Misja Taiz w Indiach – Kalkuta, Madras

5/5 - (4 votes)

Kalkuta streszcza w sobie obraz całych Indii – kraju wielonarodowego, złożonego kulturowo i religijne, kraju wielkich kontrastów. Pierwsza wyprawa brata Rorega do Kalkuty datuje się na 1976 r. czyli na sam początek jego podróży misyjnych. Razem z braćmi zamieszkał w dzielnicy nędzy w małej fraterni, którą Matka Teresa pomogła im urządzić. Bracia pracowali razem z siostrami Misjonarkami Miłości na ulicach miasta, w szpitalu lub umieralni.

W dzienniku brat Roger  wspomina człowieka trędowatego, pozbawionego dłoni, który wzniósł ramiona w górę i modlił się modlitwą  uwielbienia Boga. Ciężka choroba pozwoliła mu trwać w Jego obecności tak jak biblijny Hiob pozbawiony wszystkiego wzywa  imienia Pana.29

Praca w domu chorych dzieci była szczególnie ciężkim doświadczeniem. Dzięki staraniom Matki Teresy i brata Rogera  udało sią uratować życie „jednemu z tych najmniejszych” czteromiesięcznemu dziecku, które zabrał do Francji.

Misja brata Rogera w Kalkucie różniła się trochę od ogólnie znanej działalności misyjnej. Ubóstwo środków, a czasami ich zupełny brak wskazują na inne możliwości. Trwanie pośród ludzkiej nędzy wyrywa ludzi z osamotnienia w cierpieniu i śmierci. Owo trwanie można okazać poprzez odwiedziny, codzienną wędrówkę po slamsach, podzielenie się garścią ryżu. Już podanie kubka wody jest wymownym gestem solidarności, a modlitwa jest znakiem nadziei i obecności Chrystusa w tym miejscu.

W Kalkucie powstał drugi List do młodych przy współudziale grupy międzynarodowej i braci. Matka Teresa odwiedziła Taiz jeszcze przed jego opublikowaniem.

Druga podróż brata Rogera do Indii na kilka miesięcy poprzedzała światowe spotkanie młodych w Madrasie w 1985 r. Bracia zamieszkiwali tam już od półtora roku, także pośród najuboższych. W spotkaniu uczestniczyli młodzi z 45-krajów  całego  świata –  reprezentanci  większości  krajów  europejskich, 20-narodowości azjatyckich.30

„Rozmieszczając małe grupki baraki w centrum regionów tego świata – od Bangladeszu po zakazane dzielnice Nowego Jorku – Wspólnota z Taiz jest znakiem solidarości w kondycji i znakiem bliskości w miłości, której zasięg daleko wykracza poza wymierną skuteczność. Jak nie możemy już myśleć o umierających na chodnikach Kalkuty nie obejmując ich pełnym szacunku i czułości spojrzeniem Matki Teresy, tak ci którzy przechodzą przez Taiz, nie mogą poprzestać już tylko na zgorszeniu takimi sytuacjami.”31.

Wspólnota animuje i zachęca młodych do podejmowania odpowiedzialnych zadań w takich krajach jak Indie, gdzie Chrystus cierpi i umiera na ulicach. Jeszcze przed tym modlitewnym zgromadzeniem w wigilię Bożego Narodzenia 1985 roku powstały w Indiach dwie bardzo cenne inicjatywy misyjne brata Rogera.

1) Międzykontynentalna Rada Dzielenia jest  to projekt zorganizowanej grupy osób nie będącej jednak żadnym nowym organem pośród innych organizacji charytatywnych. Jej wysiłki i działanie ma być skierowane do już istniejących kolekt, rozprowadzanych najsolidniej i uczciwie. Z założenia Rada Dzielenia nie utrzymuje się z podarunków, ani żadnych datków, lecz z własnej pracy i pracy wspólnot pozostających na własnym utrzymaniu dzięki wypracowanym przez siebie środkom finansowym. Rada będzie spełniać funkcje pomocnicze i gwarantować docelowość przyznawanej pomocy do różnych regionów zagrożonych głodem. Koordynacją działań na rzecz gromadzenia tych środków zajmowałyby się sekretariaty o dużym zasięgu terytorialnym i tak dla Azji – sekretariat mieściłby się w Bombaju, dla Afryki w Kinszasa, dla Europy w Warszawie,  dla Ameryki Łac. – Caracas, dla Ameryki Pn – Nowy Jork, dla Australii – Melbourne. Oprócz sekretariatów kontynentalnych pracowałyby punkty regionalne. Ze względu na gorszący proceder niesprawiedliwego rozdzielania darów, sekterariaty czuwałyby nad ich właściwym i sprawnym rozdysponowaniem. Nie jest to organ kontrolny, lecz wspomagający pracę i wysiłki kompetentnych osób. Troska o najbardziej wydziedziczonych  i pozbawionych egzystencjalnych praw ludzi jest pierwotnym charyzmatem Wspólnoty. Rada Dzielenia nie jest pierwszą inicjatywą misyjną. Pierwszy raz nadano jej ogólnoświatowy zasięg i sprowadzono do konkretnego systemu działania  w wielu regionach jednocześnie.

