jednostkę) wraz z przymusem religijnym – absolutem będących środkami do osiągnięcia wspólnoty od wierzeń oraz obrzędów stanowiących o jedności, czyli celu.

Tabela 6

 

środki
cele
orientacja zewnętrzna
A. osobowość – jednostka G. wierzenia
orientacja wewnętrzna
L. przymus religijny – absolut I. obrzędy religijne

Wprowadzenie powyższego zróżnicowania nie przesądza jednak jeszcze o tym, czy religia jest systemem społecznym czyli, czy stanowi ona system działania. Aby problem ten rozstrzygnąć wykorzystajmy ponownie tok rozumowania proponowany przez Talcotta Parsonsa. Chodzi nam tu zwłaszcza o sposób przedstawienia przez niego kultury jako systemu działania. Mógł on tego dokonać dzięki wprowadzeniu znaczenia jako jednostki analitycznej dla zastosowania wobec kultury schematu funkcjonalnego.

Z naszego punktu widzenia największą rolę odgrywają dwie kategorie znaczeń: 1) znaczenie nadawane działaniu mocy oraz 2) znaczenie nadawane wspólnocie w odniesieniu do jej związku z mocą.

Pierwszy wyodrębniony przez nas rodzaj znaczeń dotyczy w wypadku jednostki – nadanie znaczenia działającej mocy, w wypadku zaś wierzenia uporządkowanie tych doświadczeń. Drugi rodzaj znaczeń wiąże się z nadawaniem znaczenia upostaciowionej mocy objawiającej się we wspólnocie lub w postaci zewnętrznej siły przymusu religijnego – absolutu.

Po skrzyżowaniu tej osi zróżnicowania ze względu na znaczenie z osią rozróżniającą środki i cele otrzymamy cztery podsystemy działania, które proponujemy nazwać:

  • podsystemem egzystencjalnym – analogiczny z podsystemem adaptacyjnym A,
  • podsystem porządkujący – analogiczny z podsystemem osiągania celu G,
  • podsystem społeczny – analogiczny z podsystemem integracyjnym I,
  • podsystem uzasadniający – analogiczny z podsystemem kultywowania wzorów i usuwania napięć L.
Tabela 7

Adaptacja Osiąganie celu

Podsystem egzystencjalny
Podsystem porządkujący
Podsystem uzasadniający
Podsystem społeczny

Kultywowanie wzorów Integracja

Zgodnie z teorią systemu działania, wszystkie podsystemy muszą być powiązane funkcjonalnie ze sobą oraz z całym systemem. Ponadto główny podział systemu musi być przeniesiony na wyodrębnione podsystemy przy jednoczesnym zachowaniu wzajemnych relacji pomiędzy imperatywami tego podsystemu. Należy zatem sprawdzić, czy z podobnym stanem rzeczy mamy do czynienia w przypadku religii. W związku z tym w następnych paragrafach omówimy każdy z podsystemów religii.

będziemy jeszcze cytować tę pracę magisterską

Pojednanie z samym sobą

5/5 - (3 votes)

Pobłogosław nas Panie, Jezu Chryste, nas i tych, których powierzyłeś naszej pieczy. Zachowaj nas w Duchu Błogosławieństw Radości, Prostocie i Miłosierdziu.

Modlitwa brata Rogera

Pogłębione studium pism Wspólnoty i jej pracy apostolskiej wobec młodego pokolenia pozwala na stwierdzenie, iż prowadzą i zapraszają one każdego człowieka do wnikliwego spojrzenia w siebie.

„Jeżeli będziemy pomnażać w sobie życie wewnętrzne, które nie ma ani początku, ani końca, to zrodzi się w nas wewnętrzne spojrzenie, wewnętrzna wizja tej jedynej w swoim rodzaju Komunii w Ciele Chrystusa, w Jego Kościele. Czy odkryjemy drogę, która poprowadzi nas do świętości Chrystusa w Komunii Jego Ciała?”[1]

Z całą pewnością nie chodzi tu o rodzaj autoanalizy z podaniem gotowej recepty na uzdrowienie wewnętrzne z zastosowaniem wartości religijnych. Wszyscy bracia „piszący” wskazują nam na drogę pewną, utwierdzoną życiem błogosławionych ludzi (nie tylko beatyfikowanych) i wciąż aktualną. Droga ta jest wewnętrzna choć nieodłącznie związana jest z życiem w świecie.

Wnikliwa obserwacja świata i wierne towarzyszenie ludzkiemu zmaganiu decyduje o niezwykłej trafności  rozważań bardzo bliskich każdemu człowiekowi.

Będą oni naszymi duchowymi przewodnikami w tej nieudolnej próbie zaczerpnięcia wody Żywej, a jest to źródło głębokie i przejrzyste.

Jan Paweł II [ten, któremu nie przeszkadzali pedofile w sułtanach] przebywając w Taiz powiedział: „Do Taiz przybywa się jak do źródła. Wędrowiec zatrzymuje się, zaspokaja pragnienie i rusza w dalszą drogę.

Wiecie, że bracia nie chcą was zatrzymywać. Chcą w modlitwie i ciszy pozwolić wam pić wodę żywą obiecaną przez Chrystusa, poznać Jego radość,odkryć Jego obecność, odpowiedzieć na Jego wezwanie (…).

Wasze dni, praca, odpoczynek, modlitwa, wszystko jest ożywione Słowem Bożym, które was wypełnia, zachowuje małymi, to znaczy dziećmi Ojca Niebieskiego, braćmi i sługami wszystkich w radości Błogosławieństw”/


[1] List na 1985 r. s. 6.