2) Drugą inicjatywą, która powstała w Indiach (24 grudnia 1985 r.) jest nagroda im.Mahatmy Gandhiego. Brat Roger pisze: „wszędzie na świecie są ludzie, często pokorni, ukryci i nieznani, którzy poświęcają swoje życie, by odbudować zaufanie, prowadzić do pojednania, pobudzać do sprawiedliwego dzielenia się dobrami. Ażeby w symboliczny sposób, wyrazić wdzięczność tym osobom, w których inni rozpoznają siebie, powstał pomysł nagrody noszącej imię Mahatmy Gandhniego.

Nagroda nie jest darem pieniężnym. Jest po prostu potwierdzeniem napisanym na kawałku papieru, który przekazują dzieci z dziecięcymi rysunkami.”32

Co roku 1 stycznia ogłasza sią podczas ESM nazwiska osób wyróżnionych tą nagrodą. Zaszczytem dla naszego kraju jest fakt, iż pierwszą osobą, której przyznano tę nagrodę jest Polka – Aniela Urbanowicz za heroiczną walkę o ludzkie życie w czasie II wojny światowej (1.I.1986 r.).

Rok później laureatami nagrody Gandhiego zostali: Teresita Nitorreda z Filipin (Manilla) „która była w pierwszej linii z tymi, dzięki którym przemiany w kraju dokonały się bez przelewu krwi” i Christian Beyers Naude (z RPA) za działalność  przeciwko segregacji rasowej w sposób pokojowy. W 1988 r, – przyznano 3 nagrody, w tym jedna dla Polaka – Jerzego Turowicza – redaktora Tygodnika Powszechnego, któremu brat Roger dedykował swój pierwszy dziennik „Niech twoje święto trwa bez końca”).


29. R.Schutz.Jego miłość…, dz. cyt., s.12.

30. „Kanony i litanie z Taiz w harmonii z tradycyjnymi hinduskimi badżanami na zmianę, pieśniami, które podobnie jak pieśni z Taiz – składają się z prostych, wielokrotnie powtarzanych zdań. Przy każdej modlitwie brat Roger zabierał głos i wygłaszał krótką medytację, której pierwsze słowa odczytywało jakieś dziecko. Przekłady w językach tamilskim i hindi nadawano w całym pandalu podczas gdy wokół bambusowych kolumn odczytywano jednocześnie tłumaczenia w 25 językach hinduskich i innych.” K.Spink. …Założyciel … dz. cyt.s.138.

31. Marguerite Lna. Taiz. „Znak” 1993/4 s.79.

32. List z Taiz na 1987 r. s.5.

Fraternie

5/5 - (3 votes)

Pierwsza z nich powstaje bardzo wcześnie w 1951 r., kiedy Wspólnota liczy tylko dwunastu braci. Niedaleko od Taiz w Montceau-les-Mines w biednym regionie górników, dwóch braci wchodzi w środowisko robotnicze. Nie wszystkim jednak w owym czasie podobała się ich obecność i praca apostolska na rzecz ludzi nie tylko ciężko pracujących, ale także zdeterminowanych na skutek złych stosunków społecznych wynikających z nieuczciwości i wynaturzonych ambicji pracodawców. Bracia świadomi tych nieprawidłowości mogli uchodzić za opozycjonistów i wszystko wskazywało na upadek pierwszej misji. Brat Roger w swoim dzienniku wspomina: „Ale w tych stronach bramy fabryk zamknęły się przed nami kiedy żyjąc we fraterni trzydzieści kilometrów od Taiz, uznani zostaliśmy za zbyt świadomych warunków życia wielu robotników. Od tego czasu nie ma dla nas pracy w żadnej z okolicznych fabryk. Niemniej jednak są bracia, którzy codziennie wyruszają do innych prac niedaleko stąd.”3

Tymczasem bracia nie zamierzali podejmować akcji agitacyjnych wśród „proletariatu”; ich zadaniem apostolskim było bowiem przybliżenie się i umocnienie tych, którzy ciężko doświadczeni trudnymi warunkami pracy i życia codziennego pokolenia zranionego wojną próbowali ocalić swą ludzką godność.

Każda fraternia ma swoją własną, niepowtarzalną historię. One same zaś są odbiciem przeobrażeń wielu krajów nie tylko w Europie. Wojna  wprowadza zawsze i w każdym zakątku świata głębokie rany i spustoszenia. Uderza w egzystencjonalne prawo osoby ludzkiej do życia, do godności, pracy itd.

Wejście w tą „pustynię ludzką – jak to określa brat Roger – jest zadaniem bardzo trudnym. Jedna z pierwszych  fraterni powstała właśnie w czasie wojny algiersko- francuskiej w latach 1954-62.

W Algierii  bracia mieszkali w prostym drewnianym baraku dzieląc biedę z arabską ludnością najuboższych dzielnic. Sytuacja była napięta, a ich los niepewny. Tamtejsza ludność nie tolerowała w ogóle Europejczyków, żeby nie wspomnieć już o Francuzach, których kraj był stroną antagonistyczną w walce. Przedsięwzięcie  godne szaleńców Bożych, ufający bezgranicznie w jego miłość i moc. Jednak fraternia pozostała dla Algierczyków znakiem pokoju i nadziei. Była nawet ochraniana przez ludzi tej dzielnicy. Misja powiodła się. Fraternia przetrwała do końca wojny wspierając najbardziej dotkniętych skutkami wojny. Przez jakiś czas była jeszcze świadkiem odbudowy nowego państwa algierskiego. Potem bracia przenieśli się do innej dzielnicy. Brat Roger pisze: „Później w roku 1952, ledwie zgromadziło się nas tutaj dwunastu braci , kilku opuściło zaraz naszą siedzibę, by żyć w środowisku robotniczym, w samym sercu walki o sprawiedliwość. A dzisiaj, podobnie jak kiedyś,  kiedy czytam listy przychodzące z naszych rozmaitych fraterni, mogę ocenić, jak bardzo wielu spośród moich braci naraża życie.”4

Fraternie mają zawsze charakter tymczasowy. Ich powstanie jest aktem spontanicznej reakcji Wspólnoty na określone wydarzenia i równie szybko znikają, aby działać gdzie indziej. Są bowiem odpowiedzią na konkretne wezwanie. Idea „prowizorium” to inaczej tymczasowość wzmacniająca ducha ciągłego pielgrzymowania, nieustannego wznoszenia od podstaw.  Propozycje stałego pobytu braci zostały odrzucone (w Ameryce, Konstantynopolu i in.), gdyż owo rozproszenie zatraciłoby dążenie do jedności. Wszyscy bracia skupieni są w jednej, niepowtarzalnej Wspólnocie,  z którą utrzymują ścisły kontakt. Bracia przebywający  nawet w bardzo  odległych krajach (Chiny, Brazylia) utrzymują pełną łączność z macierzystą Wspólnotą.  m.in. poprzez listy odczytywane podczas  wspólnych posiłków w domu w Taiz. Praktykuje się też przesyłanie ich do innych fraterni, nie tylko w celach informacyjnych, co dzieje się z pozostałymi.

Listy rozwijają szczególny charyzmat jedności. Stanowią mocny element budujący i formacyjny. Funkcja listu została więc poszerzona o nowe wartości; nie jest już tylko formalną korespondencją, bywa świadectwem życia duchowego.5

Oto krótki fragment jednego z listów napisany przez Przeora  do brata zamieszczony w dzienniku: „Napisałem do Michela, do Recife: Gdyby pióro mogło wyrazić naszą komunię, musiałbym pisać do Ciebie ogniem.”6

Raz w roku,  jeśli nie ma poważnych przeszkód, każdy brat może powrócić do Taiz, aby odpocząć i nabrać sił. Nie zawsze jest to możliwe, ze względu na duże odległości dzielące niektóre fraternie  od Taiz (np. Indie).

Raz na rok odbywa się też  kilkudniowe spotkanie całej Wspólnoty zwane Radą. Dobrze jest, gdy z każdej fraterni przyjedzie jeden z braci. Podczas Rady pomija się raczej  sprawy administracyjno-organizacyjne, gdyż jest formą wspólnych rekolekcji w celu odnajdywania źródeł wiary i powołania. Rada jest więc ważnym filarem życia wspólnotowego szczególnie dla tych, którzy pracują w odległych fraterniach. Reguła Taiz wyraźnie określa jej charakter:”podczas rady, w wewnętrznym wyciszeniu, jako ubodzy należący do Chrystusa razem staramy się odkrywać w naszym wspólnym powołaniu świeżość Ewangelii.”7

W   tym kontekście słowa papieża Jana Pawła II: „Do Taiz przybywa się jak do źródła”8 wypełniają się z całą zawartą w nich głębią.

Rodzić może problem połączenia misji ewangelizacyjnej z daleko idącym zaangażowaniem ekumenicznym. Jest bowiem rzeczą znamienną – i po ludzku niezrozumiałą –  że fraternię zamieszkuje kilku braci wywodzących się z różnych Kościołów chrześcijańskich. Ów fenomen ekumeniczny byłby może problemem dla – mniej lub bardziej – ortodoksyjnych teologów, nie stanowi on jednak żadnej bariery dla intuicji przeora Wspólnoty, przechodzącej nieco ponad teoretycznymi rozważaniami.

Skutecznym pancerzem zachowującym braci przed podziałami doktrynalnymi jest  intensywna formacja ekumeniczna. Strzeżony charyzmat pojednania  kształtują przy tym osobowości otwarte, a eliminują postawy polemiczne. Aby fraternia stała się zaczynem komunii w świecie musi realizować ją najpierw sama w sobie, potem  przenosi to zadanie odkrywania nadziei w dzielnicach największej nędzy (Brazylia, Nairobia, Bangladesz, Kalkuta). Następnie przenosi misję tworzenia dróg pojednania w sytuacjach konfliktów międzynarodowych (Bejrut – Liban) Natomiast wobec rasizmu  i nietolerancji religijnej (Irlandia) przepowiadać natychmiastowe przebaczenie. Bracia podejmują trud towarzyszenia człowiekowi żyjącemu – nie z własnej winy – w skrajnych warunkach na granicy egzystencji.

Bracia nie posiadają żadnych funduszy, aby natychmiast „zaoferować” pomoc materialną. Zasada  „prostych środków” otwierająca drogę twórczej intuicji znajduje tu zastosowanie w pełnym wymiarze ludzkiej wrażliwości i wyobraźni. Zasada ta pozwala -a nawet zmusza- na szybką asymilację w środowisko, na dzielenie się i Ewangelią i miską ryżu. Fraternia jako miejsce pobytu nie wyróżnia się wśród innych „zabudowań” mieszkalnych. Może to być jedna z wielu chat w pływającej dzielnicy  Hong Kongu, drewniany barak w Algierii albo przybudówka z blachy i tektury w Kalkucie. W każdej fraterni jest mała kaplica z lampkami i ikonami oraz – za zgodą miejscowego biskupa – z Najświętszym Sakramentem. Tam w obecności Chrystusa codziennie umacnia się odwagę do wytrwania w miejscach trudnych, czasami wręcz niebezpiecznych.”

W Azji, Afryce, Ameryce Południowej i Północnej we fraterniach żyje ponad trzydziestu braci z Taiz. 9

Niezwykle ważnym znakiem solidarności z najuboższymi są liczne podróże misyjne samego Założyciela. Odwiedza miejsca gdzie głód paraliżuje poszczególne regiony  świata. Początek tych misji datuje się na połowę lat siedemdziesiątych. Pierwsza wyprawa  do Chile odbyła się w 1975 r.10

W 1976 r. brat Roger wyjeżdża do Kalkuty i wraz z braćmi pracuje u Matki Teresy.11 Rok później dzieli życie ubogiej dzielnicy na peryferiach  Hong Kongu. Następną podróż w 1978 r. odbywa po Afryce (Soweto, Crossroad, Kenia, Nairobia, w Mathare Valley powstaje fraternia). Z tych  trzech podróży (Kalkuta, Hong Kong, Afryka) brat Roger napisał Listy. List z Afryki został ogłoszony na I Europejskim Spotkaniu Młodych  w Paryżu (1979/80). Później staje się on stałym elementem poprzedzającym kolejne pielgrzymki zaufania.12

Gdyby zakreślić te podróże na mapie trasa pielgrzymki pojednania i pokoju połączyłaby  Nowy Jork z Moskwą, Berlin Wschodni z Warszawą, Liban z Madrasem, Kijów z Haiti lub Etiopią … itd.

Potwierdzeniem tego założenia niech będą słowa Arcybiskupa Canterbury – Roberta Runcie, który napisał do Wspólnoty:

„Pamiętam swoją wizytę w Taiz i liczne spotkania z braćmi Wspólnoty na całym świecie. Nie będzie przesadą, gdy powiem, że wszędzie tam, dokąd wyjeżdżałem, by cieszyć się wydarzeniem ekumenicznym, albo odwiedzać zrozpaczonych, dzieląc ich cierpienie, spotkałem Taiz.”13

W połowie lat ’80 powstały fraternie w Tokio i Seulu. Dla braci, żyjących we fraterniach odwiedziny Przeora są umocnieniem w ewangelicznej postawie bezinteresowności.14


3. R.Schutz. Niech twoje święto… dz.cyt., s.53.

4. tamże, s. 29.

5. zob.rozdz.III.paragraf 3: „List z Taiz”

6. R.Schutz. Niech twoje święto…, dz.cyt., s. 116.

7. reguła s.66.

8. K.Spink. …Założyciel.., przemówienie Jana Pawła II w Taiz 5.X.1986 r. aneks s.176.

9. K.Spink. …Założyciel… dane z roku 1989.

10.data 1973 pochodzi z dziennika:Żyć tym co niespodziewane. W:Niech twoje święto…, natomiast książka K.Spink …Założyciel…, datuje pierwszą wyprawę misyjną na 1975 r. wydaje się jednak, że druga wersja jest bardziej prawdopodobna.

11. zob.punkt 3: Misja w Indiach

12. Podróż misyjna stanowi punkt wyjścia rozważań poszczególnych listów kierowanych do młodych. Krótka wzmianka w przypisach każdego listu „europejskiego” naprowadza na ślad misyjnej wyprawy np. „list do wszystkich wspólnot”, na 1980 r. pisany był w Chile w 1979 r., „List z pustyni” ogłoszony w Kolonii 1984 r. pisany był w Sahem-Południowa Sahara, itd).

Miłosierdzie

5/5 - (2 votes)

„Gdybyś utracił miłosierdzie,
To współczucie serca,
Utraciłbyś wszystko.”36

a) charyzmat miłosierdzia

Wspólnota Taiz w swej bogatej historii naznaczona jest szczególnym darem czynienia miłosierdzia. Można powiedzieć, że dom w Taiz spełniał tę posługę stojąc na drodze ludzkiego cierpienia, strachu i odrzucenia37 więcej – jego powstanie i ożywienie zrodziło się z ewangelicznej intuicji udzielenia schronienia uchodźcom, jeńcom wojennym, sierotom i bezdomnym. Od momentu powstania pierwszej fraterni (1951) Wspólnota realizuje ten charyzmat wobec okolicznej ludności, aby później rozszerzyć go na płaszczyźnie międzynarodowej w formie wielkiej misji wobec najuboższych, przeżywających swoje ludzkie dramaty, nędzę, katastrofy.38

Wspólnota sióstr Misjonarek Miłości Matki Teresy z Kalkuty pozostaje w bliskich kontaktach z braćmi z Taiz. Istnieje pomiędzy nimi głębokie pozawerbalne porozumienie, dlatego Przeor Wspólnoty Taiz i Jego bracia należą do stałych współpracowników „sióstr Miłosierdzia”.

Do rzadkości należy chyba tak silna – licząca ponad 20 lat – więź przyjaźni łącząca Założycieli dwóch wspólnot zakonnych (powstałych prawie równolegle), których posłannictwo stało się symbolem współczującej miłości w świecie.

Prowadzi do czynnej miłości, która wyklucza wszelki sentymentalizm – karykaturę wrażliwości. Odrzuca dramatyzowanie subiektywnych ocen sytuacji. Zaprasza, by z pełną pokoju ufnością przyjmować każde zdarzenie i każdego bliźniego.”39

Posłannictwo miłosierdzia naznaczone wielką prostotą jest źródłem radości.

W regule czytamy: „Duch miłosierdzia usposabia serce z kamienia w serce z ciała. „Zachowaj prostotę i radość, radość miłosiernych, radość braterskiej miłości.”40 Bezinteresowny dar z siebie (KDK 24) na wzór mesjańskiej misji Chrystusa jest darem miłosiernej miłości do drugiego człowieka. Reguła napomina, aby spełnianie tego zadania przepełnione było radością.

b) wezwanie

Ogólnie znaną pieśnią jest kanon „Misericordias Domini in aeternum cantabo”. Młodzi gromadzący się na modlitwie wokół braci z Taiz, są wezwani i wciąż zachęcani do ukazywania Bożej miłości w świecie przez spełnianie miłosierdzia. Nie wymaga się od nich wielkich czynów. Istotna jest zdolność do spostrzegania tych drobnych, prozaicznych często, potrzeb ludzi osamotnionych (dzieci, osób starych, chorych) ludzi żyjących z nami pod jednym dachem, z którymi spotykamy się często i tych, których widujemy sporadycznie, którzy powierzają nam swoje sprawy.

Ten najbliższy krąg ludzkich problemów, zmagań i bezradności jest dla każdego człowieka obdarzonego „wzrokiem miłosiernym” (Pn 22,9) wystarczająco dużym zadaniem. Trzeba zdobyć się na odwagę odpowiedzialności, choćby za ma ich część, tę która pozostaje w zasięgu naszych możliwości. Niektórzy twierdzą, że nic od nich nie zależy, że niewiele potrafią, są niepełnosprawni lub starzy i poddali się własnej bezwładności fizycznej. Wystarczy zaufanie do Chrystusa, który daje nam wewnętrzną siłę. Z komunii z Nim wyzwala się odwaga podejmowania odpowiedzialności: „Każdemu Bóg powierza jedną lub więcej osób. Każdy w mniejszym lub większym stopniu otrzymał cząstkę duszpasterskiego daru.”41

Brat Roger skierował „List do tych, którzy uważają, że niczego w życiu nie dokonali” tj. do ludzi w podeszłym wieku.42. Podkreśla w nim, jak ważną misję mają do spełnienia wobec młodych, wysłuchując ich problemów, łagodząc zranienia wewnętrzne, odkrywając przed nimi drogi zaufania i nadziei, „by towarzyszyć aż do źródeł samego Boga.”43

Promieniując pokojem wewnętrznym przyczyniamy się do rozszerzenia go w całej rodzinie ludzkiej. Kiedy otworzymy swój dom, choćby niewielki, aby dzielić się w nim prostą gościnnością, sprawimy, że stanie się on dla innych „Domem z Nazaretu.”44

Zdobywając się na odwagę dzielenia się dobrami materialnymi podejmujemy pewne ryzyko – jego źródłem jest Ewangelia – to ona nas naraża na odpowiedzialność czynienia ziemi bardziej gościnną dla wszystkich.

„Nie gromadź dóbr, ale nieustannie upraszczaj swój sposób życia. Dziel się. Dzielenie się dobrami materialnymi wymaga też dzielenia się dobrami duchowymi. Dzielenie się nie jest tylko pomocą udzielaną z obowiązku, ale jest darem z samego siebie.

Niech twój dom będzie coraz bardziej podobny do „Domu z Nazaretu”.

Urządź go pięknie, ale prosto, abyś mógł przyjąć innych w gościnę, na modlitwę.

Niech twój dom wychodzi naprzeciw innym.”45

Tyle jest zadań, dla których trzeba podjąć odpowiedzialność. Wystarczy oczyścić spojrzenie, aby stało się „nowym spojrzeniem”. „Błogosławiony czyj wzrok miłosierny”.


34. List 1990/2

35. R.Schutz.Jego miłość…, dz.cyt., s.108

36. reguła s.83.

37. por.rozdział I.par.1.

38. por.rozdział I par.3.

39. R.Schutz. Jego miłość …, dz.cyt., s.119.

40. reguła s.90.

41. List z Taiz 1992/2 s.4

42. List na 1985r. s. 5

43. tamże,

44. por.List na 1983 r. s.6.

45. por.List na 1983 r. s.6.

Koncepcja chrześcijańska pochodzenia religii

5/5 - (4 votes)

Wstęp

Na płaszczyźnie teologicznej odpowiedź na pytanie powstania świata, człowieka, itp. znajduje się na kartach Pisma Świętego[1]. Pytając o początek świata w Biblii czytamy: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami”[2].

I tak Bóg stwarzał; niebo, ziemię, wodę; dzień, noc; faunę i florę, a na końcu stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę.

Pytając o początek i sens stworzenia, człowiek wierzący w Boga znajdzie odpowiedź na kartach Pisma Świętego. To, że człowiek jest religijny, wynika z jego natury. Bóg stworzył człowieka i zaszczepił w nim pragnienie zbliżenia się do Niego (szczególnie po upadku pierwszych ludzi), a wszelkie te pragnienia możemy nazwać postawami religijnymi.

O Bogu mówił człowiek, którego istnienie potwierdzone zostało historycznie, zwany Jezus Chrystus, urodzony w Nazarecie ok. 2000 lat temu. Dla chrześcijan Jezus jest Bogiem i oddają mu cześć. Wszelką filozofię życia zapisaną w Nowym Testamencie przekazał Jezus, a chrześcijanie uznając, że jest to słowo pochodzące od samego Boga, znajdują wskazówkę i odpowiedź na pytania związane z własną egzystencją.

Boża Prawda ukazana nam w Piśmie świętym i właściwie tłumaczona przez nauczanie Kościoła jest sama w sobie zrozumiała, odznacza się bowiem taką logiczną spójnością, że jawi się jako autentyczna dziedzina wiedzy.

Teologię (jako naukę o Bogu i wierze) można podzielić na trzy działy:

  1. Teologia dogmatyczna;
  2. Teologia fundamentalna;
  3. Teologia moralna.

Teologia dogmatyczna musi umieć wyrazić uniwersalny sens tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego oraz ekonomii zbawienia zarówno w sposób narracyjny, jak i przede wszystkim w formie argumentów. Musi to zatem uczynić posługując się ukształtowanymi w sposób krytyczny pojęciami, które są powszechnie komunikowalne.

Teologia fundamentalna jako dyscyplina ma za zadanie uzasadnianie wiary. Stara się usprawiedliwić relację między wiarą a refleksją. Istnieją prawdy dostępne poznaniu naturalnemu, a zatem filozoficznemu. Poznanie ich stanowi niezbędny warunek przyjęcia Bożego Objawienia. Badając Objawienie i jego wiarygodność, a zarazem odpowiadający mu akt wiary, teologia fundamentalna winna wykazać, jak w świetle poznania uzyskanego dzięki wierze można dostrzec pewne prawdy, do których rozum dochodzi już w drodze samodzielnego poszukiwania.

Ewangelia i pisma apostolskie zawierają zarówno ogólne zasady chrześcijańskiego postępowania, jak i przepisy szczegółowe. Aby stosować je w konkretnych okolicznościach życia osobistego i społecznego, chrześcijanin musi umieć posługiwać się w pełni swoim sumieniem i wykorzystywać swą zdolność rozumowania. Oznacza to, innymi słowy, że teologia moralna musi odwoływać się do właściwie uformowanej filozoficznej wizji natury ludzkiej i społeczeństwa, a także ogólnych zasad rządzących wyborami etycznymi.

Powyższe informacje – znajdujące się w encyklice: Fides et Ratio – wskazują, że do tłumaczenia Objawienia niezbędnym narzędziem była i jest filozofia.

Pismo Święte jako źródło teologicznej odpowiedzi na pytania o początek

Chrześcijańska odpowiedź na pytanie o pochodzenie świata i człowieka znajduje swoje fundamenty w Piśmie Świętym, szczególnie w Księdze Rodzaju, która opisuje akt stworzenia jako wyraz Bożej miłości i wszechmocy. Tekst ten nie jest jedynie narracją historyczną, lecz również teologicznym przesłaniem, ukazującym sens istnienia świata i miejsca człowieka w stworzeniu. Akt stworzenia przez Boga, opisany w symbolicznych siedmiu dniach, podkreśla harmonię, celowość oraz porządek w kosmosie, który wynika z Bożego zamysłu.

Z chrześcijańskiej perspektywy człowiek, jako korona stworzenia, został obdarzony wolną wolą, rozumem oraz pragnieniem szukania Boga. Ta wrodzona potrzeba religijności jest nieodłącznym elementem ludzkiej natury i stanowi fundament relacji człowieka z Bogiem. Po upadku pierwszych ludzi ta relacja została zakłócona, ale nie zniszczona. Chrześcijaństwo naucza, że historia zbawienia jest nieustannym procesem przywracania pierwotnej jedności między Stwórcą a Jego stworzeniem.

Objawienie w osobie Jezusa Chrystusa

Kluczowym wydarzeniem w chrześcijańskiej koncepcji religii jest wcielenie Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo głosi, że Bóg, pragnąc odnowić zerwaną więź z ludzkością, przyszedł na świat w osobie Jezusa, by objawić swoją miłość i doprowadzić człowieka do zbawienia. Jezus, poprzez swoje nauczanie, życie, śmierć i zmartwychwstanie, stał się pełnią objawienia Boga i fundamentem chrześcijańskiej wiary.

Nowy Testament zawiera nie tylko historyczne świadectwa życia Jezusa, ale również uniwersalne zasady moralne i duchowe, które są drogowskazem dla wierzących. Chrześcijańska teologia podkreśla, że prawda o Bogu i człowieku została objawiona w sposób ostateczny w Jezusie Chrystusie, a jej kontynuacją jest życie wspólnoty Kościoła.

Rola teologii w rozumieniu religii

Teologia chrześcijańska, jako nauka o Bogu i wierze, stanowi narzędzie refleksji nad Objawieniem i jego znaczeniem dla współczesnego człowieka. Podział na teologię dogmatyczną, fundamentalną i moralną pozwala na wszechstronne badanie różnych aspektów wiary.

Teologia dogmatyczna

Teologia dogmatyczna koncentruje się na kluczowych prawdach wiary, takich jak Trójca Święta, Wcielenie czy Zmartwychwstanie. Jej zadaniem jest wyrażanie tych tajemnic w sposób zrozumiały i komunikatywny, przy jednoczesnym zachowaniu ich głębi i uniwersalności. Współczesna teologia dogmatyczna korzysta z języka filozofii, nauk przyrodniczych i humanistycznych, aby tłumaczyć i rozwijać rozumienie prawd wiary w zmieniającym się świecie.

Teologia fundamentalna

Teologia fundamentalna zajmuje się uzasadnianiem wiary i dialogiem między wiarą a rozumem. Jej celem jest pokazanie, że wiara chrześcijańska nie jest irracjonalnym przekonaniem, ale opiera się na Objawieniu, które harmonizuje z ludzkim poszukiwaniem prawdy. W kontekście współczesnych wyzwań, takich jak sekularyzm czy relatywizm, teologia fundamentalna pełni kluczową rolę w obronie wiary i jej wiarygodności.

Teologia moralna

Teologia moralna łączy wiarę z praktyką życia codziennego. Opierając się na Ewangelii i tradycji Kościoła, formułuje zasady etyczne, które pomagają chrześcijaninowi podejmować decyzje zgodne z jego wiarą. Współczesna teologia moralna uwzględnia także różnorodne konteksty społeczne i kulturowe, oferując wskazówki w dziedzinach takich jak bioetyka, sprawiedliwość społeczna czy ochrona środowiska.

Filozofia jako narzędzie teologii

Chrześcijańska teologia od zawsze korzystała z narzędzi filozoficznych, które pozwalały na pogłębianie rozumienia wiary. Już ojcowie Kościoła, tacy jak św. Augustyn czy św. Tomasz z Akwinu, wykorzystywali filozofię grecką do wyrażania prawd chrześcijańskich. Współczesne nauczanie Kościoła, wyrażone m.in. w encyklice Fides et Ratio, podkreśla, że filozofia i teologia są komplementarnymi ścieżkami w poszukiwaniu prawdy. Filozofia dostarcza narzędzi analizy i argumentacji, które są niezbędne do rozumienia Objawienia i jego zastosowania w życiu.

Religia jako odpowiedź na pragnienie Boga

Chrześcijańska koncepcja religii wychodzi od założenia, że człowiek został stworzony z wrodzonym pragnieniem Boga. Ta tęsknota, zakorzeniona w ludzkiej naturze, wyraża się w poszukiwaniu sensu życia, dobra i prawdy. Chrześcijaństwo, opierając się na Objawieniu, oferuje pełną odpowiedź na te pytania, wskazując na Boga jako źródło i cel ludzkiego życia.

Religia w tej perspektywie nie jest jedynie zbiorem rytuałów czy doktryn, ale drogą prowadzącą do pełni życia w jedności z Bogiem. Chrześcijańska wizja religii łączy wiarę, rozum i miłość, ukazując, że prawdziwe poznanie Boga dokonuje się przez relację z Nim, wyrażaną w modlitwie, sakramentach i życiu w zgodzie z Ewangelią.

Koncepcja chrześcijańska pochodzenia religii opiera się na wierze w Boga jako Stwórcę i Zbawiciela, który objawił się w historii ludzkości. Teologia, jako narzędzie refleksji nad tym Objawieniem, pełni kluczową rolę w pogłębianiu zrozumienia wiary i jej zastosowania w życiu współczesnego człowieka. Chrześcijaństwo, łącząc wiarę i rozum, oferuje spójne i uniwersalne odpowiedzi na fundamentalne pytania o sens istnienia, naturę człowieka i relację z Bogiem. W ten sposób staje się nie tylko religią, ale również drogą życia prowadzącą do pełni zjednoczenia z Bogiem.


[1] Pismo Święte, z którego korzystam i z którego będę cytował fragmenty to: Biblia Tysiąclecia. Wydawnictwo Pallottinum, Poznań – Warszawa 1980

[2] Rdz 1, 1 – 2

Egzystencjalny charakter religii

5/5 - (2 votes)

kontynuacja pracy magisterskiej z zeszłego miesiąca

Próbę wyjaśnienia egzystencjalnego charakteru religii wyprowadźmy – za Maxem Weberem, z koncepcji resentymentów sformułowanej przez Fryderyka Nietzschego. Twierdził on, że współczesna etyka wywodzi się z moralnego buntu niewolników przeciw swym panom utożsamianym z siłą, pewnością siebie, bezwzględnością, czy godnością osobistą czyli przymiotom, które – zdaniem Nietzschego – przyroda uznaje za cechy naturalne.

Własności przeciwne charakterystyczne są natomiast dla gatunków słabszych, które z kolei dzięki nim wyznaczają tym gatunkom rolę podrzędną wyodrębniając tą drogą klasy niewolnicze. “Ale przyszedł czas buntu ze strony niewolników: byli wprawdzie słabi, ale liczniejsi i przez to zwyciężyli. Teraz ich opinia przeważa, stała się opinią powszechną; za dobro zaczęło uchodzić to co odpowiada ich interesom: miękkie serce, altruizm. A także pokora, łagodność, zaparcie się siebie – właściwości, do których zmuszeni są niewolnicy i które potem podnoszą do godności cnót. Nastąpiło całkowite odwrócenie sądów.[…]”

Teoria “buntu niewolników” zakłada dwie ważne dla nas rzeczy a mianowicie istnienie szczęścia w osobach “panów” oraz w osobach “niewolników” istnienie cierpienia. Zdaniem Maxa Webera, cechą ludzkiej psychiki jest potrzeba uzasadnienia zarówno swojego cierpienia jak i potrzeba potwierdzenia prawa dla własnego szczęścia. Potrzeby te zarówno w odniesieniu do pierwszego jak i drugiego pojęcia zaspokaja religia. Różna jest tylko droga jaką religia uzasadnia dany stan ludzkiej psychiki. W zależności bowiem od tego – jak zobaczymy później, jaka warstwa społeczna jest bezpośrednim nośnikiem religii taką ta ostatnia przyjmuje orientację.

Niemniej jednak pierwszym wnioskiem jaki można wysnuć z lektury prac Maxa Webera, a zwłaszcza ze szkicu “Etyka gospodarcza religii światowych” jest uznanie faktu, iż powstanie religii jest skutkiem istnienia ludzkiej potrzeby teodycei, co jest podstawową przesłanką dla rozwinięcia zawartego w tytule niniejszego podrozdziału problemu. Gloryfikację cierpienia, powtórzmy raz jeszcze – ważki element dla procesu kształtowania się religii oraz jej charakteru, Max Weber wywodzi z dwóch źródeł.

Po pierwsze, człowiek “pierwotny” zaobserwował, iż pewne “[…] rodzaje umartwień i wstrzemięźliwości nakazujące powstrzymanie się od normalnej diety i snu, jak również od stosunków płciowych budzą, a przynajmniej ułatwiają obudzenie się charyzmy ekstatycznych, wizjonerskich, histerycznych, krótko mówiąc, wszelkich niezwykłych stanów uważanych za święte.” Istotnie, jeżeli prześledzić przypadki powoływania szamanów syberyjskich znajdziemy tam opisy ekstatycznych wizji, w których cierpienie związane z rozczłonkowaniem ciała jest niezbędne dla zdobycia zdolności szamanienia.

Szamani są z kolei traktowani przez krajowców z szacunkiem nie tylko ze względu na ich umiejętność leczenia, lecz również przez wiarę, iż umiejętności te są skutkiem wyjątkowej łaski sił nadprzyrodzonych. Wyjątkowa rola cierpienia wynika z przekonania, iż jest ona jedyną możliwością połączenia się z duchami przodków, lokalnymi bóstwami czy wręcz z całym kosmosem. Łączność ta nawiązywana jest w trakcie każdej wizji jaką doświadcza człowiek. Możemy sądzić, że dążność ta powszechna była we wszystkich kulturach archaicznych, cierpienie zaś jest podstawowym sposobem ich wywoływania.

“Indianie Ameryki Północnej – za wyjątkiem Pueblo – nie posiadali, oczywiście jednolitej kultury. Kultury ich różnią się ogromnie nieomal w każdym szczególe i przyjęło się rozróżniać osiem odrębnych obszarów kulturowych. Ale we wszystkich, pod tą czy inną maską, istnieją pewne podstawowe praktyki dionizyjskie. Najbardziej wyróżniającą się spośród nich jest przypuszczalnie praktyka uzyskiwania nadprzyrodzonej mocy w trakcie snu lub wizji(…). Na równinach zachodnich ludzie starali się o osiągnięcie stanu wizji z pomocą przerażających tortur. Zdzierali paski skóry z ramion, odcinali sobie palce, zwieszali się z wysokich słupów na pasach zakładanych pod pachy. Niezwykle długi czas wytrzymywali bez pokarmu i wody. Na wszelkie sposoby starali się osiągnąć przeżycie wykraczające poza życie codzienne. Na równinach do uzyskania wizji (…) niekiedy stali bez ruchu, z rękami związanymi do tyłu, albo też wytyczali mały kawałek ziemi, z którego nie mogli się ruszyć, dopóki nie uzyskali błogosławieństwa w postaci wizji. Niektóre plemiona wybierały przepaści i miejsca szczególnie zagrożone. W każdym wypadku człowiek udawał się tam sam lub jeśli szukał wizji przy pomocy tortur i ktoś musiał pójść z nim, aby przywiązać go do słupa, z którego miał zwisać, dopóki nie osiągnie nadprzyrodzonego przeżycia, pomocnik wykonywał, co do niego należało i zostawiał go samego na czas tej ciężkiej próby.”

Przedstawione wyżej pojmowanie cierpienia jest jednak niewystarczające dla wyjaśnienia przekształcania się prymitywnych kultów i wierzeń w szersze systemy religijne, gdyż sama tylko jego gloryfikacja nie jest w stanie uruchomić tego procesu. Chcąc prowadzić rozumowanie tylko tą drogą otrzymalibyśmy bowiem obraz religii, której treścią byłaby wyłącznie asceza magiczna zarezerwowana dla grupy – nazwijmy ją szamańsko-kapłańskiej. Tym samym zostałaby zamknięta droga do powszechnej partycypacji religijnej ogółu.